Syryjski zmierzch

„Skala zbrodni przeciw ludzkości, których dopuściły się wszystkie siły w Syrii jest niespotykana w historii” – alarmuje doktor Wojciech Grabowski, specjalista do spraw Bliskiego Wschodu i Zatoki Perskiej wykładający na Uniwersytecie Gdańskim.

Mimowolnie przeszliśmy do porządku dziennego nad straszliwą wojną, która nie toczy się tak daleko od nas. W ciągu prawie siedmiu lat życie straciło niemal 350 tys. mężczyzn, kobiet i dzieci, których wojna zastała w progu ich własnych domów.

Zrozumieć wojnę

W tym celu należy cofnąć się pierwszej dekady XXI wieku. Na fali „Arabskiej Wiosny” Libijczycy obalają Kadafiego, Egipcjanie kończą rządy Mubaraka, a Syryjczycy widzą swoją szansę na odzyskanie wolności, nie przeczuwając jaki będzie tego koszt. Protesty ludności w marcu 2011 roku wyglądały podobnie jak w innych krajach arabskich ale zostały stłumione z niespotykaną brutalnością. Już wtedy Baszar al-Asad dał pokaz swojej władzy absolutnej, której łatwo nie odda.

Położenie geograficzne Syrii też nie gra na jej korzyść. Na zachodzie Liban, Izrael na południu, którego granica przebiega na osławionych Wzgórzach Golan. Jeśli miejsce Polski w Europie uznajemy za niekorzystne, to usytuowanie Syrii na Bliskim Wschodzie należy postrzegać jako prawdziwą tragedię geopolityczną. Wielu zapomina, że formalnie Syria nadal znajduje się w stanie wojny z Izraelem.

Dopalacze wojny

Konflikt niestety nie ogranicza się do wojny domowej. „Mamy dwa supermocarstwa, które ze sobą rywalizują na terenie Syrii, czyli Stany Zjednoczone i Rosję, które są zaangażowane w konflikt. W ogół tych dwóch mocarstw budowana jest koalicja innych państw. Albo jesteś po stronie Rosji i Syrii, albo jesteś po stronie Stanów Zjednoczonych i ich koalicjantów w regionie” – tłumaczy dr Grabowski, gdy pytam o zaangażowanie supermocarstw w regionie. Jest to najogólniejsze spojrzenie na strony w wojnie.

By uzupełnić listę walczących frakcji należy wspomnieć Kurdów, którzy wyczuli okazję na utworzenie własnego państwa. Dżihadyści islamscy także mają swój interes w prowadzeniu świętej wojny przeciw jednym, jak i drugim. Marzą o utworzeniu kalifatu – świętego państwa islamu.

Bezbronni cierpią najbardziej

W tym całym piekle o podstawową egzystencję walczy ludność cywilna. Szczęśliwcy uciekają do pobliskich państw arabskich, czyli do Jordanii, Turcji, czy Libanu. Jednak największą nadzieją dla większości syryjczyków jest modlitwa i dobre schronienie. Na nich dokonuje się największy mord.

„Począwszy od największej zbrodni, czyli użycia broni chemicznej przeciwko cywilom, poprzez używanie zakazanych w prawie międzynarodowym bomb kasetowych, poprzez bombardowania terenów zamieszkiwanych przez cywilów tylko po to, żeby oczyścić te tereny z potencjalnych zwolenników opozycję” – wymienia ohydne zbrodnie dr Grabowski. Skala okrucieństw, których dopuścił się reżim al-Asada przerasta wszystko czego społeczność międzynarodowa mogła doświadczyć w XXI wieku.

Tutaj przechodzimy do Wschodniej Ghouty, którą nazwano „Srebrenicą XXI wieku”. W roku 1995 Bośniaccy Serbowie dopuścili się mordu na ponad 8tys. muzułmanów nieopodal miasta Srebrenica. Mord tak okrutny rozgrywa się obecnie w Ghoucie, która została skazana na eksterminację przez rząd Syrii. „Jeśli zbrodnia pozostanie bez odpowiedzi, to będzie się powtarzała” – przestrzega dr Grabowski w obliczu opieszałej reakcji świata.

Łatwo jest umyć od tego ręce

Szeroko rozumiany świat ma związane ręce. Rada Bezpieczeństwa ONZ może podjąć działanie tylko przy zgodzie wszystkich stałych członków, a Rosja i Chiny zdecydowanie przeciwstawiają się obalenie reżimu al-Asada. Skoro RB zawiodła, pozostaje NATO. Jednak każda akcja ze strony Sojuszu będzie powodować reakcję ze strony Stronnictwa Rosyjskiego, któremu na rękę jest trwanie al-Asada przy władzy. W ten sposób toczy się błędne koło. Obie strony są ekstremalnie zdeterminowane w swoich dążeniach. Taka postawa niestety uniemożliwia rozmowy pokojowe. 

Czy możemy być optymistami?

Zdaniem doktora Grabowskiego zakończenie krwawej wojny powinno się zacząć od wycofania Stanów Zjednoczonych Trumpa i Rosji Putina. Wojnę w Syrii od innych rewolucji arabskiej wiosny odróżnia czas trwania i intensywność konfliktu. Bez udziału supermocarstw rebelianci mogliby szybko upaść ale jednocześnie reżim Baszara al-Asada nie dysponowałby siłą, którą w chwili obecnej posiada.

Należy więc czerpać z doświadczenia poprzednich rewolucji. Doprowadziły one raczej do większego chaosu niż do upragnionego spokoju. Jeśli chcemy zapewnić pokój w Syrii należałoby ją podzielić na autonomie stron walczących we własnej sprawie. Autonomia kurdyjska, autonomia dla sunnitów i autonomia dla szyitów – w skrócie, Federacja Syrii. Pomysł szybko napotyka przeszkodę nie do przeskoczenia – kto miałby sprawować władzę federalną? By wypracować w tej sprawie kompromis należałoby usiąść do rozmów. Jednak jak rozmawiać z mordercą dzieci?

„To tak jakbyśmy chcieli rozmawiać z Hitlerem na temat kształtu Europy po zakończeniu II Wojny Światowej” – stwierdza dr Grabowski, który nie wątpi w los Baszara al-Asada. „Albo zostanie zabity w jakiś sposób, albo nie widzę innego rozwiązania, bo sam się nie wycofa” – dodaje.

Rokowania dla Syryjczyków są tragiczne. Reżim codziennie masowo morduje ludność cywilną, którą przestał już odróżniać od rebeliantów. Sami rebelianci trzymają się tylko dzięki wsparciu USA, które jednak boi się podjąć faktyczną interwencję. Wygląda na to, że bez zdecydowanej reakcji nie można liczyć na szybkie zakończenie rzezi.

W samym środku wojennego kotła znajdują się syryjscy cywile – syryjskie kobiety, dzieci i mężczyźni. Łatwo jest nie dostrzegać ludzkiej tragedii, gdy z wygodnego łóżka zrywa nas jedynie ostry dźwięk budzika, podczas gdy tam łóżkiem jest stos gruzu w piwnicy, a budzikiem huk wybuchu bomby.

Powiązane posty

Dodaj komentarz