Replikanci bardziej ludzcy niż sami ludzie?

Futuryzm i wizje przyszłości to częsty temat powielany w kinie i w literaturze. Niektóre z koncepcji się nie sprawdziły jak w „Powrocie do przyszłości” z 1985, gdzie akcja toczy się w 2015 roku. Ludzie używają hoverboardów i ubierają się… cóż, obecnie nikt się tak nie ubiera. Przynajmniej w większości.

Jak zatem będzie wyglądać nasza przyszłość? Czy będzie to antyutopijny świat, śledzący każdy nasz ruch, a prawo bycia sobą i wyrażanie własnej opinii będzie uważane za zbrodnię niczym w „Roku 1984” ? Jakby się nad tym zastanowić, to po części złowrogie wróżby się spełniły. Niestety.

Ja jednak chciałabym się skupić na wizji przyszłości oraz wizji człowieka w nowatorskim filmie neo-noir „Łowca Androidów” reżysera Ridleya Scotta z 1982 roku. Słowa „android” po raz pierwszy użył Philips K. Dick w swojej książce „Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?”, która stała się przełomowym dziełem z gatunku science fiction. I właśnie tę powieść zekranizował Scott.

Uwaga! Spoilery!

Akcja filmu dzieje się w roku 2019 w Los Angeles. Pomimo wielkich skyscraperów, latających pojazdów i innych nowoczesnych obiektów, miasto nie przypomina nam miejsca, w którym chcielibyśmy mieszkać . Nieustający deszcz, mrok rooświetlony jednie przez neony reklam i wielkich bilbordów, nadaje melancholijny oraz senny klimat. Głównym bohaterem filmu jest Rick Deckard – zgorzkniały i samotny łowca androidów. Ale czymże jest ten android?

Androidy (inna nazwa to replikanci) to istoty stworzone przez wielką korporację Eldona Tyrela na podobieństwo człowieka, tak że nie można ich odróżnić od ludzi.  Niemniej posiadają wielką siłę i wytrwałość.  Celem ich egzystencji jest praca na koloniach pozaziemskich, z których nie wolno im uciec. Jeśli któryś z nich spróbuje ucieczki na Ziemię, wtedy do akcji wkracza łowca w celu zabicia androida.  Ich eksterminację nazwano „przejściem na emeryturę”.

Naukowcy tak skonstruowali replikantów, by ci nie byli w stanie żyć dłużej niż 4 lata, a ich emocje i uczucia nie mogły się ukształtować.  Jednakże 6 androidów uciekło z kolonii i dostało się na Ziemię.  Dwójkę z nich złapano i zlikwidowano , lecz pozostałą część musi złapać i zabić Deckard.

Nie chcę się skupiać na streszczaniu filmu (gorąco polecam go obejrzeć), a na przedstawieniu wizji człowieka i androida . Film bowiem porusza bardzo ważną kwestię na temat człowieczeństwa. Ludzie w „Blade Runnerze” są pokazani jako śpieszące się wszędzie istoty, znieczulone na krzywdę oraz śmierć. W jednej ze scen Deckard ściga na ulicy pełnej ludzi jedną ze zbiegłych replikantek – Zhorę. Oddaje 3 strzały do niej, a ona umiera.  Ludzie przechodzący obok jej martwego ciała, mijają ją jakby się nic nie wydarzyło, nie zwracając uwagi. Jakby taka sytuacja była dla nich normalnością. Są oczywiście pewnie wyjątki, ale w dużej większości to ludzie zachowują się jak maszyny – automatycznie i bez emocji.

Androidy natomiast miały być tylko maszynami, zwykłymi pionkami do gry, bez możliwości kochania i odczuwania innych uczuć. Po 4 latach umierały, a zastępowały je kolejne i kolejne. Jednakże pokazano, że potrafią być bardziej ludzcy od samych ludzi, ponieważ pragnęły być ludźmi. Dlatego 6 z nich uciekło z kolonii na Ziemię, by znaleźć ich twórcę Eldona Tyrella, który „naprawiłby” ich mechanizmy i mogliby żyć więcej.  Żyć, a nie być niewolnikiem.

Kolekcjonowali zdjęcia, bo to dało im nadzieję na to, że posiadają wspomnienia i wcześniejsze życie. Nie wiedzieli jednak, że wszczepiono im cudzą pamięć – jak na przykład u Rachel. replikantki nowej generacji, która pracowała u Eldona Tyrella. Gdy ta dowiedziała się, że jej wspomnienia i zdjęcia nie należą do niej, po jej policzku zaczęły płynąć łzy. Szczere łzy.

W innej scenie Roy Batty – lider grupy zbuntowanych – androidów rozpacza nad śmiercią swojej towarzyszki Pris. Parzy na jej martwe ciało, ale nie może nic powiedzieć i  podobnie jak Raczej pozwala na to, by łzy swobodnie spływały mu po twarzy. Widać na jego obliczu niedowierzanie i ból, jaki odczuwa. Replikanci bowiem byli dla siebie jak rodzina i pogardzani przez zwykłych ludzi, mieli tylko siebie.

Kolejny przykład to końcowa scena, gdzie ponownie występuje Roy. Ściga i chce zabić Deckarda, który ponosi winę za śmierć jego przyjaciół replikantów.  Gdy Rick ucieka przed Battym, źle odmierza skok z dachu budynku i w rozpaczliwej próbie chwyta się rynny. Nie może się jednak utrzymać, a jego palce stopniowo rozluźniają uchwyt. W ostatniej chwili android wyciąga rękę w geście pomocy. Ratuje swojego wroga. Siada obok niego i mówi:

„I’ve seen things you people wouldn’t believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark.  All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die.”

Po tych zaś słowach umiera. Batty zdawał sobie sprawę z tego, że jego „termin ważności” się kończy i dlatego przed końcem swej egzystencji pragnął dokonać empatycznego, ludzkiego czynu.

Ridley w swoim dziele chciał pokazać wizję przyszłości w XXI wieku oraz poruszyć temat człowieczeństwa i tego, czym ono jest.  Androidy, które miały być tylko pracującymi maszynami, a okazały się współczującymi istotami, pragnącymi czuć i żyć jak człowiek, który często okazywał się mniej „człowieczy” niż sam android. Podobną kwestię porusza Steven Spielberg w filmie „A.I. Sztuczna Inteligencja”.

Film może być również przestrogą dla nas samych. Pomimo rozwijających się technologii i wzrastającej jakości życia, izolujemy się od siebie, bywamy znieczuleni na krzywdę innych. Wgapieni w ekrany nie widzimy wielu rzeczy czy też widzieć ich nie chcemy.  Dlatego niewykluczone, że to my wkrótce będziemy funkcjonować jak maszyny. Bez emocji, bez uczuć. Gdzie zatem podziewa się nasze człowieczeństwo?

 

Źródła grafik : 

www.imdb.com

 

 

Powiązane posty

Dodaj komentarz