Piwo? Zrób to sam! – wywiad

Słowem wstępu

Jak się okazuje, uwarzenie dobrego piwa nie jest czarną magią. Wystarczy odrobinę wiedzy, nieco samozaparcia i zaangażowania, a potrzebny sprzęt jest ogólnie dostępny, jeśli nie wykonamy go sami! Każdy może w domu rozkoszować się własnym piwem i częstować nim przyjaciół.

Przekonałem się o tym po rozmowie z Pawłem. Z pozoru zwyczajny student Politechniki Gdańskiej. Ambitny chłopak ciężko pracuje na wyniki na uczelni i mimo to, znajduje czas na swoje niezwykłe hobby w domowym zaciszu na obrzeżach Gdyni. W dodatku, jest chętny podzielić się swoimi doświadczeniami w temacie. Z kolei, z własnego doświadczenia już wiem, że miałem do czynienia z utalentowanym i sumiennym piwowarem, poważnie traktującym warzenie doskonałego piwa.

Rozmowa z domowym piwowarem

Beniamin: Paweł, ludzie potrafią mieć bardzo ciekawe hobby. Zdarza się, że jedni jeżdżą konno, inni zajmują się strzelectwem, a jeszcze inni uprawiają całkiem normalne sporty. Z kolei Ty, postanowiłeś się zainteresować browarnictwem domowym. Zgadza się?

Paweł: Tak, zgadza się.

Co więc rozumiesz przez samo pojęcie „browarnictwo domowe”? Co ono dla Ciebie oznacza?

Najprościej mówiąc to nie jest tylko i wyłącznie browarnictwo, ale także cały zestaw czynności związanych z wykonywaniem żywności, produktów spożywczych w domu. To nie jest tylko browarnictwo. Można pod to wrzucić masarstwo, cukiernictwo. Akurat będziemy rozmawiać o browarnictwie domowym, więc rozumiem to jako – może nie całkowicie naturalne – ale całkowicie domowe wykonywanie napojów piwnych. Jest to cała gama, cała rodzina rodzajów napojów.

Czym się kierowałeś przy rozpoczęciu Twojego hobby, zainteresowania?

Uwielbiam robić coś w domu! Próbuję w zasadzie wszystkiego. Piwo akurat ja sam lubię, więc to był dla mnie oczywisty wybór.

Mógłbyś więc pokrótce opisać sam proces warzenia piwa? Jak on przebiega w Twoim wypadku?

Taki najprostszy proces… To… trzeba się przede wszystkim porządnie przygotować co jest najbardziej dla mnie czasochłonną z czynności, ponieważ trzeba przygotować wszystkie dosyć wielolitrażowe elementy, w tym przerośnięty garnek. No on swoje waży także wiesz…

O jakiej pojemności garnka mówimy?

Około 60 litrów. Sam garnek mam „z odzysku”, że się tak wyrażę. Nie kupowałem go. Był w prawdzie nowy ale trzeba było policzyć samodzielnie jaką ma objętość.

Co dalej robisz?

Wygrzewam wodę. W przypadku różnych piw stosuje się różne „przerwy” w wygrzewaniu, to znaczy, że w danej temperaturze utrzymuje się wodę ze słodem przez pewien czas. Taką najbardziej podstawową przerwą jest około 63 stopnie. Jest to przerwa scukrzająca, która po prostu daje pożywkę dla drożdży. No to zazwyczaj trwa godzinę. W zależności od rodzaju piwa.

Jaki jest kolejny krok po gotowaniu?

Jest to przefiltrowanie brzeczki. Z tym zresztą najwięcej problemów bywa, ponieważ woda ze słodem, tak naprawdę już wygotowana, zwana brzeczką jest bardzo ciężka do filtracji. Często używa się ziaren, które upraszczają filtrację. Są to na przykład płatki kukurydziane, które po prostu dają tę przestrzeń pomiędzy filtratorem, a słodem.

123zdrowie.pl/chmiel-wlasciwosci-zdrowotne-i-odzywcze/

Po filtracji trzeba poddać brzeczkę nachmielaniu. To znaczy, że trzeba ją z powrotem cofnąć ją do gara warzelno-zaciernego. Następnie trzeba ją podgrzać do danej temperatury. Najczęściej jest to jednak temperatura wrzenia. No i dodajesz odpowiednie chmiele na dany czas. To znaczy, że na przepisach piwowarskich jest czas liczony „od góry”. To znaczy, że na 30 minut wrzucamy „ten chmiel”, czekamy 15, następny za 5 minut. Następny zero, tzn. że już na fermentację wrzucamy kolejny.

A kolejnym krokiem jest…

Kolejnym krokiem jest zadanie drożdży. Z tym jest dosyć dużo zabawy, bo zawsze istnieje szansa, że to nie ruszy. Zawsze ten strach jest i obserwowanie czy z rurki fermentacyjnej, fermentorze, czy też w większych zacierach, innych pojemnikach zaczną płynąć gazy. To znaczy, że drożdże ruszyły z fermentacją.

No i w sumie, jak z takiej kwestii „robienia piwa” to jest koniec, ponieważ następnym krokiem – w zależności od rodzaju piwa – albo cicha, albo burzliwa fermentacja i też już butelkowanie. To wszystko zależy od rodzaju piwa.

O co chodzi w procesie cichej fermentacji?

To jest fermentacja najczęściej w szkle, balonach szklanych. Zazwyczaj robi się to dla dodania danych zapachów, np. owoców macerowanych w alkoholu itd. Nie jest ona konieczna w każdym wypadku.

Potem od razu butelkuje się piwo?

Ta cicha fermentacja potrafi trwać dłużej niż burzliwa…

Czyli realnie po jakim czasie możemy od tego „wyjęcia gara” do butelkowania otrzymać piwo zdatne do picia?

Zdatne do picia? Miesiąc.

Czyli po miesiącu mamy gotowe piwo?

Tak najprościej mówiąc. Wszystko nadal zależy od rodzaju piwa. Można się wgłębiać „pi 50 razy”. Ja wszystkim polecam zestaw przepisów na stronie brewness.com.

Jak widać, etapów w drodze do celu jest bardzo wiele. Czy w czasie Twojej „kariery” browarnika zdarzyło Ci się jakieś wpadki? Coś nie poszło zgodnie z planem?

Żeby to jedna… Już wyjaśniam. Zacznijmy od tego, że jednak operuje się dużą objętością, dużym litrażem – nawet do 50 litrów – wrzącej lub bardzo gorącej cieczy. To jest często proszenie się o jakieś wypadki. Zdarzyło mi się ich kilka. Między innymi, domowo zrobiony filtrator postanowił odmówić posłuszeństwa i najzwyczajniej w świecie część brzeczki – nieduża, bo kilka litrów – wylądowała na ziemi. Zmieniłem wtedy sposób filtracji.

Jak według Ciebie trzyma się browarnictwo domowe w Polsce?

Dosyć dobrze! Na prawdę dosyć dobrze. Chociaż nie jest to na pewno sport, który uprawia znaczna część ludzi. Jest to rzecz taka dosyć… dosyć… hermetyczna.

Jak Twoja rodzina odbiera Twoje hobby? Otrzymujesz od nich wsparcie?

Wspiera. Degustuje. Ale sam dzień warzenia jest tym dniem kiedy lepiej żeby nikogo w domu nie było. Ze względu na zapach na przykład. Jeżeli ktoś nie lubi tego zapachu, to jest to denerwujące.

Przed chwilą poleciłeś stronę, z której można przydatne wskazówki uzyskać. Skąd sam jeszcze czerpałeś wiedzę? Czy są jakieś organizacje zrzeszające browarników?

Są organizacje. Chociaż jak już mówiłem są hermetyczne, trzeba mieć kogoś żeby się tam zaczepić najczęściej.

Czyli tzw. „plecy”?

mybiggeneva.com/en/geneva-beer-fest-2016/

Tak. Bardzo, bardzo mogę tutaj Pomorskich Piwowarów polecić, Pana Artura Nowickiego – to nie jest reklama, po prostu sam się od niego uczyłem – z serii internetowych poradników „Praktyka u praktyka”. Polecam także sklep Pana Nowickiego, ponieważ jest on bardzo dobrze zaopatrzony i w sumie pozwala na miejscu na wykup większości rzeczy.

Sam oczywiście korzystasz z jego usług?

Tak. Znam tę osobę. Z resztą i w masarstwie pierwsze kroki poczyniłem pod okiem Pana Artura, i… co znaczy pod okiem? Z tutoriali na youtube korzystałem. Nie będę oszukiwał. I w masarstwie, i w kwestii win domowych, nalewek… bardzo szeroka gama możliwości.

Na koniec wróćmy jeszcze do Twoich własnych wyrobów. Jesteś dumny z któregoś z własnych piw?

Bardzo się dla mnie liczy to żeby piwo oprócz mnie smakowało także ludziom, którym je podaję. Dla ludzi, którzy nie są koneserami, wielkimi wielbicielami piwa najlepiej sprawuje się piwo jasne z niską wartością IBU, czyli na ludzkie, niską goryczą, piwo lekkie. To nie może być taka breja, smoła jak niektóre stauty, czy też portery. Więc osobiście najwięcej radości dawało mi częstowanie ludzi piwem American Wheat. To jest piwo lekkie, z niskim ekstraktem początkowym…

A przekładając „na ludzkie”?

pl.dreamstime.com/ilustracji-piwo-za-toast-image41080353

Już mówię! To znaczy, że ma małą liczbę stopni Ballinga. Tak najprościej rzecz ujmując, to mogę powiedzieć, że ma niskie scukrzenie. Nie jest piwem do końca słodkim. Jest delikatne bardzo. Jest to na amerykańskich chmielach citra na przykład. Piwo można śmiało powiedzieć cytrusowe, lekkie. No około 5% zawartości alkoholu. Co do zawartości alkoholu – oczywiście ciężko. Można to mierzyć w domu na milion sposobów ale rzadko bez technologicznego wspierania procesów jest w stanie uderzyć w procent zakładany. Jednak drożdże to są żywe stworzenia. Nie wytresujemy ich do końca. Możemy je na coś nastawić – są różne odmiany – ale nie wytresujemy ich tak żeby wiedziały ile mniej więcej tego zrobić w domu, tak? Oczywiście przy pewnym uwarunkowaniu zewnętrznym, jak już drożdże kupujemy, to są do danych rzeczy. Do górnej, dolnej fermentacji. Do piw pszenicznych, do piw niemieckich. Dają różne posmaki, różne nagazowanie czasami. No i tyle!

Dzięki wielkie Paweł. Bardzo miło mnie się z Tobą rozmawiało.

 

Również dzięki za rozmowę.

Powiązane posty

Dodaj komentarz