Strzała amora uderzyła… we mnie!

Self-compassion to nowy nurt w psychologii zachodniej, który zakłada, że jednym z podstawowych elementów zdrowia psychicznego człowieka jest miłość do samego siebie. Jest ona rozumiana w aspekcie samooceny globalnej, czyli człowieka jako całości (ciało, charakter, osobowość, temperament). Miłość przejawia się w wyrozumiałości, która jest wynikową zrozumienia siebie, bycia dumnym ze swoich wad i zalet, które czynią nas właśnie ta osobą, którą jesteśmy. Pomimo tego, że pojęcie self-esteem weszło do psychologii dopiero na początku XXI wieku, buddyzm widział prominentność tej relacji od dawna. Dalai Lama mawiał: Jeśli nie kochasz siebie, nie możesz kochać innych. Nie będziesz w stanie kochać innych. Jeśli nie masz dla siebie współczucia, to nie jesteś w stanie rozwinąć współczucia dla innych.

 Siła emocjonalna=bateria

Jeśli wyobrazimy sobie, że drzemią w nas pokłady energii psychologicznej, to łatwo zrozumieć zależność, iż im więcej mamy na głowie zmartwień, tym szybciej będą się one wyczerpywać. Nasze siły psychologiczne są jak bateria. Codziennie korzystamy z zasobów naszej psychiki. Dzieje się to podczas najbanalniejszych zadań (często automatycznych), jak percepcja, myślenie, liczenie, poruszanie się, wspominanie, itd. Nie ma osoby, która dodatkowo nie rozmyślałaby na co dzień o pobocznych rzeczach. Mogą nimi być plany na przyszłość, zadania do wykonania, wymyślone ad hoc melodie i wiele innych. Jeśli przytłaczamy nasz umysł ciągłym biczowaniem się za przeszłe lub nie tak dalekie błędy, zaczyna brakować nam sił na robienie najbardziej podstawowych czynności. Kiedy uważamy, że nic nam nigdy nie wychodzi, to chcąc nie chcąc często stajemy się wróżbitą. Wszystko zależy od nastawienia. Warto więc, zamiast wypunktowywać sobie niedoskonałości i potknięcia (być swoim bullym), stać się osobą wyrozumiałą. Potrafimy łatwo pocieszać innych, mówić, że chwila lenistwa nie jest niczym złym. Kiedy jednak chodzi o nas samych, jesteśmy dla siebie surowymi rodzicami, którzy oczekują coraz więcej i więcej. Warto jednak powiedzieć sobie: nie muszę nikomu niczego udowadniać.

 

 

Kwarantanna

Obecnie, nadeszły bardzo trudne czasy dla osób, które mają tendencję do samobiczowania się. Zamknięci w domach, zmuszeni do pracy zdalnej i samodyscypliny, często pozwalamy sobie na małe grzeszki. Po pierwsze, nie grzeszymy, nasza dieta, czy my sami nie jesteśmy Bogiem, tak więc zanim powiecie sobie, że mieliście cheat day, albo złamaliście swoje przykazania produktywnego dnia, pomyślcie, czy właśnie ten leniwy dzień nie dał wam czegoś dobrego. Może oglądnęliście dobry film, do którego robiliście już kilka podejść? Może udało wam się coś namalować? A może po prostu w końcu odpoczęliście i zrestartowaliście swój umysł? Niełatwym zadaniem jest pozbyć się tego cichego głosu z tyłu głowy mówiącego, że jesteśmy ziemniakiem, który spędził cały dzień na sofie. Przecież Instagram wyraźnie pokazuje, że wszyscy przeżywają teraz time of my life. Spełniają się, spędzają czas produktywnie, nadganiając zaległości. Otóż, nie. Większość z nas (o ile nie jesteście introwertykiem jak ja) przeżywa ciężkie chwile, z dala od rodziny i przyjaciół. Zmobilizowanie samego siebie jest bardzo twardym orzechem do zgryzienia. Dookoła nas jest wiele rozpraszaczy, a my mamy czas na siedzenie w mediach społecznościowych, na których każdy przedstawia tą lepszą wersję swojego życia. Jeśli czujesz potrzebę zrobienia czegoś, ale z drugiej strony ci się nie chce, to znajdź wersję light. Nie idzie ci czytanie książki? Może jest audiobook? Idź na spacer i posłuchaj. Albo po prostu odpuść. Nie zmuszaj się.

Do boju żołnierzu!

Nasz umysł jest niesamowitym urządzeniem. W konfrontacji z nieprzejednanym człowiekiem i jego niejednokrotnie trudnymi przeżyciami, wytworzył mechanizmy obronne. Większość z nas pewnie już spotkała się z tym terminem. W związku z brakiem wyrozumiałości względem samego siebie, psychika uzbraja się w tarcze. Mechanizmami defensywy są: wyłączenie samoświadomości i refleksji nad własnymi emocjami/ zachowaniami, odcięcie się od świata, wyłączenie samoregulacji. Odnosząc się do ostatniego działania, to rozpoznawalną tendencją podczas trudnych czasów jest popuszczanie sobie. Najczęściej wiąże się to z czynnościami, których dotychczas rzadko się dotykaliśmy. Może to być nadużywanie substancji uzależniających (alkohol, cukier, i inne), rekompensowanie sobie smutku innymi przyjemnościami (jedzenie, ćwiczenia, nowe związki), szukanie poparcia dla siebie w oczach innych (kłamstwa na temat swoich dokonań, nakładanie na siebie kolejnych obowiązków, nieumiejętność powiedzenia nie…).

Wraz z wyczerpywaniem się naszym pokładów energii umysłowej, wyciągamy coraz to nowsze mechanizmy, oddalając się tym samym od siebie samych lub/i społeczeństwa.

 

 

Krytyka

Wyrozumiałość wobec samego siebie jest uznawana za przyczynę podnoszenia samooceny globalnej, wzrostu przeżywania sytuacji pozytywnych afektywnie, zwiększenia się satysfakcji z życia i poczucia szczęścia. Self-compassion jest więc regulatorem naszego poleżenia psychicznego. Zmiana naszych mechanizmów karania samych siebie może uchronić nas przed depresją, lękami i innymi zaburzeniami.

Tam, gdzie pozytywne podejście, zawsze musi pojawiać się jednak krytyka. Niektórzy naukowcy są sceptycznie nastawieni do koncepcji wysokiej samooceny, która według nich, może objawiać się: wzrostem narcyzmu, niemożnością obserwowania własnego Ja (zaburzenia samowiedzy), wyłączeniem w sobie empatii i chęci pomagania innym, przesadnym zaabsorbowaniem sobą, agresywnością (wynikająca z ochrony własnego wizerunku), problemami w rozumieniu procesów psychologicznych, które w nas siedzą, uznaniem innych za gorszych.

W odpowiedzi na krytykę przyszedł szereg badań, które wykazały między innymi, że wyższa samoocena (zbudowana dzięki wyrozumiałości) okazuje się predykatorem do zmniejszenia porównywań społecznych, a co za tym idzie gniewu i agresji. Self-compassion wzbudza w nas większą skłonność do pracy nad sobą, bez odnoszenia się do oczekiwań otoczenia, zwracając naszą uwagę na nasze pragnienia. Wzrost samooceny globalnej sprzyja otwarciu poznawczemu, optymizmowi i szczerości wobec siebie i innych.

Jak to działa?

Wyrozumiałość wobec samych siebie jest złożona głownie z 3 składowych: traktowania siebie z dobrocią (treating oneself with kindness), troski o siebie, pozwalaniu sobie na błędy/brak perfekcyjności. Wprowadzenie jej w życie pozwala na wzrost samooceny, która staje się dopalaczem dla naszego rozwoju, fizycznego, a co ważniejsze psychicznego. Wzrasta wówczas nasza zdolność do samoregulacji i wygrywania ze stresem, spada częstotliwość stosowania mechanizmów obronnych, które zamykają nas na świat. Okazuje się również, że podniesienie wyrozumiałości wobec samego siebie wiąże się z podniesieniem swojej zdrowotności. Dbałość o siebie samych może poskutkować na dłuższą metę wyuczeniem się zdrowych nawyków żywieniowych, przyjemnością uprawiania sportu, który naprawdę się lubi, jak i pozytywną relacją ze swoim Ja. Pozwalamy wówczas mówić swojemu wewnętrznemu dziecku, zaczynamy rozumieć siebie, swoje zachowania i motywacje. Oczywiście nie wszystkie, ale znacząca większość naszych mechanizmów obronnych zaczynamy wychwytywać i z nimi walczyć, aby nie stawały nam na drodze do zdrowego życia psychicznego.

Oczywiście może to brzmieć jak czcze gadanie, kogoś kto jest leniem i szuka wymówki na nic nie robienie. Wszystko może zostać użyte w negatywny sposób. Artykuł ten nie ma na celu nawoływać do zlegnięcia na kanapie i oglądania oper mydlanych (co oczywiście tez może być przyjemną formą relaksu). Self-compassion jest trudną umiejętnością czytania siebie. Musimy wiedzieć, które potrzeby wynikają z nas samych, a które są jedynie skutkiem nacisku otoczenia. Jeśli chcemy iść pobiegać – idźmy. Nie musi to być 10 km, które przebiegła nasza koleżanka. Róbmy to co sprawia, że czujemy się spełnieni w oczach nas samych. Skoro innym potrafimy powiedzieć to nie twoja wina/ to normalne, dlaczego wobec samych siebie jesteśmy aż tak krytyczni? Następnym razem, zanim zaczniemy narzekać, że cały dzień nic nie robiliśmy, pomyślmy sobie, że był to dzień na naładowanie swojej wewnętrznej baterii. Zamiast ją dodatkowo obciążać rozmyślaniami o swojej beznadziejności, wstańmy rano z zapasem energii, gotowi do tego, czego wczoraj nam się po prostu nie chciało. Nie dajmy się wtłoczyć w błędne koło.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz