Od partyzanta do fetyszu – o portrecie rewolucyjnym w dwójnasób

Alberto Korda najprawdopodobniej nie przeczuwał, jaką rolę w kulturze masowej odegra jego najsłynniejsze dzieło – utrwalony wizerunek Ernesta Che Guevary pod wiele mówiącym  tytułem– Guerrillero Heroico (z hiszp. – heroiczny partyzant). Wykonany w 1960 r. portret, na pozór zwyczajny, do dziś niesie ze sobą silny przekaz. Znamienne, że nie jest on bezpośrednią zasługą fotografa. Nie chodzi nawet o samo zdjęcie, którego treść jest łatwa do odczytania– sławny (może bardziej znany) rewolucjonista patrzy z odwagą i brawurą gdzieś za horyzont – symbolicznie przypomina rycerza w typowym, z ducha romantycznym, ustawieniu. Jedynym rekwizytem jest czapka, militarny symbol tożsamości portretowanego. Wizerunek sam w sobie nie jest szczególnie wymowny. Jego siła tkwi głębiej, jak gdyby poza nim – w historii.

Che Guevara jest legendą. Mitem. W kulturze popularnej i publicystyce istnieje kilka sposobów opowiadania jego życiorysu. Był, w zależności od wiedzy i preferencji opowiadacza, albo bezwzględnym zbrodniarzem, lubującym się w wykonywaniu wyroków śmierci na dawnych przeciwnikach w więzieniu, nad którym władzę przekazał mu Fidel Castro, albo humanitarnym, troskliwym dowódcą, który w kubańskich górach uczył swoich towarzyszy matematyki i opatrywał rany chłopom. Jak podaje Jean Cormier, dla niektórych urastał nawet do miana współczesnego Chrystusa (warto pamiętać, że w historii odnajdujemy wiele przykładów prób łączenia postaci Jezusa z projektem komunistycznym). Nietrudno wykazać, że wymienione stanowiska albo idealizują, albo brutalizują działalność Guevary: bagatelizują etyczną niejednoznaczność, na jaką zazwyczaj skazani są członkowie formacji partyzanckich lub ignorują fakt, że dowodów na okrutne skłonności rewolucjonisty nie znaleziono.

Ciekawe, że wersja pierwsza dominuje wśród osób identyfikujących się z lewicą, druga – wśród zwolenników prawicy. Niechęć do Che jest także rozpowszechniona w krajach dawnego bloku sowieckiego, które doświadczyły terroru komunizmu (właściwie – stalinizmu i późniejszych jego przekształceń). Nie dziwi więc, że wprowadzenie do Polski ubrań z nadrukiem Guerrilero Heroico spotkało się ze sprzeciwem, a ofertę w końcu wycofano. Z drugiej strony w równoległej wyobraźni rzeczywistości Guevara jawi się jako niezaprzeczalny bohater i człowiek gotowy do ostatecznych poświęceń (przypomnijmy – zginął podczas próby przeprowadzenia rewolucji ludowej w Boliwii). Tak jest na przykład na Kubie, gdzie uchodzi za obrońcę niezależności, który wyzwolił kraj spod kolonialnego jarzma Stanów Zjednoczonych, czy wśród niektórych zachodnich środowisk intelektualnych (można by przywołać inną słynną fotografię – zdjęcie pamiątkowe ze spotkania Che z J-P. Sartre’m i Simone de Beauvoir – która rozpaliła wyobraźnię aspirujących akademików i studentów). To szczególnie intrygujące (można rzec – zabawne), zważywszy że Guevara uważał intelektualistów za klasę, w gruncie rzeczy, niepotrzebną w przyszłym społeczeństwie komunistycznym.

Dziś t-shirt z wizerunkiem Argentyńczyka można kupić za kilkanaście złotych. Ten fakt niejako skompromitował, albo przynajmniej zneutralizował jego przesłanie, w masowej świadomości sprowadzając komunistycznego idealistę do roli estetycznego fetyszu. Z drugiej strony podtrzymywana w ten sposób pamięć utrwalała jego wizerunek i prowokowała do poszukiwania nowych sposobów odczytywania idei i życia Guevary – nie tylko w publicystyce czy sztuce krytycznej, ale także – w antropologii kulturowej. Znamiennymi przykładami takiego podejścia są film Chevolution Luisa Lopeza i Trishy Ziff z 2008 roku oraz o rok późniejsza książka Michaela Caseya – Che’s afterlife: The Legacy of an Image. Oba dzieła koncentrują się na losach Guerrillero Heroico. Niestety – czasami można odnieść wrażenie, że jest to temat tak zagadany, że nie tyle dojście do prawdy historycznej, co odsłonięcie mitu – jest zadaniem niemal niemożliwym. I to wszystko, w dużej mierze, zasługa jednego zdjęcia.

Powiązane posty

Dodaj komentarz