Szczyt polskich marzeń | Impuls

Szczyt polskich marzeń

Obóz pod szczytem K2.

Zdjęcie udostępnione dzięki uprzejmości polskihimalaizmzimowy.com

Furia Karakorum.

Temperatura sięgająca -55 stopni C, wiatr wiejący z prędkością nawet 500km/h i tytuł jedynego ośmiotysięcznika niezdobytego zimą. To możliwie najkrótszy obraz góry, która opiera się polskim himalaistom. Zyskawszy sobie przydomek „góry mordercy” szczyt łańcucha Karakorum pozostaje zarazem najtrudniejszym ośmiotysięcznikiem do zdobycia.

Tutaj na scenę z rozmachem wkracza narodowa, zimowa wyprawa na K2, bo kto inny jak nie Polacy mogą przełamać ostatnią barierę w światowym himalaizmie. Zdaje się, że niezwykle doświadczona 14-osobowa ekipa powinna dać sobie radę z ostatnim nieokiełznanym zimą szczytem. Ostatnie dwa miesiące pokazują jednak zupełnie co innego. Nieudane podejścia, przegapione okna pogodowe, śmiertelnie niebezpieczne sytuacje zbudowały solidny grunt pod wszelką frustrację. Jej efekty oglądaliśmy w ciągu ostatniego tygodnia, kiedy zaprawiony Denis Urubko postanowił samodzielnie zdobyć szczyt. Przy okazji postanowił także nie informować kierownictwa, a telefon satelitarny zostawić u kolegów himalaistów poniżej.

Samotny atak Denisa na szczyt niczego nie zmienia.
Polski himalaista stoi na tle szczytu Karakorum.

Zdjęcie udostępnione dzięki uprzejmości polskihimalaizmzimowy.com

„Nastroje w bazie są bojowe” – zapewnia rzecznik prasowy wyprawy, Michał Leksiński. Jednocześnie dodaje, że „solowa próba Denisa [Urubki – red.] oraz jego opuszczenie wyprawy wpłynęło na uczestników”. Z pewnością należało się tego spodziewać. Zarówno kierownik wyprawy – Krzysztof Wielicki – jak i sam Denis Urubkoc nie ukrywają rozczarowania dotychczasowymi wynikami narodowej wyprawy na K2. Polski himalaista rosyjskiego pochodzenia może poszczycić się niebanalnymi osiągnięciami. Jednocześnie znany jest z trudnego charakteru, który utrudnia mu współpracę w górach.

Bazę pod K2 opuściło już trzech członków wyprawy, z trzech całkowicie odmiennych powodów. O pierwsze zimowe zdobycie góry walczy więc wciąż 11 Polaków, a ich optymizm wcale nie maleje.

Kiedy ten atak na szczyt?

Decyzja o ataku uzależniona jest od trzech czynników: pierwszy to minimum dwa dwuosobowe zespoły zaaklimatyzowane do wysokości 7.200m/7.300m – czyli takie, które spędzą na tej wysokości noc, a następnie zejdą do bazy na regenerację, drugi czynnik to podniesienie obozu III z wysokości 7.200 na 7.300m – w nieco lepiej osłonięte od wiatru miejsce i ostatecznie trzeci czynnik to okno pogodowe umożliwiające przeprowadzenie ataku” – tłumaczy Michał Leksiński. Rzecznik prasowy zaznacza jednocześnie, że żaden z zaistniałych wypadków nie wpłynie na harmonogram wyprawy, a o jej odwołaniu nikt w bazie nie myśli.

Polscy himalaiści przygotowują ciepły posiłek.

Zdjęcie udostępnione dzięki uprzejmości polskihimalaizmzimowy.com

W oczekiwaniu na okno pogodowe pozostali himalaiści zajmują się czytaniem książek, grą w karty czy scrabble. Ostatnio udało się doprowadzić złącza internetowe do bazy, co z pewnością pomaga przetrzymać długie dni w wyczekiwaniu na właściwy moment. Nie wpływa to jednak negatywnie na gotowość wspinaczy do ataku. Cały czas znajdują się w stanie mobilizacji i utrzymują sprzęt w doskonałej kondycji.

Wszystko wskazuje na to, że nadchodzi decydujący moment dla wyprawy. Zdaniem Denisa Urubki zimowe ataki wykonuje się wyłącznie pomiędzy 1 grudniem, a 28 lutym. Michał Leksiński jest innego zdania. „Mając jeszcze niecały miesiąc na zdobycie szczytu wyprawa wchodzi w decydującą fazę i cała ekipa głęboko wierzy, że osiągnięcie celu, jakim jest pierwsze zimowe wejście na K2, jest cały czas w zasięgu wyprawy” – przekonuje rzecznik wyprawy.

Pokora w obliczu potęgi natury.

Należy pamiętać o powstrzymaniu się od pochopnej oceny. 14 mężczyzn od dwóch miesięcy przebywa w ekstremalnych warunkach, na bardzo ograniczonej przestrzeni. Tylko wyjątkowo naiwna jednostka może stwierdzić, że uda się uniknąć konfliktów. Można mieć tylko nadzieję, że tarcia wewnątrz obozu nie doprowadzą do tragedii podczas ataku, bądź go całkowicie nie uniemożliwią.

Szczyt K2 pnie się wysoko ponad otaczający go krajobraz.

Zdjęcie udostępnione dzięki uprzejmości polskihimalaizmzimowy.com

Sygnały płynące spod K2 pozwalają jednak zachować optymizm. Himalaiści pomyślnie przechodzą aklimatyzację, a ich morale nie maleje. W stawce wciąż pozostaje 11 profesjonalistów – elita światowego himalaizmu. Świadczą o tym wypowiedzi samych członków wyprawy. Pełni pokory wobec potęgi góry oczekują na odpowiednie warunki pogodowe, które być może pozwolą niektórym szczęśliwcom osiągnąć szczyt polskich marzeń.

Powiązane posty

Dodaj komentarz