Trójmiejska legenda ponad podziałami, czyli trochę o Romanie Koryncie.

Chociaż przez kibiców kojarzony jest występami w gdańskiej Lechii, na początku nic nie zapowiadało, że zwiąże się z piłką nożną. Urodzony 12 października 1929 roku w Tczewie, najwybitniejszy lechista XX wieku na początku swojej sportowej kariery trenował boks w gdyńskim Gromie. Nie bez sukcesów – był bowiem mistrzem Wybrzeża juniorów w wadze lekkiej oraz półśredniej, jednak był to tylko epizod w jego obfitującej w sukcesy, sportowej karierze. Być może to właśnie boks ukształtował jego osobowość i sprawił, że dał się poznać jako twardy, zadziorny obrońca, który nigdy nie szedł na jakiekolwiek kompromisy. Nie znosił przegrywać, dlatego kiedy podczas meczu okręgów Gdańska i Bydgoszczy, sędziowie orzekli jego niezasłużoną, aczkolwiek ze względów politycznych konieczną porażkę, piłkarz porzucił boks. Nie mógł pogodzić się z faktem, że zwycięstwo w tym meczu odniósł zawodnik Gwardii. Mimo to nie zrezygnował całkowicie z uprawiania sportu i trenował piłkę nożną w Gedanii Gdańsk. Niedługo później otrzymał powołanie do wojska, co zmusiło go do przenosin do Lublina, w którym rozpoczął treningi z Lublinianką oraz rozwinął swój talent, dzięki czemu został zauważony przez warszawską Legię, gdzie mógł doskonalić piłkarskie umiejętności. W 1952 roku, Roman Korynt skończył służbę wojskową i wrócił na Pomorze. Po dwuletnim rozbracie z Gedanią Gdańsk, chciał wznowić treningi w klubie, jednak ze względu na jego słaby wzrok okazało się to niemożliwe. Takie okoliczności sprawiły, że obrońca złożył propozycje gry w pierwszoligowej wówczas Lechii, w której występował później nieprzerwanie przez 16 lat. Współcześnie nie znajdziemy wielu zawodników z tak długim stażem gry w jednym klubie, na co składa się wiele czynników. Dominującą funkcję pełnią pieniądze- zdecydowana większość zawodników będzie reprezentować barwy klubu, który zaoferuje najwyższą pensję. W ubiegłym wieku piłkarze dostawali nieznaczną część tego, co obecnie dostają zawodnicy, dlatego zmiana klubowych barw nie była powszechnym zjawiskiem. Roman Korynt błyskawicznie zaadaptował się w drużynie, co przełożyło się na rewelacyjną formę. Podczas pierwszego sezonu spędzonego w klubie Budowalnych, Korynt rozegrał od pierwszej do ostatniej minuty 21 z 22 spotkań. Okres, od kiedy Korynt pojawił się w klubie nazywany jest epoką gdańskich murarzy z uwagi na fakt, iż w zawodnicy nie pozwalali sobie na stratę wielu bramek. Mimo solidnej defensywy , której ważnym ogniwem był Roman Korynt,  w 1954 roku Lechia Gdańsk spadła do pierwszej ligi, jednak rok później awansowała do ekstraklasy. Po powrocie do prestiżowych rozgrywek, klub spisywał się bardzo dobrze i na koniec sezonu zajął piąte miejsce, zachowując przy tym najmniejszą liczbę straconych bramek spośród wszystkich klubów. Kolejny sezon przyniósł największy ligowy sukces w XX -tym wieku, bowiem lechiści zajęli trzecie miejsce w ligowej tabeli. Szczególny udział miał w tym Korynt, który rozegrał wszystkie spotkania od pierwszej do ostatniej minuty. Przez cały czas trwania swojej piłkarskiej kariery, stoper wielokrotnie prezentował ogromny talent, a szczyt formy środkowego obrońcy zbiegł się w czasie z świetnym sezonem klubu z Gdańska, przypadającego na sezon 1956/57,  kiedy Lechia nie straciła ani jednej bramki przez dziesięć meczy z rzędu.  Pomimo dobrych wyników Lechii w poprzednich sezonach, dla Romana Korynta prawdopodobnie najbardziej pamiętnym – z kilku powodów- rokiem był 1959. Wtedy po raz pierwszy triumfował w plebiscycie  katowickiego „Sportu” na Najlepszego piłkarza Polski. Ta sama sytuacja miała miejsce rok później. W tym roku, filar defensywy reprezentacji i gdańskiego klubu po raz kolejny po raz kolejny przegrał walkę z politycznym systemem i zakończył rozpoczętą kilka lat wcześniej przygodę z reprezentacyjną piłką.  Kiedy w 1953 roku, środkowy obrońca wzmocnił biało zielonych, był już reprezentantem Polski, w której debiutował podczas towarzyskiego meczu z Rumunią w 1952, i  rozegrał pełne 90 minut. Gra z orzełkiem na piersi była dla niego nie tylko powodem do dumy, ale również swoistą metodą walki z socjalizmem. Dlatego też prawdziwym ciosem dla jednego z najlepszych środkowych obrońców w Europie był zakaz gry w reprezentacji. Podczas kwalifikacji do Igrzysk Olimpijskich, reprezentacja Polski wyeliminowała RFN. Korynt w liście do przyjaciela mieszkającego na terenie RFN wyznał, że za grę w klubie otrzymuje wynagrodzenie. Niestety, ta informacja przedostała się do niemieckiej prasy bulwarowej i wyniknęła afera, że polscy piłkarze nie są amatorskimi zawodnikami, ale pobierają pensje. Było to sprzeczne z zasadami,  według których w Igrzyskach mogli brać udział tylko amatorzy. Chociaż Międzynarodowy Komitet Olimpijski dał wiarę oficjalnym wyjaśnieniom, że nie jest to wynagrodzenie za grę w klubie, ale zwrot utraconych zarobków w fabryce domów w Kokoszkach, PZPN wydał druzgocącą decyzję: zakaz wyjazdów zagranicznych przez okres 10-ciu lat oraz brak wyjazdu na Igrzyska Olimpijskie. Z trudem udało się uniknąć zawieszenia na spotkanie ligowe. Zakaz dotyczył nie tylko prywatnych wyjazdów, ale również wyjazdowych spotkań Lechii Gdańsk, więc kiedy Budowlani rozgrywali spotkanie w ZSRR, obrońca zmuszony był zostawać w domu. Zakaz gry w reprezentacji sprawił, iż Korynt zakończył przygodę z reprezentacyjną piłką z 34-terema meczami na koncie( cztery razy był kapitanem), a ostatnim spotkaniem w kadrze narodowej był towarzyski mecz z Izraelem, zakończony remisem 1:1. Mimo że Roman Korynt nie rozegrał wymaganych 80-ciu spotkań z orzełkiem na piersi, w 2014 roku PZPN biorąc pod uwagę jego osiągnięcia sportowe oraz poza boiskową działalność, postanowił mianować stopera członkiem honorowym Klubu Wybitnego Reprezentanta. Po otrzymaniu zakazu, lechista kontynuował piłkarską karierę na krajowym podwórku, jednak od sezonu 1962 między piątą a ósmą kolejką rozgrywek pełnił funkcję współtrenera  klubu. Roman Korynt zakończył karierę w 1969 roku, kiedy Biało Zieloni spadli do trzeciej ligi. Pożegnanie legendy trójmiejskiej piłki nożnej miało miejsce  31 sierpnia 1969 roku podczas ligowego meczu z Polonią Bydgoszcz.

Roman Korynt miał posłuch nie tylko wśród kibiców gdańskiej Lechii, ale był ceniony również w Bałtyku i gdyńskiej Arce, czego przypieczętowaniem było przyznanie mu tytułu piłkarza 50-lecia wybrzeżowej piłki. W 2015 roku uznany (ex- aequo z Zdzisławem Puskarzem) piłkarzem 70-lecia Lechii Gdańsk. Korynt potrafił wznosić się ponad klubowymi ponad klubowymi podziałami, czego potwierdzeniem jest fakt,  iż syn legendy trójmiejskiej piłki nożnej- Tomasz był zawodnikiem Arki Gdynia oraz Bałtyku. Ojciec Tomasza mimo że reprezentował biało- zielone barwy, często razem bywał z synem na meczach Arki, a także otwierał noworoczne spotkania byłych piłkarzy Lechii oraz Arki. Aby upamiętnić tego zasługi tego nietuzinkowego zawodnika, w Alei Sław znajdującej się przy ulicy Traugutta wmurowano gwiazdę z jego imieniem.

Roman Korynt zmarł 15 lipca 2018 r w wieku 88 lat.

 

Powiązane posty

Dodaj komentarz