Na dobry początek

Żyjemy w świecie, w którym większość ludzi traktuje wysiłek fizyczny jako przykry obowiązek wobec swojego ciała. Mówiąc o bieganiu najczęściej myślimy „no tak, spocony człowiek w obcisłych leginsach, rozwianych włosach- ogólnie niewyglądający zbyt zachęcająco”. Z hasłem „bieg” wielu z nas kojarzy niemiłosierne zakwasy następnego dnia. Czy to zawsze musi tak wyglądać? Pod hasłem ”bieganie” nie zawsze kryje się taki sam rodzaj treningu, nastawienie, motywacja czy konkretny, namacalny cel.

buty-do-biegania

Przede wszystkim każdy dystans cechuje się konkretnym, bardzo specyficznym treningiem. Jeśli nie wyobrażasz sobie monotonnego przemierzania kolejnych kilometrów może warto zastanowić się nad treningiem sprinterskim? Motto: „Krótko, a szybko!” Do wyboru mamy także średnie dystanse. Tu sprawdzana jest zarówno szybkość, jak i bardzo specyficzny rodzaj wytrzymałości. Ostatnią grupą z tego bardzo ogólnego podziału są tak zwane biegi długodystansowe, które, moim zdaniem, są najlepszym pomysłem dla biegacza-amatora, dlatego też w dalszej części będę się odnosić przede wszystkim do nich. Można je uprawiać zawsze i wszędzie, a  to jest właśnie ich największy urok.

Kolejnym kryterium różnicującym jakże obszerną grupę ludzi zwanych biegaczami jest ich motywacja. Należy zaznaczyć, że nie ma czegoś takiego jak zła czy dobra motywacja. Wielu ludzi początkowo do biegania popycha  chęć zadbania o swoje zdrowie, o sylwetkę, często chęć zaimponowania otoczeniu. To, co kieruje nami na początku tej pięknej przygody z czasem może ulec zmianie, a co za tym idzie nasze nastawienie do tego co robimy może obrócić się o 180 stopni. Zmuszasz się do wyjścia z domu, gdyż wiesz, że inaczej nie zrzucisz zbędnych kilogramów? Zastanawiasz się, czy już zawsze będziesz musiał się tak męczyć? Jest duże prawdopodobieństwo, że mimo, iż z początku się tego nie spodziewasz, po pewnym czasie po prostu „złapiesz bakcyla”. Często rozpoczęcie treningu wiąże się z chęcią samorealizacji. Czasem człowiek trenuje i trenuje nie zawsze osiągając zamierzone rezultaty. Czy w takim wypadku trzeba się tym martwić? Po prostu należy znaleźć inny powód, by kontynuować dzieło. Może gdy przestaniesz myśleć o ściśle określonym celu, a zaczniesz się tym po prostu bawić, Twoje rezultaty znacznie się poprawią.

Wielu początkujących biegaczy stawia sobie (często bardzo ambitne) cele. Wiele osób chce widzieć siebie od razu wygrywającego zawody czy przemierzającego bardzo długie dystanse. Jest też grupa ludzi, którzy myślą „po co mi to, niech inni się ścigają, a ja na spokojnie posiedzę w domu”.
Czy naprawdę zaczynając musimy stawiać sobie określony cel startu w zawodach? Może lepiej, jeśli to będzie nasz prywatny, mały cel, który na pewno jesteśmy w stanie osiągnąć? Nie potrafisz przebiec 5 kilometrów bez zatrzymania? Próbuj! Biegaj najpierw na przykład 3 razy po 5 minut z dwuminutowym odpoczynkiem w marszu. Potem stopniowo wydłużaj czas biegu i skracaj czas marszu. Pewnie na początku nie będzie łatwo, ale gwarantuję, że metodą małych kroczków uda się osiągnąć te niewielkie osobiste cele, a w przyszłości, kto wie, może pokusisz się o start w zawodach i o szczyptę rywalizacji.

bieg

Nieważne, co Tobą kieruje, jak wygląda Twój trening i jaki masz cel. Najważniejsze, by próbować. Metodą prób i błędów znajdź swój sposób biegania. Rywalizuj z innymi lub jedynie z samym sobą. Albo odpuść rywalizację, zostaw zegarek w domu i baw się bieganiem. Jakąkolwiek opcję wybierzesz, każda będzie dobra- bo Twoja. Do dzieła i powodzenia!

 

Autor: Natalia Budnik

Dodaj komentarz