Sen każdego otaku – Sewayaki Kitsune no Senko-san

Życie nie jest łatwe. Już szczególnie, gdy na głowie człowiek ma utrzymanie nie tylko siebie, lecz także innych ludzi. Odpowiedzialność, która spada wtedy na nasze barki bywa obezwładniająca, a udręczeni nią nieszczęśnicy często sięgają po cokolwiek, co mogłoby choć na chwilę ukoić duszę i ciało. To właśnie wtedy wielu popada w nałogi, niektórzy uciekają, a inni, niestety, odbierają sobie szansę istnienia. Samo życie.

Żyjemy w czasach, gdzie człowiek liczy się jako ogniwo wielkiej maszyny, która nie lubi pustki. Jeśli jeden element wypada bądź przestaje działać na jego miejscu błyskawicznie pojawia się nowy niezależnie od jakości. Nasz XXI wiek, można powiedzieć, znacząco różni się od swoich poprzedników, choć nie byłaby to tak do końca prawda. Na pierwszy rzut oka tak może się wydawać, jednak człowiek od zawsze cechował się jedną rzeczą: próby poprawy swojego życia.

Ten temat poruszyło wielu. Począwszy od dramatów kończąc nawet na komediach okazuje się, że ukazanie ludzkiej nędzy, czy też wychodzenie z jej uścisku od lat jest wciąż popularne wśród odbiorców. Osobiście z reguły unikam publikacji go dotyczących. Uważam, że szkoda mi czasu na oglądanie czegoś, co i tak mam na co dzień. Niemniej wiem, iż jest to popularne. Tym samym nie byłem zaskoczony, gdy dostałem tę propozycję na wpis.

No już! Dasz się rozpieszczać?

Przez ostatni rok anime, a co za tym idzie japońscy twórcy udowodnili mi, że moja wcześniejsza ignorancja na ich dzieła była czystą głupotą. Choć nadal znajduję dziwne rodzynki, które odrzucam po obejrzeniu góra odcinka. Rozumiem oczywiście różnice kulturowe, lecz bez przesady.

Wracając. Na początku tego roku dostałem wiadomość od jednego z Was (za co z góry dziękuję i cieszę się, że chcecie wraz ze mną tworzyć tę serię) z prośbą o bardzo konkretne anime. Niestety, gdy otrzymałem tę propozycję miałem już gotowy tekst z innej produkcji stąd lekkie opóźnienie. Jednak nie rzucam słów na wiatr, a już tym bardziej nie łamię danych obietnic.

Przyznam, że podoba mi się styl tej animacji.

Tym samym dziś pochylimy się nad Sewayaki Kitsune no Senko-san (adaptacji mangi o tym samym tytule), czy jak głosi oficjalny angielski tytuł The Helpful Fox Senko-san. Z miejsca, przed obejrzeniem choćby sekundy produkcji, rzucił mi się w oczy bardzo silny nacisk mitologii, czy wręcz kultury otaczające stworzenia Yōkai, lecz o tym za chwilę.

Serial ma dość prostą konstrukcję, gdyż jego założeniem w końcu nie jest przedstawienie jakiejś epickiej przygody, lecz pewnego rodzaju miłosierdzia Góry nad człowiekiem. W dwunastu odcinkach możemy zaobserwować walkę nadprzyrodzonej istoty z wyniszczającymi czynnikami, które pewien szczególny śmiertelnik w pędzie cywilizacji wyhodował w sobie. Tym samym poznajemy nasze główne postacie czyli tytułową Senko (czy raczej Senko-san), która postanawia dobrowolnie pomóc niejakiemu Kuroto Nakano – niby zwykłemu Japończykowi.

Produkcja jest przyjemna dla oka, lecz już od samego początku stwierdziłem, iż jest to swego rodzaju niespełniony sen każdego otaku (delikatnie mówiąc człowieka mocno wkręconego w anime, czy mangę). Zdradzając trochę z pierwszego odcinka nagle, bez jakiegokolwiek ostrzeżenia, w życiu Kuroto pojawia się ponad ośmiuset letnia dziewczyna-lis o ciele może piętnastolatki (a i tak najpewniej przesadzam). Ta bez większego wprowadzenia zostaje jego opiekunką przyjmując rolę czułej matki, kochającej żony, czy wręcz rozpieszczającej babci.

Sama słodycz. Gdzie można się zapisać i który jestem w kolejce?

Bądźmy ze sobą szczerzy, lecz myślę, że chyba każdy chciałby być w tak dogodnej sytuacji. Nasz protagonista oczywiście nie porzuca swojej pracy, czy obowiązków, jednak za każdym razem, gdy wraca do domu tam już czeka istota, która za punkt honoru ustaliła sobie rozpieszczenie go do granic wytrzymałości. Da się gdzieś zapisać pod podobną opiekę?

Jest to oczywiście swego rodzaju wyidealizowany obraz rodziny. Kochającej się wzajemnie, działającej razem i po prostu pełnej uczuć w tym szczęścia. Tego chce każdy, prawda? Niezależnie, co stanie się kolejnego dnia być bogatym w to, że zawsze za progiem domu spotka się kogoś kto obdarzy nas bezinteresowną miłością. Dla kogo będzie warto żyć i walczyć dalej.

Moim zdaniem to główna przesłanka tej produkcji. Ukazanie wartości rodziny pomimo, cóż, kolorowego oraz wyidealizowanego obrazu świata. Jednocześnie nie zrozumcie mnie źle. Osobiście wierzę w coś takiego jak świat duchowy, oraz że jest coś poza tym, co nas otacza. Nie jestem tylko przekonany, czy na każdym kroku widząc rzeczy, których normalnie się widuje patrzymy na nie niczym na odbicie w krzywym lustrze. Staram się być realistyczny w swoich przekonaniach.

Pewnie słyszeliście, że koty liżą masło. A wiedział kto, że lisy jedzą tofu?

Niemniej Sewayaki Kitsune no Senko-san jest próbą pokazania walorów jakich myślę wielu z nas lekceważy. Wartości rodzinnych. Bliskich choćby nie byli z tej samej krwi. W świecie, który ślepo pędzi do przodu ważnym jest by nie zatracić w sobie człowieka, a przy tym nie zatracić się w samotności. Da się żyć w pojedynkę, lecz jaki ma to sens kiedy na ma się komu wypłakać w ramię? Każdy z nas trzyma emocje, które o wiele zdrowiej jest wyrzucić z siebie.

Tym też pozwolę sobie skończyć. Jeśli macie ochotę na coś lekkiego, przyjemnego oraz nie ukrywam zabawnego warto tę produkcję obejrzeć. Nie zdziwcie się, jednak jeśli przypomni się wam dzieciństwo. Widzimy się następnym razem!

Gawęda

Powiązane posty

Dodaj komentarz