To tak wygląda piekło? – Beelzebub-jou no Okinimesu mama

Gdy usłyszałem o tej pozycji już wiedziałem, że będzie jedną z tych, która na zawsze zniszczy coś pod moją czaszką. Natomiast w momencie, gdy zostałem poproszony aby o niej napisać nie wiedziałem, co dokładnie mnie czeka. Zobaczyłem wizję piekła, lecz to piekło odbiegało od wszelkich standardów jakie kiedykolwiek poznałem.

Tym samym podsyłam wam zaproszenie do piekła, które ponure jest już tylko z nazwy. Gdzie sens jego przeklętego istnienia jest – delikatnie mówiąc – pozbawiony choćby nadziei na dalszy byt.

Zabierając się za pozycję studia LIDENFILMS odpowiedzialnego za szereg innych mniej lub bardziej szalonych pomysłów mogłem spodziewać się właściwie wszystkiego. Niemniej zostałem ostro zaskoczony. Beelzebub-jou no Okinimesu mama, czy w tłumaczeniu angielskim  As Miss Beelzebub Likes to produkcja nietuzinkowa jednocześnie zaliczająca się do sfery japońskiego wyobrażenia specyfiki związanej z chrześcijaństwem oraz jego odłamami. Jednak z reguły, gdy mamy do czynienia z tworem zajmującym się tą religią jest ona z reguł ukazana w bardzo mocnym świetle z wyidealizowaną walką dobra ze złem.

Tu jest zupełnie inaczej.

Zostaw ten jeż jak do ciebie mówię!

W 2018 roku późną jesienią obraz piekła jako takiego został zachwiany. A przynajmniej tak się wszystkim wydawało. W miejsce osmolonych twierdz oraz zapuszczonych zamczysk wyrosły jaskrawe budynki pałaców każdą cegłą próbujące naśladować glorię wiktoriańskiej architektury. Demony schowały oręż oraz przebrały się w gustowne uniformy, gdy diabelska wierchuszka zaczęła marzyć o bitej śmietanie. Tym samym okrutny koszmar zmienił się w sen na mocnym kwasie.

Produkcja nie oszczędziła nikogo ze znanego nam kanonu tych złych. Straszny, bezlitosny Belzebub stał się piękną kobietą o (nie ubliżając nikomu) dużych argumentach zakochaną we wszystkim, co miękkie i puszyste. Łącznie z kurzem. Wrogi oraz okrutny Azazel, łaknąca krwi bestia, stracił głos wygłaszając swe myśli na okazjonalnych tablicach zyskując jednocześnie talent do szycia między innymi pluszowych zwierząt. Mógłbym wymieniać dalej, lecz z każdą kolejną chwilą robi mi się coraz gorzej gdy o tym pomyślę.

Nie chcę wiedzieć skąd posiadasz tę wiedzę.

Piekło w tym serialu, a także wszyscy jego rezydenci nawet w procencie nie oddają potęgi pomiotów szatana. Oglądając (a także czytając mangę, lecz dziś nie o tym) całość zrobiło mi się nagle żal kogokolwiek kto by tam trafił. Może to nawet lepszy wymiar kary niż taki kocioł wrzącego oleju? Choć tego typu kary ponoć nie zniknęły z obiegu. Poszły jedynie na drugi plan.

Tak szczerze to zastanówmy się przez chwilę. Osobiście wolałbym, aby torturował mnie jakiś konkret demon z ciekawym zapleczem niźli cukierkowe dziecko przepraszające za każde zadrapanie na moim ciele.

Niemniej, już na poważnie, produkcja skupia się na zupełnie innym aspekcie niźli sami potępieni, co jest dość nietypowe jak na obraz piekła. Nasze skupienia poświęcone jest postaci właśnie pani Belzebub (to brzmi źle), jak też jej pomocnika imieniem Myurin. Przez wszystkie odcinki dane jest nam oglądać coś na zasadzie próby wychowania, bądź, co bądź, władczyni piekła i okolic. Belzebub to tutaj dziewczyna, której najzwyczajniej nie chce się pracować. Zresztą nie tylko jej. Robota jej pomagiera polega przede wszystkim na upilnowaniu władczyni przy codziennych obowiązkach.

Przyznam, że ciężko mi się o tym pisze gdy przed oczami wciąż przelatują mi jakże cukierkowe obrazy tego całego tałatajstwa. Szczęśliwie rezydenci piekieł zatrzymali sobie przynajmniej pojedynczą cechę dawnego siebie. Niektórzy wciąż mają ciągotki do przemocy, na scenie pokazują się dziwni fetyszyści, lecz to i tak mało, abym z czystym sumieniem nazwał to delikatną wersją strasznego obrazu. To zwyczajnie piekło w jakimś dziwnym, przemodelowanym wymiarze acz postaci, pomimo, iż wykastrowane ze swoich pierwowzorów, intrygują zarówno szeroką paletą charakterów, jak też samymi sobą. Wiem, brzmi pokrętnie, lecz dajcie mi wyjaśnić.

Ktoś mi powie kto sprzedał Berettę na użytek pomiotów piekła?

Pomimo braku tej mrocznej strony wszyscy bohaterowie są zaskakująco dobrze wykonani. Wiele z pozycji ukazujących piekło w dowolnej formie to takie pustaki bez twarzy, czy życia. Tutaj widać, iż ktoś się przyłożył układając pod wpływem wszystkie puzzle aż powstało coś czego nie powinno się oglądać w innym stanie mentalnym niż kiedy zostało stworzone.

Zatem jeśli macie ochotę zobaczyć piekło jakiego raczej nigdy wcześniej nie mieliście okazji zobaczyć to zalecam oglądać to przy czymś mocniejszym. Całość mógłbym zamknąć w prostym stwierdzeniu, że jest to serial o tym jak jedni próbują zrozumieć drugich. Jednak po obu stronach w miejscu ludzi mamy demony jedynie przypominające śmiertelnych. Cały bajer. Kolejne love story jedynie z większą ilością komplikacji po drodze.

Zachęcam abyście przekonali się sami. Ludzie mają różne gusta więc może całość spodoba się wam bardziej niż mnie. Z mojej strony dałbym całości 4/10, lecz na grubych, wzmacnianych szynach.

Gawęda

 

A tak na marginesie, gdyż nie wszystkie z pozycji, o które prosicie mają szanse pojawić się u nas na stronie zachęcam także do odwiedzenia mojego Kącika. Odpowiadając na wasze sugestie te mocniejsze, czy po prostu inne w różnym zakresie pozycje będą się pojawiały także tam, lecz z mniejszą częstotliwością.

Powiązane posty

Dodaj komentarz