Potrzeba koloru

Współczesne statystyki wskazują, że liczba osób chorujących na depresję w XXI w. znacząco wzrosła i nie zapowiada się, żeby zmalała. Powody? Młodzi ludzie nieustannie skupiają się na wyrażeniu swojego ja, między innymi poprzez media. Tylko, że to nie jest prawdziwe „ja” – autentyczność, a ja – wytworzone medialne ego, które ma udowodnić innym szarym ludziom jak nudne jest ich życie. Pędzą, wciąż pędzą. Gnają jak wściekłe zwierzę i nie mogą zwolnić, bo czas ucieka! I gdy tak gnają i roztaczają kurz wokół siebie, gubią jedną ważną rzecz – siebie.    

Co z tego, że posiadasz wspaniałą karierę, jeśli nie czujesz się autentyczny, a swoją wspaniałą prawdę ukrywasz głęboko w środku? Czujesz się źle, nie widzisz już sensu? Nie widzisz już kolorów w życiu? Ogromna liczba osób również tak ma, w tym znani aktorzy, piosenkarze, pisarze. Jednak jeden z nich postanowił to zmienić. To Jim Carrey.     

Utalentowany kanadyjski aktor, znany między innymi z filmów komediowych („Ace Ventura”, „Maska”, „Głupi i głupszy”) oraz z dramatów („Truman Show” i „Człowiek z Księżyca”) opowiedział swoją historię. Po samobójstwie jego dziewczyny w 2015 roku popadł w depresję i na pewien czas wycofał się z życia medialnego. Gdy spędzał czas w cierpieniu i bólu, postanowił, że coś namaluje. Zaczął malować to co czuje i to co mu dyktuje serce. Po skończeniu pierwszego obrazu, zaczął kolejny, kolejny i kolejny. Każdego dnia sięgał po pędzel i przenosił się w inny świat, gdzie szarość nie była jedynym kolorem, a jedynie jednym z wielu. Kwiaty, neonowy Jezus czy abstrakcyjne dziecko to jedne z jego nietuzinkowych oraz oryginalnych dzieł pełnych ekspresji i kolorów, których jak widać bardzo mu brakowało w jego prywatnym życiu. Warto zauważyć, iż mimo że jego obrazy nie są wykonane poprawienie pod względem zasad profesjonalnego malarstwa, to jednak są namalowane z duszą i jest w nich coś pięknego . Bardzo polecam film dokumentalny „I Need Colour”, w którym Carrey pokazuje swoje prace oraz opowiada jak sztuka na niego wpłynęła. Jim przyznaje, że malowanie dało ukojenie jego cierpiącej duszy i po części go uleczyło, a także wskazało drogę do wolność :

I like the independence of it. I love the freedom of it. No one else tells you what you can or can’t do, most of the time. And there’s an immediacy to it.”

Wyrażanie siebie i swoich emocji poprzez sztukę (w tym oczywiście malarstwo) to inaczej artoterpaia, która staje się coraz bardziej popularna. Czasem słowa nie wystarczą, by opisać swoje uczucia lub zmartwienia, zaś dzięki malowaniu i przenoszeniu kolorów na płótno można jednocześnie przelać na nie swoje emocje. Kiedy jest Ci źle, nie sięgaj po następną porcję lodów tylko weź do ręki pędzel lub ołówek i pozwól swojemu „”ja” oraz emocjom się wyrazić. W ten sposób można odzyskać kolory – w swoim życiu.

                                                                                                                                    

Źródła grafik :

http://www.jimcarreyonline.com”

https://www.aol.com”

Powiązane posty

Dodaj komentarz