Pani X | Impuls

Pani X

Wszystkim tym, którzy czegoś  poszukają.

Pani X siedziała na dobrze znanym okolicznym mieszkańcom jak i turystom pomoście nad morzem. Rozmyślała, płakała, rozmyślała, krzyczała – i wciąż nic. Zero miłości, zero facetów, zero perspektyw. Zero zrozumienia. W tym użalaniu się nad sobą zatraciła się tak bardzo, że jej postrzeganie rzeczywistości było co najmniej z lekka zaburzone.

Gdyby była mniej zagubiona zrozumiałaby, że miłości, tak samo jak innych cennych wartości, nie da się szukać na siłę. Każde przypadkowe spotkanie faceta wcale nie oznacza, że to już zaraz magicznie, jak w amerykańskich filmach, stanie się tym jedynym, wyjątkowym i świat z nim stanie się piękniejszy… Bez problemów i zmartwień – będzie sielanka i koniec (bo to przecież on zacząłby być jej życiem i wszystko byłoby jak w bajce). Tylko dlaczego wciąż go nie ma?

Gdyby miała kogoś bliskiego, zaufanego, może by jej doradził. Może doradziłby rozwijanie własnych pasji i doskonalenie samej siebie, spełniania się w tym, co lubi. Może. Wcale nie znaczy, że by tak było, bo może wcale by tak nie było i byłoby tak samo, jak teraz, na pomoście. Może…

Pani X zaczęła analizować sytuację, w której się znalazła i powód, dla którego tak bardzo zamknęła się w sobie. Przychodziło jej to z trudem, bo szpony przygnębienia wciąż dawały o sobie znać zaciskając gardło niczym pętla na szyi. Zaczęła się obwiniać, a para zakochanych, która usiadła tuż obok niej, wcale nie pomagała w tych przemyśleniach. No bo jak, kurczę, no jak tak może być, że stara się ładnie wyglądać, być miła, no wprost idealna a tu wciąż nic? No jak tak może być? Pani X wciąż nie mogła dojść do porozumienia sama ze sobą. Zakochani poszli…

Postanowiła skoczyć, a fakt, że była zima, w niczym jej nie przeszkadzał.

Zapadając się pod taflą gładkiej, chłodnej wody stwierdziła, że może nie przemyślała tego tak dobrze, jak jej się wydawało. Jest zimno i w sumie nie chce tak skończyć, bo byłby to bardzo marny koniec. W przypływie ostatniej nadziei pomyślała, że może jakaś silna, męska ręka wyciągnie ją i jeszcze wszystko da się naprawić. Wtedy się oczywiście zakocha, bo w końcu co może być bardziej romantycznego niż mężczyzna ratujący kobietę z opresji?

No i stało się!

Ktoś złapał ją, pociągnął w górę i wyciągnął z wody. Uszczęśliwiona odwróciła swą twarz do wybawcy, oczekując bajkowego zakończenia tej historii… i spostrzegła – pełnego krzepy, na oko siedemdziesięcioletniego staruszka. Powiedział tylko na odchodne, że ta młodzież to zgłupiała do reszty, że za jego czasów nikt takich rzeczy nie widział i szkoda słów.

Przede wszystkim Pani X udało się zrozumieć jak istotną rolę odgrywa czas w życiu każdego. Niektórym zajmuje to wieczność, innym wystarczy jedno zdarzenie, które całkowicie odmienia sposób myślenia.

Po czasie niektóre problemy przestają mieć znaczenie i zauważa się absurd zawarty w ich wyolbrzymianiu. Wystarczy być cierpliwym. Cierpliwości.

Powiązane posty

Dodaj komentarz