„Bociany”, czyli jak załapać się na dziecko!

Komu z nas w dzieciństwie rodzice nie mówili, że to bociany przynoszą dzieci? Że to te długodziobe, biało-czarne ptaszyska noszą bobasy przez cały świat dostarczając je w ręce rodziny? Mnie. Zwyczajnie mi wytłumaczyli jak to działa. Bez szczegółów (dzięki Bogu), jednak dostatecznie dokładnie, aby mieć pewność, że to nie z kapusty, że to nie Gwiazdor (jakby kto nie wiedział nasz Święty Mikołaj), że to nie boćki.

120161015161942

Nie zmienia to faktu, iż na film poszedłem z dziecinną ciekawością i niczym mały bobas bawiłem się świetnie!

Cóż, tyle słowem wstępu, a teraz konkrety.

Jak pewnie się domyśliliście (bądź też zobaczyliście wymowny tytuł tego artykułu) mówić będę o „Bocianach” reżyserii Nicholasa Stollera i Douga Sweetlanda, który w naszych kinach ukazał się  14 października bieżącego roku. Osobiście nie przepadam za animacjami (a tym bardziej filmami, których grupą docelową są dzieci), jednak moje zainteresowanie wzbudziły już same trailery, jakie przypadkiem znalazłem w Internecie. Jeśli siedząc w sieci można mówić o przypadkach.

Nie uważam jednak animacji za całkowicie bezsensowną cześć kinematografii. Zdaję sobie sprawę z ilości pracy i trudu włożonego w powstanie całości. Podziwiam tworzących za zapał oraz zaangażowanie, gdyż sam pewnie bym się na to nie zdobył.

Wracając…

Film jest z gatunku komedii, a jego fabuła kręci się wokół samej tematyki już przeze mnie napomkniętej. Stereotyp mówiący o tym, że to bociany przynoszą nowonarodzone dzieci do rodzin jest powszechnie znany oraz jest jedną z najlepszych wymówek rodziców, aby skutecznie uciec od pytania: „A skąd się biorą dzieci?”.

qvfyouo072zyhvonsqdfqlq7ugd

Bohaterami filmu są bliski awansu na SZEEEFAAA bocian Junior oraz lekko niezdarna, lecz szalenie pomysłowa sierota (cały czas mnie męczyło, kiedy tak ją nazywali) Tulip. Tutaj pada pytanie, czemu dzieje się, co się dzieje, a te dwie rodzynki znajdują się w tej samej misce owocowego miksu. Otóż któryś z bocianów przytomnie stwierdził, że roznoszenie dzieci jest pracą niebezpieczną, stresogenną oraz zwyczajnie ciężką, więc zamiast bobasów zajęły się one branżą kurierską. Z tego, co poznajemy w filmie stali się numerem jeden na rynku dostarczając wszystko od rzeczy małych –  pokroju telefonów czy zegarków- po te o wiele większe, jak dla przykładu lodówki.

7t2eperg0tdb6ngplncezkzccgx-1024x576

Swoją drogą- jak noszenie pralek może być lżejsze? Wyobraźcie sobie bociana taszczącego wielkie, kanciaste pudło doczepione nie wiem gdzie do jego ciała. Wolę chyba nawet nie wiedzieć, jaką technologię wymyślili.

Wszystko szło jak po maśle aż do momentu rozpoczęcia filmu. Junior ma zostać awansowany na Szefa pod warunkiem, że zwolni i wyrzuci za próg Tulip, która tego samego dnia skończyła 18 lat. W międzyczasie pojawia się prośba o wyhodowanie (inaczej tego nie nazwę) bobasa oraz niechcianą, lecz nieprzypadkową, prawie powstrzymaną produkcję jednej sztuki o różowych włosach. Celem głównym drużyny jest dostarczenie dziecka do domu, co oczywiście nie jest takie proste. Rozpoczyna się wyścig o zatrzymanie „ładunku” przez firmę bocianów, która konsekwentnie dąży do osiągnięcia celu.

Całość nasiąknięta jest niczym gąbka żartami o tematyce – nie zgadniecie – bobasów oraz rodzicielstwa. Rzucane są jednak w odpowiednich momentach, więc nie jest to występ porównywalny do szkolnego skeczu na siłę. Zamiast tego jesteśmy częstowani dobrze przemyślanym ciastem, które smakiem potrafi zaskoczyć w wielu, czasem najmniej spodziewanych, chwilach.

Co jeszcze dodać? Jak dla mnie całość zasługuje na czwórkę w skali akademickiej. Czemu tylko tyle? Wytłumaczenie jest proste. Cieszy oko wartka akcja oraz momenty, kiedy możemy chwilę odsapnąć – jednak te drugie były pieruńsko długie. Pojawiły się też wątki, które moim zdaniem psuły ciągłość zdarzeń czy też były zwyczajnie niepotrzebne. Na ekranie gościły także postacie, co do których istotności nie jestem w pełni przekonany. Czuć było, że dodano je lekko na siłę.

stks-0357

Nawet jeśli nie jesteś fanem komedii animowanych (czy nie masz dziecka pod ręką, aby nie wyróżniać się spośród młodzieży) zachęcam byś zobaczył lub zobaczyła ten film. Myślę, że warto, gdyż jest bardzo przyjemną odskocznią od generalnie wszystkiego. Masz świetną okazję, aby znów poczuć się jak bobas!

Chyba nawet zadzwonię i zamówię sobie coś ze sklepu. Mam nadzieję, że paczka nie spadnie mi z nieba, a tym bardziej nie będzie ona do mnie mówić. Wyobraźcie sobie złożyć reklamację z dziecka.

 Miłego dnia!

Gawęda

 

Powiązane posty

Dodaj komentarz