„Przypadek? Nie sądzę” – o zjawisku synchroniczności

Czy kiedykolwiek zdarzyło się Wam pomyśleć o pewnej osobie w chwili, zanim zadzwoni lub napisze do nas? Niektórzy tego doświadczyli, a przecież nie byli świadomi, że zaraz otrzymają wiadomość. Inni miewają sny o zdarzeniach, które po pewnym czasie występują w rzeczywistości. Bywa, że myślimy o szczególnej książce, niekoniecznie nowości literackiej, a potem widzimy ją przechodząc po nieznanej bibliotece.  W życiu zdarzają się czasem niewytłumaczalne zbiegi okoliczności. Czasem mają głębsze znaczenie – Jung nazwał to zjawisko synchronicznością. 

Początki dociekań

Osoby, które interesują się życiem szwajcarskiego psychologa i psychiatry, Carla Gustava Junga (1875-1961) z pewnością znają termin synchroniczność. Poza teorią animusa i animy, persony czy archetypów jest to jedno ze szczególnych słów kojarzonych z jego pracami. Słowo to pochodzi od greckich syn- (wskazujące na syntezę, połączenie) i chronos (czas). Synchroniczność to zdarzenia i dostrzeżone znaki, które współgrają ze sobą w czasie. Synchronicznością można nazwać różne zbiegi okoliczności – jak wspomniany wyżej przykład z wiadomościami albo książką. Wydaje się jednak, że ten termin ma szczególne znaczenie w odniesieniu do naprawdę ważnych połączeń. Dla zilustrowania takiego terminu można przypomnieć historię, którą sam Jung podzielił się w swojej autobiografii Wspomnienia, sny, myśli. Opisał terapię pewnej pacjentki, terapię, która stanęła w miejscu. Niezadowolony z braku postępów czekał na coś, co stanie się przełomem. Pewnego dnia kobieta opowiedziała mu swój sen o złotym skarabeuszu. Zobaczyła w nim owada, w starożytnym Egipcie jeden z symboli słońca i nowego życia. Działo się to w gabinecie psychologa. Ponieważ okno było uchylone, niedługo do pokoju dostał się jakiś insekt. W chwili, kiedy już Jung i kobieta mogli mu się lepiej przyjrzeć okazało się, że jest to chrząszcz bardzo podobny do skarabeusza ze snu. Oboje poczuli, że to zaskakująca zbieżność.

Połączenia

To, co czyni tę historię niezwykłą, jest zbieżność napotkanego obrazu (owad) z obrazem znanym z umysłu, w tym przypadku w stanie snu. Jung stwierdził, że było to o tyle zaskakujące, że chrząszcz nie powinien wlatywać do ciemniejszego pomieszczenia, gdzie nie znalazłby nic, co by go przyciągało. Można to jednak tłumaczyć przypadkiem – w końcu nie da się przewidzieć zachowania każdej dowolnej istoty.

To zrozumienie, że pojawienie się chrząszcza stało się jakby „ilustracją” dla snu kobiety sprawia, że patrzymy na ten przypadek jak coś, co ma w sobie dodatkowe znaczenie.

W życiu

Niektórzy ludzie gotowi są skusić się obietnicom wróżek i podobnych osób, które oferują im poznanie ich przyszłości. Prawdą jest, że umiejętna obserwacja pozwala dowiedzieć się czegoś o danej osobie. Są pewne pułapki, ale można nauczyć się dosłownego „czytania” w ludziach. Co by było, gdybyśmy mogli także czytać w przestrzeni i na tej podstawie przewidywać pewne sprawy?

O ile synchroniczność nie opiera się na przewidywaniu przyszłości, można ją określić jako związki przyszłość-przeszłość. A czasem są to także przynajmniej dwa elementy w teraźniejszości.  Nie musimy wyciągać z synchronicznych zdarzeń wniosków, co do możliwej przyszłości, ale możemy zwracać uwagę na to, co tak często powtarza się w naszym życiu.

Zrozumienie

Tym, co w wielu kulturach mogło stać się podstawą rytuałów, były niezwykłe zdarzenia. Odwzorowując je ludzie próbowali naginać rzeczywistość do spełnienia swoich celów.

Każdy z nas ma dostęp do pewnej namiastki „magii” – jeżeli tylko coś w życiu stanie się dla nas naprawdę wyjątkowe. Jeden szczególny znak nie musi pozostawać z nami na całe życie, może się zmienić. Jeśli zaniknie jeden, być może dostrzeżemy następny.

Cokolwiek to będzie, może okaże się, że konkretny symbol przynosi nam szczęście, daje twórczą inspirację, zaznacza ważne chwile czy tak po prostu przynosi radość. To my szukamy skarbów w całym piasku czasu.

Autorka grafik: Judyta Janczara.

Powiązane posty

Dodaj komentarz