Obscenum a estetyka brzydoty. Wulgaryzmy, seks i poezja (+18)

(Uwaga! Tekst zawiera cytaty z utworów , których treść może być uznana za nieobyczajną bądź wulgarną!)

Obserwując życie literackie Trójmiasta można zauważyć, że rozmaite konkursy przyciągają rozmaitych ludzi. Choć specyfika tych wydarzeń jest zmienna – od slamów, przez konkursy jednego wiersza, na wydarzeniach sprofilowanych gatunkowo kończąc – to jednak pewne elementy pozostają stałe.

Nieodłączną częścią takich imprez kulturalnych jest publiczność, która nierzadko stanowi drugą – tuż obok jury – nieformalną instancję wyrokującą nad prezentowanymi tekstami. Co ciekawe w tym audytorium niemal zawsze można wyodrębnić typ miłośniczki poezji, którą można by przykładowo określić mianem Grażyny – bynajmniej dalekiej od Mickiewiczowskiego pierwowzoru.

Grażyna w przerwach między wychowywaniem dzieci, zmywaniem naczyń i oddawaniem się tęsknocie za lepszym życiem czytała wiersze Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, ewentualnie Poświatowskiej. Grażyna bardzo lubi wieczorki poetyckie, na których stoły są rozświetlone przez świece, a okna przysłaniają ciężkie, połyskliwe burgundowe zasłony. Bardzo się wzrusza, kiedy słyszy o gwiazdach, różach i błyszczących oczach. Dla Grażyny nie jest to wcale egzaltowane kiczowisko. Grażyna takie wiersze pisze i takie wiersze czyta – dla niej to jest Piękno, to właśnie jest szczerość.

Nagle dzieje się rzecz straszna. W trakcie któregoś z rzędu konkursu na środek sali wychodzi człowiek młody – zazwyczaj młodszy od Grażyny o lat 20, 30 albo i więcej. Rozbrzmiewa wiersz. W puencie pada „kurwa”, temat dotyczy przygodnego seksu, aborcji, toksycznych relacji albo poczucia moralnego upadku. Grażyna jest oburzona. Nie może zrozumieć, jak ktoś mógł zdradzić ideę Piękna, jak mógl wprowadzić wulgaryzm do rejestru świętego języka poezji. Grażyna nie wie, że turpistyczne tradycje i kategoria obscenum funkcjonują w literaturze niemal od początku i stanowią równouprawnioną sferę kultury.

Może zatem naśladując naszą bohaterkę powinniśmy obrażać się na poetę z Czarnolasu za to, że w fraszce „Na matematyka” pisał:

Ziemię pomierzył i głębokie morze,
Wie, jako wstają i zachodzą zorze;
Wiatrom rozumie, praktykuje komu,
A sam nie widzi, że ma kurwę w domu.

Nie bądźmy jak Grażyna – miłośniczka tkliwych, skrajnie wtórnych wierszy. Przyjrzyjmy się innym utworom z klasyki literatury, które bynajmniej od mocnego języka nie stronią. Równie dobrym przykładem odwoływania się do konwencji obscenicznej jest „Gadka” Kochanowskiego (Fraszki, księgi trzecie):

 

Jest źwierzę o jednym oku,
Które zawżdy stoi w kroku;
Ślepym bełtem w nie strzelają,
A na oko ugadzają.
Głos jego by piorunowy,
A zalot nieprawie zdrowy.

Pozostawiając czytelnika z powyższą zagadką, chciałbym zauważyć, że przykłady sprośności, nie tylko na gruncie polskiego pisarstwa, można by mnożyć, ale nie jest to w żadnym wypadku zjawisko charakterystyczne tylko dla literatury renesansu. Kiedy przyjrzymy się poezji baroku, zauważamy, że tendencja pozostaje ta sama, pomimo odmiennych rozwiązań formalnych. Obrazuje to chociażby „Nagrobek kusiowi”, w którym Jan Andrzej Morsztyn posługując się wysokim, podniosłym stylem, wyraża żal związany ze śmiercią… penisa (sic!):

Kuś umarł, kpy w sieroctwie. A cóż będą czynić
I któregoż o tę śmierć z bogów będą winić?
Parki nielutościwe, okrutne boginie,
Czy nie wiecie, że z kusiem oraz i świat ginie?
Mogłyście go, zwyczajem Starego Zakonu,
Obrzezać, ciemnego nań nie przywodząc skonu;
Mogłyście świata taką nie smęcić żałobą
Nieśmiertelną, choć ciężką złożyć go chorobą;
Albo weszkami wyssać, albo skrzywić kiłą,
Albo francą zarazić starą i zawiłą.
[…]

(Nagrobek kusiowi, w. 1-10)

Podobnie jak w tekstach średniowiecznych w pisarstwie barokowym można zauważyć fascynację rozkładem, materią, która ponosi ostateczną porażkę. Brzydota (ściśle związana z kategorią obsceniczności) jawi się jako narzędzie wymierzone w zastane porządki, pełni funkcję kontestującą. Zaburzając harmonię podważa zastane struktury. Ma zatem charakter wywrotowy.

Niegrzeczną literaturę przynosi także wiek XVIII. Oświeceniowa poezja libertyńska również bywała niewzruszona wobec drobnomieszczańskiej moralności i obyczajowości. Ograniczenie niniejszej tendencji przypada dopiero na następne stulecie. Charakterystyczna dla romantyzmu wzniosłość wykluczała eksploatowanie stylu niskiego, co przyczyniło się do spadku popularności zarówno kategorii obscenum, jak i wykorzystywania wulgaryzmu w funkcji chwytu artystycznego. Warto jednak zwrócić uwagę na wyjątki wyłamujące się z tego schematu – jak chociażby słynna „XIII Księga Pana Tadeusza” przypisywana Aleksandrowi Fredrze, przedstawiająca wydarzenia nocy poślubnej Tadeusza i Zosi.

Pan Tadeusz wszedł pierwszy, drżącymi rękami
Drzwi za sobą zamyka, och! Nareszcie sami.
Ach! Zosiu, ach Zosieńko, jak mi niewygodnie
Popatrz, jak mi odstaje, spójrz no na moje spodnie.
Zosia łzy rzewne roni i za pierś się chwyta,
Że to była dzieweczka z chłopcem nie obyta,
Nie wiedziała zaiste, czy ma się całować
Ze swym mężem, czy płakać, czy pod ziemię schować.
Stoi tedy i milczy, Tadeusz pomału
Jął się przygotowywać do ceremoniału.
Od chwili, gdy ich ślubna przywiozła kareta,
Tadeusz miał myśl jedną – myśl ta to mineta.
(Sztuka wówczas na Litwie nikomu nie znana,
Dziś już rozpowszechniona, ale źle widziana
Przez strzegące cór swoich sędziwe matrony
I księży, którzy nieraz gromią ją z ambony).
Tadeusz, że we Francji długie lata bawił,
Wielce się w używaniu sztuki onej wprawił,
Niezmiernie lizać lubiał, wyrażał mniemanie,
Że mineta o wiele przewyższa jebanie,
[…]

(XIII Księga Pana Tadeusza, w. 1-20)

Dosadną formę, choć zazwyczaj mniej prowokacyjną niż u Fredry, odnajdziemy jednak przede wszystkim w utworach XX-wiecznych. Odzyskanie przez Polskę niepodległości miało znaczenie kluczowe dla rozluźnienia literackich obyczajów. Pisarzom od tej pory coraz częściej zdarzało się porzucać rolę duchowych przewodników, dzięki czemu byli oni mniej ograniczeni pod względem dopuszczalnych konwencji. Warto jednak pamiętać o tym, że nie szczędzono im także krytyki. Z tą niewątpliwie musiał się zmierzyć Julian Tuwim po opublikowaniu w piśmie studenckim poematu „Wiosna”.

Oskarżenia, które padły pod adresem Tuwima obejmowały między innymi szerzenie pornografii i moralnego zepsucia. Choć dzisiaj ten tekst już z pewnością nie budzi takich emocji, to dla ówczesnych był on przedmiotem licznych dyskusji na łamach prasy, w których podejmowano kwestię smaku i związanych z nim granic twórczej swobody.

 

Wiosna – fragment

– A dalej! A dalej! A dalej!
W ciemne zieleńce, do alej,
Na ławce, psiekrwie, na trawce,
Naróbcie Polsce bachorów,
Wijcie się, psiekrwie, wijcie,
W szynkach narożnych pijcie,
Rozrzućcie więcej „kawaleryjskich chorób”!
[…]
Tłumie, o Tłumie, Tłumie rozszalały!
Faluj straszliwa maso, po ulicach,
Wracaj do rogu, śmiej się, wiruj, szalej!
Ciasno ci w zwartych, twardych kamienicach,
Przyj! Może pękną – i pójdziecie dalej!
[…]
A kiedy cię obejmą śliskie, drżące łapy
I młodej piersi chciwe, szybko szukać zaczną,
Gdy rozedmą się w żądzy nozdrza, tłuste chrapy,
Gdy ci kto pocznie szeptać pokusę łajdaczną –

– Pozwól!!! Przeraź go sobą, ty grzechu, kobieto!
Rodzicielko wspaniała! Samico nabrzękła!
Olśnij go wyuzdaniem jak złotą rakietą!
„Nie w stylu” będziesz – trwożna, wstydliwa, wylękła…

Wiosna!!! Patrz, co się dzieje! Toć jeszcze za chwilę
I rzuci się tłum cały w rui na ulicę!
Zośki z szwalni i pralni, „Ignacze”, Kamile!
I poczną sobą samców częstować samice!
[…]

Podobny zamysł przedstawia  wiersz „Chrystus miasta” . W nim również pojawia się wyobrażenie złowieszczego, orgiastycznego tańca, czerpiącego z tradycji rzymskich bachanaliów.

J. Tuwim, Chrystus miasta – fragment

Tańczyli na moście,
Tańczyli noc całą.

Zbiry, katy, wyrzutki,
Wisielce, prostytutki,
Syfilitycy, nozownicy,
Łotry, złodzieje, chlacze wódki.

Tańczyli na moście,
Tańczyli do rana.

Żebracy, ladacznice,
Wariaci, chytre szpicle,
Tańczyły tan ulice,
Latarnie, szubienice,
Hycle.

Tańczyli na moście
Dostojni goście:
Psubraty:

Starcy rozpustni, stręczyciele,
Wstydliwi samogwałciciele,
Wzięli się za ręce,
Przytupywali,
Grały harmonie, harmoniki,
Do świtu grali,
Tańczyli swój taniec dziki:
Dalej! Dalej!
Żarli. Pili. Tańczyli.
[…]


U bodaj najbardziej znanego poety grupy Skamadrytów tekstów kontrowersyjnych nie brakuje. W tym kontekście na uwagę zasługują też utwory takie jak „Całujcie mnie wszyscy w dupę”, w którym Tuwim zdecydowanie jadu nie szczędzi, czy wiersz „Na pewnego endeka, co na mnie szczeka”.

Całujcie mnie wszyscy w dupę -fragment

[…]
I ty, księżuniu, co kutasa
Zawiązanego masz na supeł,
Żeby ci czasem nie pohasał,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.
[…]

___________

Na pewnego endeka, co na mnie szczeka

Próżnoś repliki się spodziewał
Nie dam ci prztyczka ani klapsa.
Nie powiem nawet „Pies cię jebał”,
bo to mezalians byłby dla psa.

Lata powojenne również  nie skąpią przykładów wierszy dalekich od klasycznych wyobrażeń na temat sztuki poetyckiej. Uwagę zwraca niewątpliwie kontrowersyjna twórczość Andrzeja Bursy i Rafała Wojaczka. Charakterystyczne dla obu poetów jest sytuowanie się w opozycji wobec społeczeństwa, postawa buntu i skrajnego indywidualizmu. Nierzadko nieprzychylny odbiór świata, negowanie zastanych porządków, wyrażają się właśnie w turpistycznej konwencji.

A. Bursa, Pantofelek

Dzieci są milsze od dorosłych
zwierzęta są milsze od dzieci
mówisz że rozumując w ten sposób
muszę dojść do twierdzenia
że najmilszy jest mi pierwotniak pantofelek

no to co

milszy mi jest pantofelek
od ciebie ty skurwysynie.

_____________________________
A. Bursa, Sobota

Boże jaki miły wieczór
tyle wódki tyle piwa
a potem plątanina
w kulisach tego raju
między pluszową kotarą
a kuchnią za kratą
czułem jak wyzwalam się
od zbędnego nadmiaru energii
w którą wyposażyła mnie młodość

możliwe
że mógłbym użyć jej inaczej
np. napisać 4 reportaże
o perspektywach rozwoju małych miasteczek

ale
mam w dupie małe miasteczka
mam w dupie małe miasteczka
mam w dupie małe miasteczka

O ile sztuka krytyczna w obszarach wizualnej aktywności artystycznej, takich jak malarstwo czy rzeźba, już powszechnie nie dziwi, o tyle literatura wciąż zdaje się być względnie konserwatywnym środkiem twórczej ekspresji. Czytelnicy przyzwyczajeni do tego, że pisarze kształtowali wzorce „pięknego mówienia” często czują dysonans, kiedy spotykają się z praktykami odchodzącymi od tego schematu.

U Wojaczka sięganie po rejestry języka powszechnie kojarzone z tym, co brudne, nieobyczajne, cielesne uwidacznia się w wielu tekstach. Utwory takie jak „Ballada obsceniczna”, „Ballada bezbożna”, „Ballada o prawdziwej krwi”, „Inicjacja”, „Wieża” czy też „Mit rodzinny” pokazują jak język wulgarny bądź wprost odnoszący się do sfery  seksualnej może stanowić tworzywo wiersza.

R. Wojaczek, Mit rodzinny

To jest kiełbasa
To jest moja matka jadalna

Ona wisi na niklowym haku
i pachnie kominem

Ona jest tania zresztą nigdy się nie drożyła
była wyrozumiała i znała możliwości

Ja jestem synem mojej matki
i pewnego młodzieńca
który nie był ostrożny
a pewnie był złośliwy
a może tylko nie wiedział
matka wtedy była zamroczona
a potem było jej żal

Teraz ja jestem głodny
a moja matka wisi

Więc wpatruję się w wystawę
i czuję
jak mi cieknie
ślina i sperma

Wiem za chwilę już nie będę się wahał
wejdę i poproszę
tę właśnie

To jest kiełbasa
To jest moja matka jadalna
A to jest mój głód dziecinny

W 1969 ukazał się „Sezon” Wojaczka, rok później opublikowano tom „Inna bajka”. Pozostałe zbiory twórczości tego autora zostały wydane pośmiertnie – przede wszystkim w latach 70 i 80. W tymże czasie triumfy święciła Nowa Fala reprezentowana między innymi przez Adama Zagajewskiego, Juliana Kornhausera czy Ryszarda Krynickiego. To właśnie w opozycji do nowofalowców usytuowali się twórcy, którzy podobnie jak Tuwim, Bursa czy Wojaczek niekiedy sięgali po  wulgaryzmy, często naśladując przy tym polszczyznę potoczną, zwłaszcza zaś język mówiony. Byli to „barbarzyńcy”  związani z formacją bruLionu – czasopisma literackiego wydawanego pod koniec lat 80 i przez niemal całą kolejną dekadę.

Dobitnym tego przykładem jest wiersz-polemika wystosowany do Juliana Kornhausera w odpowiedzi na zarzut o bezideowość poezji bruLionowców.

WIERSZ WSPÓLNY

Napisalibyśmy wiersze
pełne niezłych idei
lub jakichkolwiek.
Ale, drogi Julianie,
żadna nie stoi za oknem.
Tak, za oknem ni chuja idei

– Baran, Sendecki, Świetlicki

Nadużyciem byłaby sugestia jakoby taki styl miał być konstytutywny dla poetyki „barbarzyńców”. Większość ich tekstów bynajmniej nie sięga po tak radykalne rozwiązania językowe, czego przykładem mogą być chociażby tomiki „Zimne kraje” czy „Schizma”, w których bynajmniej nie uświadczymy łamania językowego decorum. Niemniej bodaj najbardziej znany tekst Świetlickiego – „Nieprzysiadalność” od mocnego języka nie stroni. Utwór, którego muzyczną aranżację odnajdujemy na płycie „Ogród koncentracyjny” zespołu Świetliki, brzmi następująco:

M. Świetlicki, Nieprzysiadalność

no, proszę sobie wyobrazić:
marzec albo kwiecień.
hm… raczej marzec.
wieczór.

spotykam j.p – jest pijany jak świnia
a ja jestem trzeźwy- jak świnia

idziemy na kawę
on – między morzem wódki, a powrotem do domu
ja – pomiędzy kłótnią z jedną kobietą,
a rozmową z drugą, która być może także się przerodzi w kłótnię
siedzimy więc w knajpie
choćbym się nawet bardzo skupił,
nie pamiętam w jakiej

on między wódką a powrotem do domu,
ja pomiędzy kłótnią…

i nagle on, wskazując mi jakieś dwie
siedzące przy sąsiednim stoliku
proponuje byśmy się do tych dwóch przysiedli

a ja mówię
daj mi spokój
ja nie mam ochoty
ja to pierdolę
dziś jestem w nastroju
nieprzysiadalnym
pomiędzy kłótnią z jedną kobietą,
a rozmową z drugą, która być może także się przerodzi w kłótnię
ja nie mam ochoty
ja to pierdolę
dziś jestem w nastroju
nieprzysiadalnym

więc rezygnuje, siedzimy w tej knajpie
i rozmawiamy o czymś, o literaturze
być może nawet o kobietach

on się trzyma nieźle, chociaż jest pijany jak świnia
ja się nieźle trzymam, chociaż jak świnia trzeźwy jestem

deszcz zaczyna padać
i nagle on, wskazując znowu te dwie
mówi
zobacz, to się nieźle składa
ich dwie, i nas dwóch
dosiądźmy się do nich
a ja mówię
daj mi spokój
nie mam ochoty
jestem dziś w nastroju
nieprzysiadalnym
ja to pierdolę
dziś jestem w nastroju
nieprzysiadalnym
pomiędzy kłótnią z jedną kobietą
a rozmową z drugą
ja nie mam ochoty
ja to pierdolę
dziś jestem w nastroju
nieprzysiadalnym

tak się czasami zdarza
że jestem w nastroju
nieprzysiadalnym
tak się zdarza zazwyczaj
że jestem w nastroju
nieprzysiadalnym
siedzę sam przy stoliku
i nie mam ochoty
dosiąść się do was
choć na mnie kiwacie
ja to pierdolę
dziś jestem w nastroju
nieprzysiadalnym
ja proszę pana to pierdolę
dziś jestem w nastroju
nieprzysiadalnym
spierdalaj gnoju!
dziś jestem w nastroju
nieprzysiadalnym

Podobnych rozwiązań stylistycznych autor nie unikał także w wierszu „Odciski” z opublikowanego w 1998 roku tomu „Pieśni profana”.

Świetlickiego nagrodziła Fundacja im. Kościelskich, był czterokrotnie nominowany do Nike, dwukrotnie otrzymał Nagrodę Literacką Gdynia, zaś całokształt jego twórczości został uhonorowany Wrocławską Nagrodą Poetycką „Silesius”. Mamy zatem do czynienia z poetą uznanym.

Może więc wcale nie rozchodzi się o to, czy wulgaryzmy w poezji są, czy też ich nie ma. Podobnie jak każda fraza, środek stylistyczny, słowo czy nawet znak interpunkcyjny – użycie musi być uzasadnione funkcjonalnie, a zatem wprowadzany element powinien stanowić organiczną część wiersza.

Gdybyśmy, podobnie jak wspomniana przez nas Grażyna, mieli odrzucić chwyty artystyczne mierzące w codzienną obyczajowość, bylibyśmy zmuszeni zakwestionować dorobek wielu twórców o znaczeniu niebagatelnym dla polskiej literatury. Możemy tak zrobić – tylko po co? Możemy wznosić święte oburzenie, eksponować naszą pruderię albo przywoływać duchy językoznawców normatywnych, którzy grzmią nad stanem współczesnej polszczyzny, ale czy w ten sposób czegoś nie tracimy?

Indywidualna prawda zakorzeniona w sferach niskich wciąż pozostaje jakimś rozpoznaniem świata. Pozwólmy tym rozpoznaniom trwać. Nie bądźmy jak Grażyna.

Źródła grafik:

  • http://pasjanaszymzyciem.blogspot.com/2016/10/poezja-spiewana.html
  • https://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Kochanowski
  • http://www.wikiwand.com/pl/Rozp%C5%82atany_w%C3%B3%C5%82
  • https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Witkacy_Julian_Tuwim.jpg
  • http://ksiaznicaplocka.pl/2016/09/14/julian-tuwim-122-rocznica-urodzin/
  • http://pisarze.pl/publicystyka/2131-dariusz-tomasz-lebioda-igranie-z-poezj-rafa-wojaczek.html
  • https://pl.wikipedia.org/wiki/Marcin_%C5%9Awietlicki
  • http://www.instytutksiazki.pl/ksiazki-detal,literatura-polska,324,piesni-profana.html

1 komentarz na temat “Obscenum a estetyka brzydoty. Wulgaryzmy, seks i poezja (+18)”

  1. Urszula napisał:

    Bardzo ciekawy i dobrze napisany artykuł. Dziękuję.

Dodaj komentarz