Z notesem wśród bronies, czyli o fandomie My Little Pony

Artykuł powstał we współpracy ze Stowarzyszeniem Tribrony, a jego autorem jest aktualny prezes wymienionego stowarzyszenia – Jakub Orłowski.

 

Każdy, kto choć raz przejechał się na Pyrkon lub jego bardziej wyzwoloną wersję, tj „Przystanek Woodstock”, ten na pewno spotkał się z grupami przeróżnych zainteresowań. Fantaści, Otaku, gamerzy, fani planszówek lub konkretnych uniwersów, takich jak „Star Wars”, „Game of Thrones” czy komiksów Marverla/DC. Niektóre z nich są na tyle duże i prężnie zorganizowane, że mogą zostać nazwane „fandomem”, a więc czymś większym od zwykłego kółka dyskusyjnego. Choć definicja „fandomu” nie jest jednolita, to na swój sposób genezy takiej formy odbioru i dzielenia fascynacji dziełem można doszukać się pośród fanów Goethego czy Tolkiena z czasów, kiedy ich praca była świeża.

Zdecydowanie, pośród różnych znakomitych pasjonatów ASG, postapo, Disney’a, Ricka i Mortiego, a także Bojacka Horsemana, wyróżniają się bronies z ich miłością do „My Little Pony: Friendship is Magic”.

Przykład kunsztu i wyobraźni gdańskiego bronego – Vitaja.

W epoce Internetu wszystko jest możliwe. Nawet to, że kreskówka (zdawałoby się) dla małych dziewczynek, fascynuje się wielotysięczna grupa dorosłych facetów, którzy zakładają „kucykowe” stowarzyszenia, fundacje i organizują międzynarodowe konwenty. Nazywają się bronies, co jest neologizmem powstałym z fuzji dwóch słów „brothers” i „ponies”.

Ok, ale po kolei!

W latach ’80 amerykańska korporacja zabawkarska Hasbro zamówiła reklamę swojej nowej zabawki – kucyka do czesania. To są te doskonale znane małe, różowe kucyki, które pojawiają się zawsze w popkulturalnym kontekście małych dziewczynek. Reklamą był serial animowany pełen tęcz i infantylnych koników, który jednak potrafił też mrokiem i bestiariuszem dorównać „He-Manowi” czy „Gumisiom”.

Mijały lata i na początku XXI wieku okazało się, że kolejne generacje serialu oraz zabawek robią się coraz bardziej ckliwe i wykręcające mózg swoją różowością. To na pewno nie przekładało się dobrze na prestiż marki i sprzedaż. Postanowiono zatem stworzyć kolejną, czwartą już generację produktu, lecz tym razem miał być bardziej uniwersalny. Familijny, a więc i dla córki, i dla starszego brata, i dla rodziców. Do współpracy zaangażowano Lauren Faust, a więc artystkę mającą udział w tworzeniu kreskówek Cartoon Network.

To okazało się strzałem w dziesiątkę. Nowe kucyki, których pierwszy odcinek wyemitowano 10.10.2010, błyskawicznie spotkały się z ogromnym zainteresowaniem… w Internecie. Za pośrednictwem takich portali jak 4chan lub Reddit młodzi użytkownicy sieci, a więc głównie studenci, zaczęli tworzyć ogromne ilości śmiesznych treści z tęczowymi kucykami. W dużej mierze były to memy, które zaciekawiały. Zadawano sobie pytanie „o co chodzi z tymi kucykami”.

Jednak bardzo szybko internauci oprócz „toczenia” sobie zwykłej tzw. beki zaczęli oglądać kucyki na serio. Zauroczyły ich fantastyczne postacie, ciekawy świat i intrygujące poczucie humoru. Co niezwykłe, dzięki bardzo moralistycznej retoryce serialu i wiernie oddanym ludzkim charakterom, z łatwością utożsamiali się z postaciami widocznymi na ekranie. To może brzmieć nieco naiwnie, ale niczym dziwnym jest usłyszeć od dwumetrowego, brodatego metala w ćwiekowanej kurtce: „lubię Fluttershy, bo jest ta samo nieśmiała jak ja”. Na ile ta pasja brała się z potrzeby towarzystwa, a ile ze sprzeciwu wobec krępujących konwenansów męskości, ciężko dziś powiedzieć.

Dla przykładu nachodząca gra platformowa polskiej produkcji.

Bardzo szybko zwykłe wspólne oglądania serialu w Internecie i wymienianie się memami przestało wystarczać. Ludzie potrzebowali wyrazić swój zachwyt kucykami także w inny sposób.

Pierwszym była organizacja spotkań w prawdziwym życiu. Bronies do dzisiaj wyróżniają się na tle pozostałych fandomów chęcią poznawania innych fanów MLP na żywo. Meetupy (zwane w Polsce „ponymeetami”), konwenty, a także małe spotkania  bez kucyków na afiszu to właściwie połowa aktywności dla wielu bronies. Wielu po jakimś czasie skupia się nawet wyłącznie na tym, zbierając bogate kolekcje identyfikatorów i biletów z imprez.

Drugim i równie ważnym, to fandomowa twórczość. Codziennie Internet jest zalewany gigabajtami kucykowej twórczości. Na Deviantarcie można każdego dnia znaleźć całe nowe galerie z jakaś postacią. W każdym gatunku muzycznym istnieje silna kucykowa reprezentacja. Tak, nawet w operze, black metalu czy jazzie. Są liczne i profesjonalnie zrobione gry komputerowe o kucykach, mody do gier, animacje. Napisano tysiące książek i opowiadań, a niektóre doczekały się publikacji w formie fizycznej. Zaprawdę powiadam wam, kucykowy koncert rockowy to wyjątkowe przeżycie!

Ciężko powiedzieć, ilu bronies jest na świecie (pewnie kilkadziesiąt tysięcy, może ćwierć miliona). W Polsce to jakieś 1000-3000 ludzi, w zależności od ustalonych kryteriów aktywności fanowskiej. Największe konwenty w USA zbierały nawet ponad dziesięć tysięcy uczestników, a fanów w liczbie mnogiej można spotkać właściwie w każdym kraju.

Kolejnym istotnym pionem aktywności bronies jest działalność charytatywna. Od małych, lokalnych aukcji charytatywnych, aż po prężne fundacje, takie jak „Bronies for Good”, posiadające własne wydawnictwa. Warto to obczaić w necie!

Ambermeet – duży zlot w Gdańsku, który miał miejsce 5 lipca 2014 roku.

Kucykowe szaleństwo nie ominęło też Polski. Pierwsze ponymeety zorganizowano w 2011 roku. Ponoć pośród światowych fandomów charakteryzuje nas ciekawy, swojski klimat konwentów oraz liczne grono artystów-grafików.

5 listopada w Gdańsku obchodzono 7 rocznicę pierwszego spotkania nad Bałtykiem. Dość szybko grupa całkowicie obcych sobie osób blisko się zaprzyjaźniła i organizowała częste spotkania, które często przybierały charakter prywaty. Mam tutaj na myśli różne imprezy i wspólne wyjazdy do innych miast. Jednak w 2012 roku zaczęto nabierać ochoty na stworzenie czegoś poważniejszego. I tak w lecie 2013 roku pojawiły się pierwsze ponymeety z atrakcjami zorganizowanymi w wynajmowanych obiektach kulturalnych, a także założono formalne stowarzyszenie – Stowarzyszenie Tribrony („tri” – od „trzy” i „brony”). Ta organizacja pozwoliła gromadzić środki pod postacią składek a także integrować lokalnych pasjonatów w sposób o wiele skuteczniejszy, niż luźna grupa znajomych. Od tamtej pory stowarzyszenie zorganizowało ponad setkę imprez w Trójmieście i nawet poza nim, na których gościły łącznie tysiące osób. Pośród nich byli znamienici członkowie społeczności bronies, ale także twórcy serialu. Na przykład Kora Kosicka, a więc dyrektor artystyczny studia DHX (które produkuje serial), a z polskich to aktorzy głosowi Mikołaj Klimek, Grzegorz Pawlak, Brygida Turowska, Klaudiusz Kaufmann, Klaudia Kuchtyk, Julia Kołakowska-Bytner. A nawet ostatnio przyjechała sama reżyser polskiej wersji językowej, czyli Joanna Węgrzynowska. Miały miejsce koncerty, warsztaty dubbingowe oraz dziesiątki larpów, spotkań planszówkowych, maratonów serialu, a także rozgrywek karcianych ze sponsoringiem.

Jednak chyba najważniejszym fenomenem Stowarzyszenia Tribrony było zintegrowanie lokalnego środowiska fanów i jego animacja. Mnóstwo osób znalazło tutaj towarzystwo dla siebie i mogło współdzielić różne pasje. Z kolei dla aktywistów Stowarzyszenie dało możliwość sprawdzenia się w różnych rolach i nauczenie wielu praktycznych umiejętności, jak na przykład poznania procedur prawnych związanych z wynajmem pomieszczeń na zloty fanów.

IV Walne Zgromadzenie Członków Stowarzyszenia Tribrony 21 października 2017.

Stowarzyszenie Tribrony liczy około czterdziestu stałych członków i kilku wspierających. Przyznaje też członkostwa honorowe dla polskich bronies, zasłużonych swoją działalnością dla krajowej społeczności. Jego symbolem jest flaga, na której trzy gwiazdy (miasta) Trójmiasta pokonują serialowego ducha chaosu – smoczą chimerę o imieniu Discord. Barwami fandomu są kolory Księżniczki Luny, a więc jednej z najpopularniejszych postaci pośród pomorskich fanów. O czerń i pruski błękit, utożsamiane z kolorami nocnego nieba, na którym widać gwiazdy (ponownie trzy gwiazdy Trójmiasta). Z kolei maskotkami fandomu jest rodzeństwo: bliźnięta książę Baltic i księżniczka Pomerania. Do jednych z popularniejszych gadżetów zbieranych przez tutejszych bronies na pewno należą przypinki i kubki z wizerunkami obu kucyków.

Oczywiście, aby należeć do fandomu, chodzić na meety i współuczestniczyć w życiu stada, nie trzeba należeć do Stowarzyszenia, a więc płacić składek członkowskich! Na imprezach każdy jest mile widziany, a bronies z reguły chętnie opowiadają o swojej niecodziennej pasji i prezentują kolekcje kucykowych gadżetów, takich jak przypinki, naszywki, książki, koszulki… Chyba obiektem największego pożądania nadal pozostaje realistyczna i ręcznie wykonana pluszowa maskotka przedstawiająca ulubioną postać z serialu lub kucyka wymyślonego przez siebie. Niektóre z tych przytulaśnych dzieł sztuki osiągają całkiem potężne ceny i rozmiary.

Maskotki fandomu pomorskiego wraz z flagą (grafika autorstwa Sonic Pegasus).

Spotkania fanów MLP w Trójmieście odbywają się aktualnie dość nieregularnie, choć często. Przynajmniej dwukrotnie w roku jest ogólnopolski zlot fanów, a mniejsze spotkania (jak maratony serialu czy wyjścia tematyczne) przynajmniej raz w miesiącu. Oprócz tego nie brakuje zwykłych, niezobowiązujących spotkań integracyjnych i prywatek.

Można zaryzykować stwierdzenie, że fandom MLP to specyficzna deus ex machina towarzyska. Dla wielu z nas pojawił się w życiu zaskakująco i z przytupem, na przykład pod postacią fascynującego konwentu lub wzruszającej sztuki odnalezionej w sieci. Natomiast potem przeradza się w pełną wrażeń przygodę społeczną, która niejednego zachęciła do zwiększenia swojej życiowej aktywności: poszukania nowych pasji, nurkowanie w jakiejś dyscyplinie artystycznej, a nawet związania swej kariery zawodowej z czymś fandomowym. Niejedna osoba została profesjonalnym grafikiem lub muzykiem właśnie dzięki kucykom.

Inspirowany drugą wojną światową cykl powieści „Kryształowe Oblężenie”. Więcej: www.crystalsiege.eu

Warto też wspomnieć o wielu parach, które spotkały się po raz pierwszy na ponymeetcie i połączyła je miłość do kucyków. W 2017 roku miał miejsce pierwszy w Trójmieście ślub „fandomowy”, a przyszły rok prawdopodobnie przyniesie kolejny. Przypomina to nieco tendencje zauważalne w nieco starszych grupach zainteresowań, jak na przykład u rekonstruktorów historycznych, podróżników lub fanów muzyki.

Podsumowując, zaczęło się od reklamy zabawek. Potem ta reklama nieco wydoroślała i trafiła do szerszego grona odbiorców. Dzięki swej jakości, przewrotności społeczności internetowych, a także odrobinie zwykłego szczęścia, stała się obiektem gorącego zainteresowania niespodziewanej i licznej publiczności. A potem to już potoczyło się w zawrotnym tempie, formując potężną lawinę subkulturową. W niej można znaleźć gigantyczne ilości profesjonalnej sztuki, pełne rozmachu wydarzenia i organizacje, a także ogólnoświatowy ruch społeczny, który ubarwił życie tysięcy ludzi.

Zapraszam na ponymeety!

Jakub „SPIDIvonMARDER” Orłowski – Prezes Stowarzyszenia Tribrony

www.tribrony.org

j.orlowski@trbrony.org

Powiązane posty

Dodaj komentarz