Więcej niż książka – wywiad z Piotrem Langenfeldem

Piotr Langenfeld – Dziennikarz i publicysta, którego miałem przyjemność poznać na rekonstrukcji w Książu. Niesamowity człowiek z olbrzymią wiedzą, zawsze posiadający w zanadrzu kolejne interesujące opowieści. Piotr jest pisarzem z naszego pięknego Trójmiasta, który poznał wojnę od podszewki. W roli korespondenta wojennego, razem z US Army, dwukrotnie wylądował w Afganistanie – przydzielony do 10 Dywizji Górskiej oraz 25 Dywizji Piechoty. Jego książki, które wydaje razem z wydawnictwem WarBook, przyciągają tłumy czytelników.

Spotkał mnie zaszczyt zostać zaproszonym do Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku na spotkanie autorskie z Piotrem. Postanowiłem zadać kilka pytań, które dręczyły mnie już długo i mam nadzieję, że pozwolą nam one lepiej poznać osobistość jaką jest ten utalentowany człowiek.

Gawęda: Pozwolę sobie zadać pytanie, które z pewnością słyszałeś już niejednokrotnie: Czemu wojna?

Piotr Langenfeld: Jak mówił klasyk „każdy powinien zajmować się tym, na czym się zna”. Tak się złożyło, że interesuje się, badam, czy jak to nazwać, historią wojen, konfliktami zbrojnymi, ich następstwami, ale i drogami prowadzącymi do starć militarnych.

G: Wiele Twoich książek oparta jest w szczególności na drugiej wojnie światowej. Czy ma to związek z rekonstrukcją, którą się interesujesz?

PL: Po części może i tak, choć chciałbym w swoim pisaniu „zahaczyć” o inne konflikty, które są o wiele bardziej tajemnicze i fascynujące. Może nie same konflikty, bo wojna jest zła, ale te wszystkie historie dziejące się poza główną areną działań. Kiedyś Bogusław Wołoszański – idol mej młodości – odpowiedział na podobne pytanie, że druga wojna fascynuje najbardziej. Może dlatego, że prawie jasno określone były fronty, strony konfliktów. Dzisiejsze wojny są o wiele bardziej zagmatwane i niezrozumiałe.

G: Czemu z wszystkich gatunków zajmujesz się właśnie sensacją?

PL: Jako, że nie piszę romansów, powtarzam – piszę to, w czym czuję się mocny. Bardzo lubię książki Forsytha, są dla mnie doskonałą rozrywką i podobną rozrywkę chciałbym tworzyć. Sensacja – prócz oczywiście political fiction, tajemniczość, ciekawi bohaterowie na różnych biegunach i co najważniejsze – prawie jak u mistrza – wydarzenia z pozoru zmyślone, ale na tyle osadzone w realiach, by czytelnik zastanowił się, czy aby na pewno nie miały miejsca.

G: Często czytelnicy w swoich recenzjach piszą, że Twoje książki są bardzo realistyczne. Jak udało Ci się to zrobić?

PL: Bardzo mi miło słyszeć takie opinie.  Realizm to zapewne połączenie doświadczeń autora, przekucia ich w słowo pisane, ale również trzeba umieć „zatopić” się w historii, losach bohaterów i wejść w ten zmyślony świat jak w swój własny.

G: Jak wielką rolę w Twoich książkach odgrywają członkowie rodziny, przyjaciele, znajomi?

PL: Jakąś odgrywają. To zabawne umieszczać przyjaciół, rodzinę pod różnymi postaciami i patrzeć, czy wyłapują podobieństwa. Jest to też pewne ułatwienie. W książkach, takich jak seria „Czerwona Ofensywa”, występują spore ilości pobocznych postaci. Po cóż głowić się i zmyślać, skoro życie stawia mnóstwo ciekawy osób w koło… I tu wracamy do realizmu. Prawdziwe charaktery albo ich elementy mym zdaniem ubogacają tekst.

G: Czy chciałbyś, aby choć jedno z Twoich dzieł zmieniło się w film albo stało się podstawą do nakręcenia takiego?

PL: Oczywiście, że tak. Chyba każdy autor o tym marzy. Miło było by zobaczyć, jak tekst i historie widzieli w swojej wizji scenarzysta, czy reżyser.

G: Czy jest coś, co chciałbyś przekazać naszym czytelnikom odnośnie swoich książek?

PL: Jeśli są wśród nich czytelnicy moich książek, to bardzo mnie to cieszy i napawa dumą. Tych, którzy nie czytali zachęcam, bo to niezgorsza rozrywka i ciekawa historia w sosie akcji. Także życzę Wszystkim Fajnego Nowego Roku!

Powiązane posty

Dodaj komentarz