Zostaję w domu, sklejam model

W poprzednim wpisie pisałem o modelarstwie jako jednej z opcji spędzania czasu w izolacji. Jednak to zajęcie ma wiele twarzy i wielu myśląc o modelach jako takich widzi plastikowe zabawki bądź zdalnie sterowane samochody. Tym samym postanowiłem trochę rozwinąć ten temat pokazując Wam, co to znaczy zajmować się modelarstwem.

Od razu podkreślę, że sam wciąż określiłbym się mianem amatora. Do prac wielu mistrzów tej dziedziny mi daleko i choć złożyłem kilka modeli wciąż się uczę powoli poprawiając swoje zdolności manualne. To zajęcie urzekło mnie pod tym względem, że od pierwszego dnia uczy nie tyle cierpliwości, co pokory.

Niejednokrotnie słyszałem opinie jak to człowiek po prostu wybiera sobie zestaw i w mgnieniu oka go składa. To wcale nie takie proste tym bardziej jeśli zamierzasz zrobić coś porządnie, a nie tylko tak by przypominało pierwowzór. Złożenie takiego Tygrysa nie trwa pięciu minut, a co dopiero dopasowanie jego wyglądu do choćby założeń konstrukcyjnych jednego z kilku typów to tylko czubek góry lodowej.

W zależności od tego, co chcemy ułożyć musimy liczyć się z trudnością konstrukcji. Wiadomym jest, że model samolotu może być prostszy poprzez swoją opływowość od takiego czołgu, w którym musimy dopasować każde ogniwo gąsienicy, aby całość miała ręce i nogi. Szczególnie wymagający może okazać się statek, czy okręt, a już wyjątkowo pojazdy kosmiczne. Tym samym warto zacząć od czegoś prostego jak choćby samochód.

Schody zaczynają się robić, kiedy zacznie nam przeszkadzać standardowy kolor plastiku i postanowimy całość pomalować. Byle farby mogą nie zdać egzaminu, a decyzja z malowaniem pędzlem, sprajem, czy aerografem robi kolosalną różnicę. Dochodzi sprawa warstwy ochronnej, kalkomanii, efektów pogodowych i tak dalej.

Są oczywiście także modele papierowe, czy drewniane, lecz ten temat też wymaga przygotowań.

Wiem, że to wielu zniechęci. Jednak, jak z wszystkim, jeśli człowiek da szansę się zaskoczyć ów wyciszające hobby pochłonie go w całości. Osobiście cała ta zabawa mnie relaksuje. Przykładając szczególną uwagę detalom, rozwiązując pojawiające się problemy, klejąc, malując, pracując nad swoim modelem mogę pozwolić sobie na chwilę zapomnieć o całym świecie. Dla mnie jest to swego rodzaju forma medytacji. Tak też to traktuję.

Kiedy już człowiek nabierze wprawy może pójść o krok dalej zaczynając zabawę z dioramami. Co to jest? Coś na zasadzie zachowania nieuchwytnego momentu na małej powierzchni. Zresztą w tym temacie polecam zobaczyć film, który podrzucę poniżej. Jak w każdej społeczności tak i wśród modelarzy odbywają się konkursy zarówno w Polsce jak też na całym świecie.

Trochę chwaląc się swoim działaniem w tematyce mnie urzekły modele z uniwersum Gwiezdnych Wojen. Ukochane Imperium, a dokładniej maszyny wojenne spod mrocznego sztandaru to mój ulubiony obiekt prac. Na chwilę obecną kończę działać nad myśliwcem przechwytującym TIE Interceptor, lecz planuję poszerzyć kolekcję. Jak tak dalej pójdzie to niedługo ułożę całą frotę.

Tak też reasumując osobiście uważam, że modelarstwo to fascynujące zajęcie, do którego trzeba podejść zdroworozsądkowo. Podobnie jak do wielu rzeczy trzeba odpowiednich przygotowań, aby szybko nie zrazić się do pracy w skali. Niemniej najważniejsze są wyniki, a z każdym kolejnym modelem ręka coraz lepiej sprawuje się w tak, nie ukrywajmy, wymagającym zadaniu.

Nie pozostaje mi nic innego jak zachęcić do podjęcia się tematu. A może nawet pośród Was już są aktywni modelarze. Jeśli tak to zachęcam do podrzucenia zdjęć swoich prac!

Gawęda

Powiązane posty

Dodaj komentarz