Kilka propozycji, aby nie zwariować

Im dłużej człowiek siedzi zamknięty w swoich czterech ścianach tym częściej nachodzą mnie całkiem rozbieżne myśli. Z jednej strony cieszę się, że nie mam psa, czy kota bo byłby problem nie tyle z karmą, co z ogólnym ogarnięciem zwierzaka, lecz w tym samym momencie brak jakiegokolwiek pupila sprawia, że takie siedzenie jest po prostu męczące. Cieszę się, że nie mam dzieci oraz współczuję tym, co mają, jednak brakuje mi tej uciechy z zabawy z dziećmi oraz z zajmowania się nimi.

Szczęśliwie mam pod ręką rodzinę dzięki czemu mam z kim pogadać i przedyskutować ostatnie wydarzenia. Mimo to ta nawracająca rutyna zaczyna mnie z wolna dobijać. Ostatnio każdy jeden dzień wygląda jak ta sama przeklęta niedziela, po której ma wejść wyjątkowo trudny poniedziałek. Problem w tym, że ta cholera nie ma zamiaru się skończyć. Niewiele się dzieje, niewiele może się dziać i z człowieka powoli uchodzi jakakolwiek chęć niczym powietrze z balona.

Coś trzeba robić. Zarówno cieszy mnie jak też przeraża fakt, że moja kolejka książek, które miałem przeczytać dość szybko zaczyna się zmniejszać pomimo dochodzących nowych tytułów. Jeszcze trochę i będę miał poważny argument, aby wpaść w szał zakupów, co mnie martwi bo fundusze są teraz ograniczone. Nawet z graniem wróciłem do takich pozycji jak The Sims, w które gram ponieważ niespecjalnie da się je przejść, a jako taka rozgrywka trwa cały czas. Mogę też pobawić się różnymi modyfikacjami.

Dlatego siedząc tak w swoim skromnym pokoju zacząłem zastanawiać się, co mogę zrobić, aby złamać codzienną rutynę. Co zrobić, aby mieć cokolwiek do roboty kiedy, jak raz, nawet jej brakuje. Stąd też kilka propozycji ode mnie w temacie jak próbuję poradzić sobie z tą niekończącą się niedzielą, które może pomogą także i Wam.

  1. Sklejam modele

Jestem modelarzem, czy raczej chciałbym modelarzem być. Aktualnie panuje w tym temacie pełna prowizorka gdyż do tematu z czasów gimnazjum/liceum wróciłem dopiero jakoś pod koniec zeszłego roku. Kilka modeli, które udało mi się zakupić przed zamknięciem dziś jest moim oczkiem w głowie. Plus staram się poprawić/naprawić/odrestaurować stare, dawno złożone sztuki.

Największym problemem jest teraz brak farb gdyż kleju mam mały zapas, który na jakiś czas powinien starczyć. Ewentualnie, jak już wszystko szlag trafi zainteresuję się origami. Pełna improwizacja ale jest to jakieś rozwiązanie. Także – tu mała dygresja – zabawa papierem mogłaby być fajnym zajęciem jeśli nie w pojedynkę to w grupie, a może nawet z dziećmi. Internet jest bogaty w poradniki i instrukcje więc z pewnością znajdziecie coś ciekawego także dla Was. Można nawet wrócić wspomnieniami do szkoły majstrując kilka papierowych samolotów.

 

  1. Majsterkuję

Tutaj propozycja myślę równie ciekawa, choć w moim wypadku nie opiera się na majstrowaniu w pralce, czy zmywarce bo się na tym fizycznie nie znam, a bardziej w konfiguracji padów od konsoli, czy innych zabawek elektronicznych. Haczyk jest taki, że muszą być to rzeczy, których funkcjonowanie nie jest warunkiem koniecznym w przetrwaniu całej rodziny. Tym samym nie radzę kombinować z telewizorem.

Jednak jeśli macie choćby rower (bo ja nie mam) to jest to idealna okazja na odczyszczenie sprzętu, przesmarowanie elementów mechanicznych i tak dalej. Ludzie zajmujący się dla przykładu ASG mogą sprawdzić swoje repliki, wędkarze mogą doglądać sprawności wędek. Zawsze znajdzie się COŚ do zrobienia. Trzeba tylko użyć trochę ułańskiej fantazji!

 

  1. Tworzę

Mówiąc, że ktoś coś robi z jakiegoś powodu ludzie od razu widzą niezgrabnego artystę-amatora malującego swoje bohomazy, które może ktoś kiedyś uzna za dzieło sztuki. Jednak nie o to chodzi.

Wspominałem wyżej o origami. To już coś! Ogólnie praca z papierem to ciekawa sprawa, która może zająć każdego. A materiałów do pracy jest więcej i jest to jedno z tych zajęć jakie można, czy wręcz zaleca się robić razem.

Glina, plastelina, papier – z tego wszystkiego można zrobić coś praktycznego. Modne ostatnio zrobiło się choćby tworzenie w domowym zaciszu cementowych przedmiotów jak dla przykładu donic na kwiaty. Jest to wdzięczny materiał, który jest stosunkowo prosty do pozyskania plus nie trzeba mieć jakiś wielkich zdolności, aby coś z niego wyszło. Dla przykładu w czasie Wielkanocy na naszym stole stanęły kwiatki właśnie w cementowej donicy zrobionej na kształt pękniętej pisanki.

Jeśli nie przeszkadza Wam jego szara barwa to chyba właśnie znaleźliście coś dla siebie.

 

  1. Reorganizuję

Trochę szerokie pojęcie stąd spieszę z wyjaśnieniem. Poprzez reorganizację mam na myśli swego rodzaju „wiosenne porządki”. Ot zmienić ustawienie książek na półkach, przeniesienie skrzyń w piwnicy, czy na strychu, małe przemeblowanie pokoju.

Znaleźć miejsce dla naszej cementowej donicy, ułożenie kolekcji płyt DVD w porządek alfabetyczny, przeniesienie kolekcji figurek z pokoju do pokoju. Ewentualnie jeśli jesteście aż tak zdeterminowani można poprzestawiać całe meble. Fotel babci, który dotąd stał w rogu obok biblioteczki pod lampą może wylądować bliżej okna. Komputer z lewej strony biurka może przewędrować na jego prawą stronę. Fun!

 

  1. Uczę się języków

Korzystając z czasu osobiście przysiadłem do nauki języków na własną rękę. Jest to jakieś rozwiązanie tym bardziej, że po tym wszystkim chciałbym zacząć uczęszczać na odpowiednie kursy. W tym odświeżam języki, które częściowo porzuciłem wcześniej. Wróciłem do niemieckiego, czy rosyjskiego plus zajmuję się podstawami japońskiego, który mnie szalenie interesuje.

 

Ot kilka propozycji. Zachęcam do puszczenia wodzy fantazji i pokombinowania, aby zająć czymś czas rzucając zmartwienia za plecy. Jest to dla nas wszystkich dobra okazja na zrobienie czegoś czego dotąd nie mogliśmy ruszyć.

Gawęda

Powiązane posty

Dodaj komentarz