Parada stereotypów i zboczeń – Seitokai Yakuindomo

W każdej kulturze są pewne trendy, które niezmiennie królują na tle innych mniej lub bardziej ambitnych w swoim założeniu. Historie miłosne, czy co moim zdaniem smutniejsze, historie rozstań i rozwodów rok w rok wypełniają sobą wielkie przestrzenie na półkach oraz zapełniają sale w kinach. Niemniej nie będę dzisiaj pisał o kolejnej opowieści o wzlotach oraz upadkach ludzkich uczuć. A przynajmniej nie w takiej formie, o której moglibyście pomyśleć.

Mowa tu o Seitokai Yakuindomo, czy jak z jakiegoś powodu, głosi oficjalne angielskie tłumaczenie SYD (dlatego wstawiłem japoński tytuł). Jest to seria mająca swój początek jeszcze w 2010 roku ze studia GoHands opisująca koleje losu młodego chłopaka imieniem Takatoshi Tsuda z pierwszej fali uczniów po przemianowaniu szkoły wyłącznie dla dziewczyn na szkołę dostępną dla wszystkich.

Jeśli szukasz sensu w zasadach nadawanych przez radę studencką w tej szkole równie dobrze już teraz możesz zapisać się na filozofię.

Takatoshi jeszcze przed wejściem do budynku, chcąc nie chcąc, spotyka członkinie samorządu studenckiego, które bez zbędnych formalności (niespecjalnie interesując się zdaniem zainteresowanego) włączają go do swoich szeregów. Jednym z argumentów jest, w wolnym tłumaczeniu, „męski ambasador”, aby nowa w szkole męska część bywalców nie czuła się zgorszona.

Spotyka on na swej drodze trzy, na pierwszy rzut oka, zwyczajne dziewczyny: Amakusa Shino – mocno szalona, lecz super „poważna” przy sprawach uczelnianych przewodnicząca, Hagimura Suzu – mała, silnie agresywna, lecz jednocześnie niebywale utalentowana pani skarbnik oraz Schichijou Aria – przepiękna, godnie obdarzona przez los, z założenia niewinna arystokratka pełniąca funkcję pierwszego sekretarza.

Takatoshi bardzo szybko przekonuje się o fakcie, że zasady jakimi kieruje się samorząd są, mówiąc delikatnie, kontrowersyjne. Można wręcz stwierdzić, iż ma inną twarz dla ludzi spoza, a inną dla tych wprowadzonych. Jednocześnie nie chodzi tu o nic tajemniczego, czy niebezpiecznego. Mówiąc możliwie najprościej samorząd w swoim gronie rozluźnia się do granic możliwości.

Chcąc zagłębić się w tematyce produkcji opisując właściwie wszystko, co sobą prezentuje zakładam, że zostałbym przynajmniej ukrzyżowany. Pozwolę sobie zaryzykować.

Seitokai Yakuindomo uderza po prostu w maksymalnie sprośne tematy. Tam gdzie w większości anime doszłoby do konfliktu przekonań, czy niejasności tutaj nie jest to wielkim zaskoczeniem. Podtekst seksualny (co ciekawe przede wszystkim skierowany w stronę męską) jest na porządku dziennym. W pewnym momencie człowiek przyzwyczaja się do pewnych zwrotów, czy zachowań stających się specyficzną kanwą całości.

Nauczanie level Japonia. Szczerze oczekuję dnia, kiedy ten kraj przestanie mnie zaskakiwać.

Wtem można na spokojnie stwierdzić, że teksty z podtekstami są stałą i nierozłączalną częścią tej produkcji.

Tutaj też powód, dla którego bardzo chciałem wstawić ten tekst. Poznając intrygującą kulturę tego kraju nie można nie zauważyć, że upublicznienie pewnych motywów jest rzadkością. Dla przykładu o ile – choćby u nas w Polsce – nie jest wyzwaniem zobaczyć zakochane pary spacerujące po mieście wpatrzone w siebie, jak w święty obrazek to w Japonii tego typu widok nie jest równie pospolity. Jednocześnie nie mówię, że nie występuję, bo to byłoby kłamstwem.

Tymczasem na scenie pojawia się produkcja typu właśnie Seitokai Yakuindomo (choć nie tylko ona) – tak jak opisałem całość w tytule – tworząca swoistą paradę stereotypów i zboczeń. W tej samej historii mieszają się z sobą motywy tradycyjne, niesprawdzone insynuacje, zarówno zdrowy, jak też niezdrowy erotyzm, czy zwyczajna głupota. Ten serial zalicza chyba wszystkie możliwe szablony postaci jakie kiedykolwiek spotkałem zaczynając od głupiutkiej, przecudownej, niebotycznie bogatej arystokratki aż po upartą, wścibską, przejawiającą niebezpieczne stalkerskie nawyki dziennikarkę szkolnej gazety dorabiającej na boku sprzedając nieodpowiednie zdjęcia nieodpowiednim ludziom.

Jednocześnie wszystko jest podane odbiorcy w zaskakująco przystępnym smaku. Nic nie dzieje się przez przypadek i wszystko ma swoje wytłumaczenie choćby było ono możliwie najgłupsze z dostępnych. Do tego jakże skrupulatni oraz zachowawczy Japończycy są otwarcie przedstawiani jako często sprośne, a miejscami nawet zboczone, pozytywnie nieogarnięte, szalenie zakręcone jednostki. Z każdą kolejną minutą burzone są wszelkie założenia jakie zwykły odbiorca nałożył na ludzi zamieszkujących Japonię.

I to jest świetne!

Serial nawet przez chwilę nie traci swojego zwariowanego charakteru, którym nie powstydziłaby się niejedna komedia. Przedzierając się przez wywiady, wpisy oraz opisy odnośnie produkcji, czy po prostu oglądając samo anime wprost można stwierdzić, że założeniem całości było stworzyć pewną skrajność lokalnej codzienności. Ten cel, uważam, został spełniony idealnie i z wyjątkowym smakiem.

Jedyny słuszny sposób na kontrowersje wokół wagi!

Japonia według Seitokai Yakuindomo jest zupełnie innym krajem jedynie w teorii trzymającym się stałych założeń. Utrzymuje swoje wariackie tępo pokazując codzienność w zupełnie innym świetle. Teoretycznie najzwyklejsze sytuacje zyskują niezwykły wynik, choć nie zawsze taki jak byśmy myśleli.

Jednocześnie produkcja przemyca bardzo dużo wątków związanych z prywatnym stosunkiem międzyludzkim. Pojawiają się choćby stwierdzenia, że w portfelu mężczyzny muszą być przechowywane kondomy do błyskawicznej akcji. Poziom żartu twardo utrzymuje się na jednym poziomie tym samym te i inne przyjemności nie pozwalają o sobie zapomnieć przy każdej możliwości atakując ze zdwojoną siłą.

Jeśli macie ochotę na coś innego niż inne oczywiście polecam. Ta produkcja zapewni wam momenty zarówno śmiechu, konsternacji, jak i, czasem, pytań do samego siebie odnośnie sensu życia. Z reguły wstawiam pod koniec ocenę by określić jak mi się całość podobała. Osobiście nieźle się uśmiałem oglądając tę produkcję i z mojej strony dam 8/10, lecz zdaję sobie sprawę, że dla niektórych ten poziom żartów może być trudny. Niemniej zachęcam, aby spróbować.

Gawęda

Powiązane posty

Dodaj komentarz