Stres! Twój największy wróg czy sprzymierzeniec?

     Piątek- ostatni dzień sesji. Czekasz przed salą na najtrudniejszy egzamin tego „sezonu”. Zarwana noc przez naukę. Daje o sobie znać i mimo, że jesteś nauczony to niepewność rośnie wraz ze zbliżającym się testem. W końcu zostajecie wpuszczeni na egzamin. Dostajesz kartkę z pytaniami i mimo nauki nic nie pamiętasz.

Poniedziałek, budzik nie zadzwonił ! Miałeś wstać o 7:00 , żeby nauczyć się na wejściówkę o 9:00. Na zegarku jest 8:05 więc masz mniej niż godzinę na naukę materiału ,który rozłożyłeś sobie przecież na dwie. Czujesz gwałtowny przypływ motywacji i skupienia. Natychmiast przestajesz być senny i uczysz się jak nigdy wcześniej. Zaliczasz wejściówkę na 5.

To klasyczne sytuacje z życia studenckiego, które pozornie nie mają ze sobą wiele wspólnego. Ot zaliczony test i niezaliczony. Jest jednak ważna rzecz, która łączy te wydarzenia. Jest nią stres (pobudzenie). Dlaczego jednak wpływ pobudzenia w tych dwóch sytuacjach na nasz organizm jest tak odmienny ? Raz powoduje porażkę a raz pozwala przenosić góry ?

W celu zrozumienia mechanizmów oddziaływania stresu na nasze ciało, musimy najpierw wiedzieć czym jest. Stres to  fizjologiczna i psychologiczna reakcja organizmu na bodziec stresowy (stresor). Jest nam niezbędny dla prawidłowego funkcjonowania w zmiennym środowisku, jakie nas otacza, ponieważ służy podjęciu zachowań zaradczych. Zachowań , które zmniejszą napięcie i spowodują przywrócenie równowagi.

Stres to stan, w którym nasze ciało dostaje dodatkowego „kopa” przygotowującego je na nadchodzące obciążenie. To doładowanie miało kluczowe znaczenie dla naszego przetrwania w przeszłości i dalej ma ogromny wpływ w sytuacji zagrożenia życia. Jednakże pomocnicza rola stresu nie sprowadza się tylko do ratowania nam przysłowiowego „tyłka”. W wielu sytuacjach codziennego życia, musimy w szybkim tempie zadziałać i podjąć decyzję mającą kluczowe znaczenie. Potrzebujemy wzmożonej czujności i zwiększonego refleksu. Mówiąc ogólniej- wejścia naszego mózgu na wyższe obroty. Niech naszym przykładem będzie inna sytuacja:

Spóźnieni  docieramy na przystanek SKM. Zastanawiamy się czy kupić bilet na „skmkę” a może jechać na „gapę”. Pociąg już widnieje w oddali ! Automat z biletami jest zatłoczony ! Może powinniśmy zaryzykować i jechać za darmo ? Z drugiej strony, dostanie mandatu zrujnuje nasz tygodniowy budżet. Mamy minutę  na podjęcie decyzji. Aktywność naszego mózgu  gwałtownie wzrasta. Już mamy rezygnować z nadjeżdżającego pociągu, gdy przypomina nam się , że został nam niewykorzystany bilet z ostatniej imprezy. Po skasowaniu biletu z ulgą wsiadamy do „skmki” . Szare komórki nas uratowały.

Ale jak to właściwie się stało, że nasz mózg zaczął szybciej i efektywniej przetwarzać informacje. Jakie reakcje zaszły w naszym organizmie w ciągu tych 60 sekund ?

Za wszystkim stoi układ współczulny czyli jedna z dwóch głównych części autonomicznego układu nerwowego. Odpowiada on za mobilizacje organizmu. Jest aktywowany niemalże w momencie zauważenia przez nas stresora (czynnika powodującego pobudzenie i stres). Wysyła sygnał do produkcji  adrenaliny i noradrenaliny. Owe hormony zapewniają mózgowi i mięśniom maksymalną energię i pobudzenie. Odpowiadają  za zwiększoną aktywność serca, dzięki czemu nasz mózg i mięśnie są lepiej wysycone tlenem. Pozwalając na ich znacznie wydajniejszą pracę. Adrenalina i noradrenalina, rozszerzają źrenice i oskrzela, a także przyspieszają proces spalania tłuszczu. Oba związki chemiczne, działają na nas w sposób trochę  podobny do narkotyków, zaliczanych do grupy stymulantów np. amfetamina. Jednak poza zwiększoną wydajnością naszego organizmu i przyspieszoną pracą mózgu, nie powodują stanów euforycznych. Nie występuje również nadmierna pewność siebie i brak lęków- charakterystyczne objawy  zażycia amfetaminy. Oczywiście jest do dalekie porównanie aczkolwiek pewne podobieństwa występują.

Więc dlaczego właściwie stres jest postrzegany jak coś negatywnego i niszczącego zdrowie ?

Tutaj znowu powrócę do porównania z narkotykami. Jednorazowe zażycie, małej dawki danej substancji w bezpiecznych warunkach, zazwyczaj nie powoduje szkód zdrowotnych. Tak samo jest ze stresem. Chwilowe  wejście naszego organizmu na wysokie obroty nie powoduje niczego złego, a nawet stymuluje układ odpornościowy. Wynika to z tego, iż nasz organizm ma określone zasoby, przygotowane na obciążenia wywołane pobudzeniem. Natomiast im dłuższy, mocniejszy i częstszy jest  epizod stresu tym większe zużycie naszej energii oraz ryzyko pojawienia się negatywnych skutków napięcia.

Owe skutki uboczne spowodowane są właśnie tym co daje nam dodatkowy napęd i wsparcie podczas wymagających sytuacji. Są to adrenalina i kortyzol. Stare przysłowie „co za dużo to nie zdrowo” pasuje tutaj idealnie. Długotrwałe stężenie adrenaliny w naszym organizmie, powoduje wzrost ciśnienia krwi, zwężenie naczyń krwionośnych oraz osłabienie ich struktury, prowadząc do poważnych chorób krążenia. Wzrasta również szansa  zachorowania na cukrzycę. Dodatkowo kortyzol powoduje rozwój otyłości, trądziku, rozstępów oraz insulinoodporności.

Jednak długotrwały stres uderza nie tylko w nasze ciało, ale również w psychikę – odpowiadając za stany lękowe i depresyjne . W niektórych warunkach prowadząc nawet do samobójstw ( pracownicy wielkich chińskich fabryk).

Skoro już wiemy z czym się wiąże stres to warto sobie zadać pytanie, dlaczego w jednych sytuacjach działa on pozytywnie a w innych negatywnie. Dlaczego ktoś jest w stanie przeżyć całą sesję w napięciu i zaliczyć wszystkie egzaminy,natomiast ktoś inny załamuje się po przegranych wyborach do samorządu studenckiego. Najważniejsze znaczenie ma tutaj nasza interpretacja danego zdarzenia ( a więc nadanie mu określonej wagi) oraz nasza wytrzymałość psychiczna.

Każdy z nas posiada swoją naturalna odporność na stres. Im jest ona większa tym dłużej możemy znosić  dane obciążenie. Inaczej też odbieramy napięcie. Im większe ono jest, tym mamy większą motywację do wykonania zadania w celu redukcji stresu. Jednak w zbyt dużych ilościach powoduje spadek działania. Optimum naszego pobudzenia nazywane jest progiem. Jest to stan, w którym stres jest dla nas najkorzystniejszy. Moment, w którym napięcie jest na optymalnym poziomie.

U każdego z nas ten próg występuje w innym miejscu. Jednakże po przekroczeniu go, nasza efektywność wykonywania zadań zaczyna spadać. Jeden z nas na kolejny oblany egzamin, zareaguje złością i większą motywacją do nauki (adaptacja i optymalny poziom pobudzenia). Drugi straci energie do walki z sesją, a w miejsce napędu pojawi się lęk i niepokój o możliwość wylecenia ze studiów (zbyt wysoki poziom pobudzenia i wyczerpanie).

Wracając do naszych sytuacji, które opisałem na początku tekstu. Długotrwały maraton nauki i stresu związany z sesjąprzekroczył możliwości studenta. Jego pobudzenie osiągnęło zbyt wysoki poziom co przy dużym wyczerpaniu spowodowało problemy z koncentracją i pamięcią

W drugiej sytuacji, poziom pobudzenia był niższy ze względu na niższą wagę „wejściówki” w porównaniu do egzaminu. Dodatkowo nasz student był wyspany, a jego organizm zregenerowany. Pozwoliło mu tu na efektywnie poradzenie sobie z zadaniem.

Dlatego kluczem na pozytywne przeżycie sesji jest prawidłowa regeneracja naszego organizmu (zwiększy naszą odporność psychiczną) oraz regularna nauka, co pozwoli na obniżenie napięcia związanego z zaliczeniami. Wówczas nasz poziom pobudzenia będzie optymalny, a my będziemy mogli skorzystać z pozytywnych skutków umiarkowanego stresu.

Zatem stresujmy się ale rozsądnie!

 

Powiązane posty

1 komentarz na temat “Stres! Twój największy wróg czy sprzymierzeniec?”

  1. Mirosława napisał:

    Bardzo ciekawe spostrzeżenia i uwagi. ☺️

Dodaj komentarz