”Pana Sienkiewicza droga do Ameryki” czyli przedstawienie teatralne studentów filologii

Czy żeby stworzyć coś znakomitego trzeba być oficjalną grupą zorganizowaną z szablonowym harmonogramem spotkań i liderem, który będzie tym wszystkim zarządzał? Otóż najwyraźniej nie! Wystarczą serca przepełnione pasją, zatarte dłonie zawsze gotowe do działania oraz twarde umysły z nietuzinkową zdolnością zapamiętywania. Do tego, rzecz jasna, klarowna dykcja, będąca oczywistym atrybutem każdej wschodzącej gwiazdy.

15391256_1396028250441521_1873881440018985605_o

 

15418445_1396028447108168_3793844998152089459_oTego aktorom zdecydowanie nie brakowało, a wręcz przeciwnie, genialnie wcielili się w role i w każdym detalu odwzorowali akcent i sposób mówienia, przynależny odgrywanym przez nich postaciom. Kobiety wcielały się w dżentelmenów, mężczyźni… we francuskie piękności. Każdy potrafił odegrać każdą postać bez większego wysiłku. Choć spektakl nie odbywał się w Teatrze Narodowym, a w skromnych progach wydziału neofilologicznego UG, momentami ciężko było odróżnić studenckie początki od pełnego profesjonalizmu. To samo tyczy się zresztą publiczności, która zamiast siedzieć sztywno niczym kukły, wspólnie śledziła rozwój wydarzeń i kołysała się refleksyjnie od uważnego skupienia po salwy śmiechu. Co więcej, aktorzy poradzili sobie bez specjalistycznego sprzętu. Niepotrzebne było nagłośnienie przy tak donośnych, młodych głosach, odbijających się echem jeszcze dobre kilka sekund od czterech ścian artystycznej auli. Po cóż komu elektroniczny podkład muzyczny, skoro doskonałą oprawą, mogły zająć się dwie, zdolne skrzypaczki, umilające przedstawienie zarówno swoimi smyczkowymi wstawkami jak i błyskotliwymi onomatopejami. Ciuch! Ciuch! Tutututu i do przodu!

Występ sam w sobie, był wdzięczną adaptacją listów Henryka Sienkiewicza z podróży po Ameryce. Przybliżył on zarówno swoje przygody, jakie towarzyszyły literatowi podczas emocjonującej podróży, jak i myśli, które zaprzątały jego głowę w domu, w pociągu, w hotelu i wielu innych miejscach. Inscenizacja poprowadzona była w formie monologu (spajającego całą fabułę), przerywanego licznymi, zaskakującymi incydentami, wtrąceniami ze strony pozostałych bohaterów (przekształcającymi go w dialog) oraz innymi epizodami wyrywającymi tytułowego Sienkiewicza z jego filozoficznej zadumy.

15443267_1396028357108177_2118937546229735445_oPoruszone zostało wiele wątków, aczkolwiek niektóre szczególniej zapadały w pamięć. Od groteskowej biurokracji i jej popisowej, diabelskiej pieczęci (czyżby siódmej?) przybijającej z hukiem paszport głównego bohatera, charyzmatycznego tancerza Pana Dunois, pociesznego staruszka, zaczepiającego naszych literatów swoimi przekwitłymi mądrościami i wierną piersiówką (nie zawsze tak łatwą do otwarcia jak się może wydawać), uszczypliwych przykładów typowej polskości za granicą (licha znajomość języków, nieudolne zaloty, zachowanie przy stole) na pociągowo-promowych przygodach kończąc. Jednakże, nic z tych rzeczy nie skradło przedstawienia tak jak postać… Josepha – niskiego, sepleniącego służącego o wdzięku Quasimoda i lojalności Sancho Pansy. Wyjękując w kółko te same wyrazy, wciskając głównym bohaterom dżem do ust, rozstawiając niedołężnie talerze i krążąc chaotycznie po scenie niczym rozjuszony koliber, jednogłośnie został uznany najbarwniejszą i najbardziej komiczną postacią tego występu. Cóż, nie jest tajemnicą, że od pokoleń, ludzi niezwykle bawią jęki, bekanie, charczenie, plucie i inne głupkowate odgłosy, aczkolwiek dawno nie zostały one odegrane z tak swoistą… klasą? Wyczuciem (ekhem) dobrego smaku? A może po prostu odtwórca tej roli niewinne błaznowanie ma we krwi?

15493436_1396028243774855_5147325536404057065_oPodsumowując, spektakl naprawdę przyjemny. Zarówno merytoryczny (ukazujący nam rąbek kultury pod postacią życiorysu naszego noblisty) jak i lekki w odbiorze (zabawny, uporządkowana fabuła, nieskomplikowany język), dzięki czemu na swój wyjątkowy sposób zachęca do zapoznania się z lekturą „Listów”. Tak, więc bez dwóch zdań może on zostać uznany za przyjemne spędzenie czasu oraz idealne zaspokojenie, przynajmniej na najbliższy czas, swoich potrzeb kulturowych.

 

 

 

Scenariusz inspirowany „Listami z podróży do Ameryki” Henryka Sienkiewicza przygotowała Balbina Hoppe.

Muzyka – Zuzanna Hoppe, Maria Pawelska
Kostiumy, Scenografia – Balbina Hoppe, Sara Gosk
Charakteryzacja – Justyna Kałużna, Magdalena Jabłońska
Koordynacja – Sara Gosk
Projekt graficzny – Alicja Hoppe

Obsada:
Pan Sienkiewicz – Łukasz Kołodziejski
Grajkowie uliczni – Zuzanna Hoppe, Maria Pawelska
Ktoś, Rewident, Amy, Młoda Kobieta – Julia Rychcik
Autor, Brzydka Kobieta, Joseph, Mąż, Spokojny obywatel – Mateusz Archacki
Pan Piotr – Piotr Borkowicz
Konsul, Staruszek, Steward – Przemysław Szczygieł
Jegomość Dunois, Maria Tudor, Recepcjonista, Młoda Kobieta – Anna Wąśniewska
Komiwojażer, Boy hotelowy, Pracownik kolei – Beata Czerwińska
Wdowa Clynton, Młoda kobieta – Magda Jabłońska
Pasażer, Żona, Młoda kobieta – Maria Pyrek

 

15393018_1396028463774833_8241676877128884433_o

15390683_1396028350441511_1811792033950869620_n

15252750_1361975143853530_9184162957975651118_o

Powiązane posty

1 komentarz na temat “”Pana Sienkiewicza droga do Ameryki” czyli przedstawienie teatralne studentów filologii”

  1. Marlena napisał:

    Zgadzam się co do słowa.

Dodaj komentarz