Reportaże z sopockiej werandy – o spotkaniu autorskim z Magdaleną Grzebałkowską

10 stycznia na Wydziale Filologicznym UG odbyło się spotkanie z Magdaleną Grzebałkowską zatytułowane: Reportaż. Historia. Pasja. Reporterka (nie reportażystka – to bardzo brzydkie słowo!) odpowiadała na pytania studentek i studentów III roku filologii polskiej oraz zgromadzonej publiczności. Autorka czterech książek reportażowych opowiedziała między innymi o swoich doświadczeniach związanych z pracą,  o sposobie, w jaki pojmuje historię oraz o walce z wypaleniem zawodowym i nudą.

Fot.  Anna Jakubek

Poniżej krótkie streszczenie niektórych wątków poruszonych na spotkaniu:

  • Jeśli myślicie o pracy reportera/ki, musicie pamiętać o tym, by nie porywać się od razu na wielkie wyzwania – warto zacząć od mniejszych form, pisanych np. dla lokalnej gazety;
  • To nie jest praca dla introwertyków! Choć brzmi to jak banał, to nawet tak ekstrawertyczna i otwarta osoba jak Magdalena Grzebałkowska przyznaje, że kontakt z ludźmi z czasem staje się męczący i trzeba zmuszać się do odwiedzania kolejnych bohaterów;
  • Dzisiejsze dziennikarstwo to zajęcie dla… bogaczy! Na pisaniu tekstów nie da się wyżyć – to fakt. Sprawy nie ułatwiają gazety, które oczekują reportaży napisanych w tydzień („to niemożliwe!” – komentuje Grzebałkowska);
  • Autorka Osobistego życia jazzu przyznała, że dzwonienie to prawdziwy koszmar. Marzy o powrocie do przeszłości, gdy nawet najmniejsze sprawy załatwiało się osobiście;
  • Na pytanie o studia historyczne na UG Grzebałkowska odpowiedziała, że był to najlepszy czas w jej życiu, choć… niewiele się nauczyła. Takie są koszty bujnego życia towarzyskiego!;
  • W reportażu nie wolno pisać wprost! To historia ma mówić za siebie, reporter nie może jednoznacznie oceniać postaci, które opisuje, to cecha słabego warsztatu;
  • Ewentualni kandydaci na reporterów muszą przygotować się na powracające problemy z wypaleniem zawodowym. Większość dziennikarzy pracujących nad reportażami w końcu musi wziąć wolne na dłuższy czas;
  • Powyższy punkt wiąże się ściśle z doświadczeniami, które reporter przyjmuje na siebie: warto zawczasu zdobyć odpowiednią wiedzę psychologiczną, bo niektóre historie odciskają silne piętno na psychice reportera.

Po tym skrócie, który bynajmniej nie wyczerpuje treści spotkania, nie pozostaje mi nic innego, jak zachęcić Was do sięgnięcia do książek Grzebałkowskiej. Pisała o księdzu Twardowskim, o Zdzisławie i Tomaszu Beksińskich, o Krzysztofie Komedzie, a także o losach ludzi, którzy musieli odnaleźć się w powojennej rzeczywistości roku 1945.

Nagranie ze spotkania wkrótce będzie dostępne na YouTube.

Powiązane posty

Dodaj komentarz