Skrzydła mieć – Lotnictwo w Polsce

Lotnisko od zawsze było w moim życiu. Z początku głównie w formie opowieści lotniczych mojego taty, który często wspomniał swoje przygody. Wspominał o białych skrzydłach polskich szybowców oraz ich drapieżnym charakterze. Z czasem, poniekąd za naszymi namowami, wrócił zarówno pod hangary, jak i do samego latania. Dzięki temu mam dziś okazję zobaczyć, co to znaczy mieć skrzydła.

Polskiej produkcji Jantar 2b zwany powszechnie Długalem. 20 i pół metra rozpiętości skrzydeł. Piękny, prawda?

Wielu z Was pewnie wyobraża sobie lotnisko jako wielki obiekt, z którego ogromne maszyny zabierają na raz kilkaset osób w różne części świata. Nie jest to oczywiście błędne, lecz jednocześnie jest to zaledwie podniebny autobus. Powietrzna taksówka przerzucająca z miejsca na miejsce bez niczego po drodze. Tyle w temacie. Niczego nie poczujesz i nic nie zobaczysz.

Lotnisko jakie ja znam to z reguły wielkie zielone pole czasem otoczone lasem bez betonowego pasa startowego skąd latają maszyny znacznie mniejsze, lecz z o wiele większymi możliwościami.

Smutną jest myśl, że mało kto wie w ogóle o istnieniu czegoś takiego jak aeroklub, a jest ich całkiem sporo w Polsce (choćby Aeroklub Gdański w Pruszczu Gdańskim). Smutnym także jest fakt, iż prawie nikt nie wie o tym jak w tym świecie prezentują się Polacy. Wspominając nazwisko Lewandowskiego każdy się uśmiechnie niezależnie, czy człowieka lubi. Jednak założę się, że jeśli w jakimkolwiek barze wspomniałbym o Sebastianie Kawie może jedna osoba będzie wiedziała o kim mówię. A to między innymi dzięki niemu od lat nie schodzimy z piedestału.

Tak jest moi drodzy. Od lat to właśnie polscy lotnicy górują na świecie. Jest nawet popularny żart wśród lotników, że póki właśnie Sebastian Kawa nie pojawi się na starcie wszyscy walczą o pierwsze miejsce. Jednak gdy jego szybowiec znajdzie się na liście walka trwa o miejsce drugie.

Wiatrakowce to takie podniebne skutery, a szkolenie na nie jest wręcz nieporównywalnie tańsze niż na helikopter!

Z jakiegoś powodu o lotnictwie cywilnym się nie mówi. Jeśli już to głównie się złorzeczy, że to niebezpieczne, że wypadki i tak dalej. Jest to krzywdzące gdyż, tak jak w każdym sporcie, nad bezpieczeństwem tej zabawy czuwa rzesza ludzi. Wypadki są rzadkie, a to jak, moim zdaniem, prezentują je media często potępia całe środowisko. Chyba nigdy nie zapomnę gdy kiedyś pewna telewizja okrzyknęła szybownika niekompetentnym gdyż nie katapultował się z szybowca. To coś nie ma silnika, a co dopiero katapultę! Ta jest o wiele cięższa od maszyny, do której chcecie ją wstawić!

Tak naprawdę niezależnie, czy chcesz nauczyć się latać na szybowcach, samolotach, wiatrakowcach, czy po prostu powozić się rekreacyjnie po niebie lotnictwo to świetna sprawa!

Da się latać nie tylko w pojedynkę!

Brać lotnicza to intrygująca grupa. Znajdując się wśród lotników ciężko nie zarazić się od nich tym bakcylem łaknąc tego uczucia gdy maszyna oderwie się w końcu od ziemi.

Osobiście pokochałem szybowce czyli to małe pudło o długich skrzydłach pozbawione silnika. Tutaj nie siedzi się jak w maszynach Lufthansy. Kabina jest niehermetyczna, czujesz jak otoczenie oddziałuje na twoje ciało gdy ty bawisz się z wiatrem goniąc po trasie.

Niemniej mam pewną teorię dlaczego tak mało ludzi interesuje w ogóle lotnictwo. Latanie jako takie to sztuka czekania. W dzisiejszych czasach gdy wielu popadło w szaleństwo biegania za pieniądzem tylu nie rozumie jak można czekać na pogodę. W końcu jest pięknie! Świeci słońce, ptaszki śpiewają, Słońce grzeje! A jednak natura od zawsze jest kapryśna więc chcąc naśladować ptaki musisz, podobnie jak one, nauczyć się wsłuchać się w świat.

Lecz gdy nadejdzie pogoda i wespniesz się pod chmury już nic nie stoi na przeszkodzie by zaszaleć tam gdzie nie ma granic! Zachęcam obejrzeć filmy składane przez lotników z naszej kadry i nie tylko. Na maszynach dopuszczonych do akrobacji można naprawdę poczuć się jak dziecko. A do tego te widoki. Widzieliście kiedyś deszcz z powietrza? Ścianę wody przechodzącą przez ziemię? Uwierzcie mi, że warto.

Zachęcam spróbować. Wybrać się w sezonie na zawody i pomóc przy ogarnianiu na ziemi, a uwierzcie, że będziecie mieli szansę na własne oczy ujrzeć piękno lotnictwa. Wtedy, kto wie, może i wy w przyszłości opowiecie to swoim dzieciom?

Gawęda

 

 

Dodaj komentarz