Sukkub, wampir i dullahan wchodzą do baru – Interviews With Monster Girls

Mitologia jest, jak dla mnie, najciekawszą integralną częścią każdej cywilizacji znanego nam Świata. Złożona z nadziei, marzeń, czy najzwyczajniej strachu zbiera w sobie wszystkie gawędy oraz legendy, które pojawiły się wśród ludzi. Często przedstawia Świat w niepojętych barwach będących źródłem sporów pomiędzy nauką a najróżniejszymi wierzeniami.

Tym samym, co by było gdyby te historie w jakimś stopniu okazały się prawdą? W każdej bajce jest jej ziarenko, zatem teoretycznie jest to możliwe. A jeśli rozmaici bohaterowie pojawiający się wśród wersów mitologii żyli wśród nas? Co gdyby byli częścią naszego codziennego życia?

*

Proszę wyobraź sobie, że mieszkasz na sennym osiedlu w niedużym miasteczku. Populacja twojego raju na Ziemi zamyka się w liczbie dwucyfrowej. Żyją tam wszyscy niezależnie od rasy, pochodzenia, poglądów, a w tym skromnym środowisku, razem z wami, mieszka sobie wampir. Człowiek, jak każdy inny z tą różnicą, że przynajmniej raz w miesiącu musi napić się trochę krwi (odskakując od definicji statusu społecznego, a skupiając się na tej ze sfery mitologicznej). Jak do takiego rodzynka podejść?

Om nom nom nom!

Ten temat porusza „Demi-chan wa Kataritai”, czyli „Interviews With Monster Girls” ze stycznia 2017 roku produkcji A-1 Pictures. Jest to jedna z najciekawszych perełek, jakie pojawiły się na mojej liście. Jej atuty? Piękna, zadbana animacja, bogate, różnorodne postacie oraz trudny temat idealnie wykorzystany w lekkiej, żartobliwej formie. Pokuszę się wręcz o stwierdzenie, że dogłębnie tłumaczy, co oznacza termin tolerancja, a także jak można nieść pomoc potrzebującym.

Jak być człowiekiem, kiedy pod owce podszywają się wilki.

Niemniej, kiedy tylko zobaczyłem jakże wymowny tytuł spodziewałem się, że będzie to kolejna produkcja, którą będę musiał skreślić z listy. Niewiele brakowało. Zresztą nawet gdy konsultowałem tę pozycję w swoim środowisku wielu ludzi w pierwszej chwili zaszufladkowało ją w gronie hentai.

Szczęśliwie wszyscy się myliliśmy.

Pokrótce wprowadzając w fabułę tego uniwersum z miejsca można powiedzieć, że nie opuszczamy naszej planety. Na świecie żyją osoby określane przez ogół jako demi-chan bądź demi-humans (w wolnym tłumaczeniu „półludzie”), czy w skrócie demi. Lata prześladowań dawno się skończyły oraz powołano dla nich specjalną sekcję zajmującą się ich ochroną. Kim są? Są to osoby będące przedstawiane jako mitologiczne istoty takie jak sukkuby, wampiry, dullahany i tak dalej. Rozumie się przez to, że w połowie są nadnaturalnymi istotami, a w połowie zwykłymi, śmiertelnymi ludźmi. To powiedziawszy tu zaczynają się pewne schody.

Co ciekawe w produkcji pojawiają się jedynie te najpopularniejsze, czy najsłynniejsze istoty mitów i legend. Tym samym, przede wszystkim, czerpie ona inspirację z kultury Europy Zachodniej oraz oczywiście z kultury Japonii. Żałuję, lecz nie pojawiła się jeszcze postać bazująca na naszej bogatej mitologii słowiańskiej. Może jest to opcja dla rozpoczęcia czegoś podobnego na innym gruncie?

Jednak wracając do ukazanego uniwersum.

Czemu mieliby mi przeszkadzać? Jestem wampirem!

Istoty mitologiczne są szczególne z wielu względów. Ich lwia część zawsze była ukazywana, niesłusznie, jako wrogowie ludzkości, co kończyło się obławami. Z drugiej zaś strony jako to zło wcielone z jakiegoś powodu znakomita większość była przedstawiana jako zwyrodnienie płci pięknej. Sztandarowym przykładem jest tutaj istota sukkuba, czyli właśnie zawistnej kobiety, która swoim wdziękiem oraz „efektem afrodyzjaku” potrafiła zawładnąć mężczyzną aż do jego zguby. Dlaczego tak? To akurat zasługa rozwoju kultury. Pamiętajmy, że przez wieki w tradycji wielu cywilizacji to mężczyzna był tym najważniejszym w rodzinie. Tym samym wszystko, co złe o wiele łatwiej było przypisać kobiecie. Oczywiście mówiąc bardzo ogólnie. Ten problem zasługuje na oddzielny artykuł jeśli nie na całą książkę.

Jednak jest to powód dlaczego nie byłem zaskoczony przedstawioną formą. Główne postacie, a ściślej pierwszoplanowe demi, to właśnie tylko kobiety (właściwie to kobieta i trzy dziewczynki). Czytałem niezrozumiałe dla mnie komentarze, których autorzy nie mogli pojąć tego faktu. Nie ma co ukrywać, że w gatunku anime płeć piękna znacząco dominuje, lecz komu to właściwie przeszkadza? Natomiast w tej sprawie jest to więcej niż usprawiedliwione.

Produkcja bardzo elegancko ukazuje problemy bohaterek, które, choć nienaturalne dla nas w swojej osobliwej naturze, zmuszone są mierzyć się z tymi samymi przeszkodami jakie stoją przed każdym z nas. Życie jest niesprawiedliwe. Można by rzec dla każdego po równo, lecz będzie to filozofowanie dalekie od prawdy. W życiu trzeba mieć przede wszystkim zdrowie i szczęście. Nie urodził się jeszcze taki, co dogodził wszystkim. Każdego spotkało, spotyka, czy spotka coś zmieniając w ułamku sekundy wszystko na czym Świat stoi. Wręcz cytując mądrość ludową:

„Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga powiedz mu swoje plany”

Świat jest skomplikowany już dla zwykłego człowieka, a co dopiero w sytuacji, kiedy jesteś choćby zmuszony nieść swoją własną głowę pod pachą jako dullahan? Temat tych problemów ukazano idealnie podchodząc zarówno z humorem gdy się da i z powagą jeśli trzeba.

Okładka pierwszej części wspomnianej mangi.

Wręcz stwierdziłem, – gdyż całość jest adaptacją mangi i, bodajże, noweli – że jeśli trafi mi się okazja to z chęcią zobaczę wersję papierową całości. Powód? Bardzo proste: różnice adaptacyjne. To tak, jak przeczytać Trylogię Sienkiewicza, a obejrzeć ją na ekranie – to dwa różne przeżycia. Nie wszystko da się w końcu zgrabnie przedstawić i nie na wszystko jest czas, czy fundusze.

*

Doczytałem także, że w planach jest kontynuacja, lecz ten temat nadal wisi trochę w powietrzu. Są takie produkcje, które na czole mają wypisane, iż jeśli całość złapie kolejną część zobaczymy już niedługo. Tutaj, choć wyraźnie pozostawiono otwartą furtkę, chwilowo jest dość spokojnie. Dziś nie ma jeszcze większych „ogłoszeń parafialnych”, więc zobaczymy, co przyniesie jutro.

*

Pozycja niesamowicie ciekawa, dodająca wiary w ludzkość. Pozwala poniekąd spojrzeć na Świat z innej perspektywy i dlatego z chęcią polecę ją każdemu. Daje pewien obraz, który wielu próbuje od siebie odtrącić – wokół nas są osoby potrzebujące pomocy, choć nie mają odwagi o nią poprosić. Znajdźmy więc w sobie siłę aby ich zrozumieć oraz podać pomocną dłoń, kiedy takowa będzie potrzebna.

Tym miłym akcentem pozwolę sobie zakończyć ten wpis. Mam nadzieję, że seans tej skromnej produkcji da wam tyle przyjemności ile przyniósł również mnie.

Także muszę Wam gorąco podziękować. Gdyby nie Wy nie miałbym okazji zobaczyć, jak wiele intrygujących historii kryje się pod sztandarem tego, często niesłusznie szkalowanego, gatunku. Bez Was cała ta seria nie miałaby większego sensu.

Tymczasem do następnego! Jeśli macie jakieś propozycje to nie bójcie się pisać. W miarę możliwości odpowiem jak najszybciej.

Miłego dnia

Gawęda

Powiązane posty

Dodaj komentarz