Zbrojownia Sztuki – Nieistniejąca pracownia prof. Czerwonki

Od 23 lutego do 18 marca w Zbrojowni Sztuki przy ASP w Gdańsku można zobaczyć wystawę pod kuratelą dra hab. Roberta Kaji oraz prof. Wojciecha Zamiary poświęconą zmarłemu w 2015 roku prof. Witosławowi Czerwonce. Zbiór różnorodnych prac, zatytułowany „Nieistniejąca pracownia”, gromadzi artystyczne wytwory byłych studentów profesora, od połowy lat 80 zaangażowanych w działalność Pracowni Intermediów.

Są to kreacje wielu cenionych artystów: Sylwii Aniszewskiej, Andrzeja Awsieja, Jarosława Bartołowicza, Kuby Bielawskiego, samego Witosława Czerwonki, a także Agnieszki Idzikowskiej-Barskiej, Filipa Ignatowicza, Roberta Jurkowskiego, Joanny Kabaly, Roberta Kaji, Tomasza Kopcewicza, Jacka Kornackiego, Urszuli Kozak, Dominika Lejmana, Katarzyny Leszko, Jacka Niegody, Mateusza Pęka, Marka Rogulskiego, Patryka Różyckiego, Kordiana Ronnberga, Dominiki Skutnik, Marka Targońskiego, Mikołaja Trzaski, Przemysława Trześniaka, Natalii Warwas, Adama Witkowskiego, Ani Witkowskiej oraz Piotra Wyrzykowskiego i Wojciecha Zamiary.

Zbiorowej ekspozycji towarzyszyła konferencja „Bezinteresowność jest skupieniem” skoncentrowana na dorobku artystycznym profesora, a także na jego nieinwazyjnych metodach pedagogicznych, współcześnie budzących duże zainteresowanie.

Co prawda nie jest to pierwsza sposobność do obejrzenia sztuki wywodzącej się z „Nieistniejącej pracowni” – od 1997 prace były wystawiane między innymi w Białymstoku, jednak wystawa gdańska ma zupełnie inne znaczenie. Jak podaje prof. Kaja, stanowi ona odpowiedź na śmierć Czerwonki – odpowiedź, która stała się możliwa dopiero przy właściwym dystansie czasowym.

Spektrum podejść

Prace zdumiewają różnorodnością koncepcji, które zdają się w żaden sposób do siebie nie przystawać. Niewątpliwie podkreśla to indywidualny charakter poszczególnych twórców – nie przedstawiają oni spójnej formalnie propozycji artystycznej, a raczej przekrój wielu możliwych podejść. Ekspozycja jest zatem świadectwem artystycznych oddziaływań profesora, sprzyjających kreowaniu przestrzeni wolności, w której studenci mogli przeprowadzać poszukiwania właściwego języka dla swojej sztuki.

Witosław Czerwonka był artystą wszechstronnym. Realizował swoją twórczą aktywność jako malarz, rysownik, a także autor instalacji multimedialnych, filmów i performance’ów, zaś wielość tworzyw, którymi się posługiwał, znajduje swoje odbicie wśród tego, co zaprezentowano w Zbrojowni.

Anna Kuczyńska, Bronchoskopia 40, 1996 / wideogram, Nazarieff II, 1994 / wideogram, Bronchoskopia 17, 1996 / wideogram.

Anna Kuczyńska, Bronchoskopia 40, 1996, Nazarieff II, 1994, Bronchoskopia 17, 1996 . Wideogramy.

W świetle Foucaulta

Co ciekawe w przestrzeni wystawienniczej sztuki wizualne przenikały się z pozostającymi z nimi w związku akcentami poetyckimi, semantycznymi refleksjami nad komunikacją czy też życiem społecznym. Nie zabrakło także filozoficznych odniesień, między innymi do Foucaulta – „Podstawą władzy jest jak najsprawniejsze tworzenie i dystrybucja informacji”.

Informacja stanowiła jeden z głównych motywów przewodnich wystawy. W opozycji do niej sytuowały się reprezentacje ciała niesymbolicznego, ujętego w zbliżeniu, w sposób koncentrujący się na detalu. Przedstawieniu podlegały kulturowo nieprzetworzone fragmenty, jak np. wewnętrzne jamy, przełyk czy chociażby pachy. Toteż główną osią spajającą to, co różne, była tradycyjna opozycja soma et littera.

Neonowe mózgi

Z wielu zaprezentowanych prac szczególnie interesująca wizualnie wydała się. kompozycja złożona z sześciokątów, tworzących układ na wzór plastra miodu, podświetlany w ciemnościach na jaskrawe, fluorescencyjne barwy. Wpisano w nie przekrojowe przedstawienia ludzkich głów, które przypominały obrazy tomografii mózgu. Całość przedstawienia mimowolnie przywodziła skojarzenie wyrazistych, klubowych iluminacji.

Jak sądzę, jest coś przewrotnego w tych neonowych mózgach. Sprawiają one bowiem wrażenie martwych – wrażenie dodatkowo potęgowane przez znajdujący się nieopodal trójwymiarowy model gnijącej twarzy. Kiedy tę martotę zestawić z niezwykle żywymi kolorami, efekt wydaje się uwypuklać wyrazisty znaczeniowy kontrast. Mózgi rozświetlają ciemność, jednak przedstawienie tomograficzne sprowadza je niemal zupełnie do aspektu fizycznego. Jest mózg, ale nie ma umysłu. Coś jest rozświetlone, jednak przestrzeń pozostaje skąpana w ciemności.

Celny komentarz do powyższego dzieła może stanowić jeden z wierszy towarzyszących wystawie, korespondujący z treścią powyższego projektu. Brzmi on następująco:

Rozmowy z TV

Wierzymy w nieśmiertelność?
Wierzymy w śmierć?
Wierzymy w człowieczeństwo?
ludzkość i bydlęcość natury ludzkiej? .
Wierzymy w sprawdzalne mechanizmy
prawidłowości statystyczne?
Wierzymy w rozum?
Racje wyższe?
[…]

W kontekście powyższego odniesienia odpowiedź może być jedna: otóż nie wierzymy. Już samo postawienie powyższych pytań wyraża wątpliwość związaną z pozytywnym wartościowaniem natury ludzkiej czy możliwościami poznawczymi człowieka.

Na przecięciu sztuki i słowa

Podobna myśl wyraża się także w innych tekstach uzupełniających wystawę. Są to nierzadko fragmenty aforystyczne, które nawet pozbawione wierszowanej formy, niosą ze sobą potencjał liryczny – są nastawione na eksponowanie językowego tworzywa.

Frazy Piotra Wyrzykowskiego i dra Kudlatza takie jak „To czy informacja posiada znaczenie, nie ma żadnego znaczenia” czy „Świat jest niemożliwością percepcji całości. Niepełnym postrzeganiem. Jest gniciem.” układają się w ideowy manifest, spajający bardzo różne od siebie rzeźby, instalacje czy filmy.

Obaj artyści reprezentują transhumanistyczną formację z końca lat 90, skrywającą się pod enigmatyczną nazwą C.U.K.T, czyli Centralny Urząd Kultury Technicznej.

Wśród eksponowanych prac można było zobaczyć między innymi filmy przedstawiające „śnieżący” obraz ruchomych figur geometrycznych czy statycznej, fioletowej przestrzeni. Niemniej nie wzbudziły one we mnie większego zainteresowania. Ot, były raczej mało angażujące.

Troll w świecie organicznym

Znacznie ciekawsze wydawało mi się zaprezentowane wideo poświęcone zjawiskom internetowego trollowania i hejtu. Był to przekaz autoteliczny, swojego rodzaju ironiczne metatrollowanie, odtwarzające formę wypowiedzi charakterystyczną dla przywołanego problemu. Pomysł błyskotliwy i warty docenienia.

Agnieszka Idzikowska-Barska, Abstrakcja organiczna

Agnieszka Idzikowska-Barska, Abstrakcja organiczna

Na osobny komentarz zasługują również prace Agnieszki Idzikowskiej-Barskiej „Nie ma słów” oraz „Cykl abstrakcji organicznych”. Niepokojące, symetryczne kształty, abstrakcyjne kleksy przypominające spreparowane organy czy też widok spod mikroskopu, z jednej strony intrygowały swoją „biologicznością”, zaś z drugiej budziły wstręt poprzez kojarzenie przedstawień z tym, co cieleśnie wewnętrzne – a więc podległe tabu.

Podsumowując, wystawa „Nieistniejącej pracowni” nie zaangażowała mnie w sposób absolutny, jednak wiele z zaprezentowanych prac było interesujących.. Z pewnością jest to propozycja artystyczna, którą warto polecić dotychczas niezdecydowanym.

Powiązane posty

Dodaj komentarz