„Yokai. Tajemnicze stwory w kulturze japońskiej” – recenzja książki

Kto z nas nie słyszał o Pokemonach? Również inne anime, niekoniecznie kierowane do dzieci są popularne, najbardziej oczywiście wśród otaku – ich wielbicieli. Nawet ci, którzy nie oglądają anime ani nie czytają mangi kojarzą pewnie, że w japońskiej mitologii i legendach występują bardzo dziwaczne stwory. Wiele z nich bywa tak zwariowanych, że przekraczają nasze wyobrażenia na temat takich stworów jak poczciwe i „zwyczajne” chimery lub centaury. Poznajcie yokai.

Pewnego dnia natrafiłam w księgarni na książkę Michaela Dylana Fostera „Yokai. Tajemnicze stwory w kulturze japońskiej”, a jako miłośniczka japońskich rzeczy musiałam ją przeczytać. Dzieło to dotyczy historii opowieści o paranormalnych istotach, zjawiskach i wszystkim, co niezrozumiałe i tajemnicze, zajmuje miejsce w wyobraźni jako coś nie z tego świata.

Zauważyłam już wcześniej, że wiele istot, które inspirują gry komputerowe albo komiksy, miało swoje oryginalne historie. Chciałam je poznać. Zamierzałam dowiedzieć się – jak, gdzie, kiedy powstały i kim były? Dla jednej osoby lis (kitsune) o dziewięciu ogonach może być ciekawostką z filmu. Dla innej jest symbolem czasem wierności i siły, a innym razem kłamstwa.

Pierwsza część książki dotyczy folkloru, rozwoju yokai, czyli stworów, druga jest bestiariuszem najpopularniejszych istot. Z początku nie spodziewałam się, że zanim dojdę do części opisującej poszczególne yokai czeka mnie bardzo długie wprowadzenie do tego zjawiska. Mimo to część zatytułowana „Kultura yokai” jest równie zajmująca co ich opisy.

Zbiór osobliwości

Obok ilustracji można zobaczyć opisy każdego yokai. Wśród nich znajdzie się wiele oryginalnych postaci. Kappa – wodny demon, którego można pokonać poprzez… ukłon. Kuchisake-onna – kobieta związana z miejską legendą końca lat 70. Rokurokubi – upiór o szyi rozciągającej się jak wąż. Łatwo jest pomyśleć o upiorze podobnym do zwierzęcia, ale nie da się mieć pełnego pojęcia o dziwaczności yokai, dopóki nie pozna się ich więcej. Również sprzęty domowe mogą straszyć. W momencie, gdy przedmiot osiągnie wyjątkowo długi wiek, mogą wstąpić w niego nowe moce. Niekiedy taka część umeblowania staje się po prostu żywa i zyskuje nazwę tsukumogami. Innym razem w mieście rozpowszechnia się pogłoska o psie z ludzką twarzą. Dzieci rozglądają się więc, myśląc, czy nie zobaczą gdzieś psa, który im znienacka powie (!) „No i na co się tak gapisz?”. Anegdota o jinmenkenie (czyli psie) wydaje się dla mnie dobrym materiałem na memy, ale jak pokazały media, w 1989 naprawdę wielu uczniów podstawówek byłoby gotowych wypatrywania tego ekscentrycznego zwierzęcia.

Niezwykłe istoty zazwyczaj przerażają ludzi,  a czasem mają im coś ważnego do przekazania. Demon obcinający znienacka włosy mógł być ucieleśnieniem strachu przed utratą piękna, statusu społecznego. Być może to strach przed gwałtowną zmianą życia stał się w końcu kamikiri, które obcinało ludziom kucyki w ciemnych uliczkach Edo. Tak samo jak jinmenken, nielubiący uwagi, jaką skupia, a wciąż spotykający zaskoczonych ludzi.

Co więcej, w kwestii tych bardziej „typowych” yokai istnieją przypadki odnalezienia „dowodów” na ich istnienie. Dzięki książce poznamy np. przypadek zmumifikowanej syreny. Te istoty zwane ningyo nie były znane z urody ani pięknego śpiewu, za to mogły zapewnić nieśmiertelność. Równie dobrze oznaczało to ogromne kłopoty.

Popularne

Yokai nie są już dziś jedynie obiektami folkloru. Stały się maskotkami drużyn sportowych, występują w reklamach  i na opakowaniach różnych produktów.

Popularność mangi i anime sprawiła, że powstają różne serie, w którym występują postacie czasem inspirowane yokai. Są to też osoby niebędące nimi, a związane z tym w inny sposób – jak legendarny mag Abe no Seimei. Z dzielnego bohatera dawnej literatury stał się nie mniej bohaterskim, ale na pewno bardziej atrakcyjnym bohaterem komiksów. Łatwo jest przedstawić na nowo ludzką postać – istnieje też jednak wiele przykładów odmiany wizerunku samych yokai.

Książka Fostera to nie tylko analiza antropologicznego zjawiska. Jej popularnonaukowa część wkracza nawet w tematykę popkultury. Wspomniane na początku artykułu Pokemony z pewnością są jedną z wariacji na temat yokai, lecz są też inne. Autor przedstawił m.in. postać Mizukiego Shigeru – autora mangi i popularyzatora legend o yokai. Dzięki jego komiksom potwory zyskały nowe oblicze. Nie były już tylko częścią lokalnych opowieści. Shigeru uczynił ich bohaterami komediowej historii, z ich własnymi osobowościami i rozterkami.

Legendarne, baśniowe

W każdym zakątku świata istnieją historie takie, jak w Japonii. Różnią się jedynie bohaterami, przygodami. Wśród różnych kultur straszą różne istoty.  Dzięki Fosterowi, mamy szansę odkryć nowe opowieści, a jednak tak bliskie w samej ich esencji.

Uważam,  że „Yokai…” to świetna pozycja dla każdego zafascynowanego mitologią Japonii i kulturą Azji. Jest tu mnóstwo informacji, a mimo to są podane w ciekawej formie. Sama wcześniej nie zastanawiałam się nad sensem yokai. Autor poruszył istotny problem. Czy legenda o upiorze to coś więcej niż metafora przerażającego zdarzenia lub nieznanej istoty? Czy stwór mógł być odludkiem z wioski albo omenem wstrząsu w państwie?

W opowieści stworzonej przez Fostera mieszają się dwa światy: sacrum i profanum. W Japonii ścierają się ze sobą wyrafinowane legendy znane od wieków i straszne, a czasem zabawne gawędy ze wsi. Istnieją shintoistyczne mity, a obok nich nowe opowieści, często rozpowszechniane w Internecie.  Miałam okazję doświadczyć tego, jak z wiekami te przekazy przekształcają się i wchodzą w życie codzienne ludzi. Dawne symbole zyskują nowe, prozaiczne znaczenia. Nowe, lokalne opowieści stają się kolejnym mitem dla społeczeństwa nowoczesnej Japonii.

Zwykłe-niezwykłe

Najprawdopodobniej świat potworów jest zniekształconym odbiciem świata ludzi. Być może to właśnie zjawiska z naszej rzeczywistości, cechy (a szczególnie wady) ludzi zmieniają się tam w zupełnie nową formę. Karykatury zaczynają wieść autonomiczne życie w krainie yokai, która jednocześnie jest krainą ludzi.

Yokai przekraczają barierę „starego” i „nowego” świata, czując się równie dobrze w gąszczu lasu jak i w miejskiej dżungli. Nic dziwnego – to, co dało im początek istnieje zawsze i wszędzie.

Yokai. Tajemnicze stwory w kulturze japońskiej

Michael Dylan Foster, ilustracje: Shinonome Kijin, tłumaczenie: Agnieszka Szurek

Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego,  2017

Powiązane posty

Dodaj komentarz