Miłośnik elegancji – wywiad

Z miłości do elegancji

Prawdopodobnie wielu niesłusznie tkwi w przekonaniu, że przejawy klasycznej elegancji są zakurzonym reliktem z przeszłości. Na co komu garnitury, krawaty i błyszczące lakierki? Temu poglądowi przeciwstawiają się ludzie kultywujący klasykę i przeprowadzają swoją kontrofensywę. Elegancja ewoluowała. Jednak czy starczy jej sił by przetrwać czasy bylejakości? Kapitalną odpowiedź otrzymałem w rozmowie z Alanem Balewskim – prawdziwym miłośnikiem elegancji.

Impuls: Dziękuję Alan, że zgodziłeś się na tę rozmowę. Proponuję zacząć ją od ogólnych kwestii. Czym w gruncie rzeczy jest dla Ciebie elegancja?

Alan Balewski: Dość filozoficzne pytanie. Skupiam się na elegancji w sferze ubioru. Pod tym kątem elegancja jest inspirowaniem się jakimś kanonem w modzie. Dawniej był to kanon francuski. Współczesna elegancja czerpie jednak znacznie więcej z kanonu brytyjskiego.

I: Jakie więc reguły w elegancji dziś obowiązują?

AB: Jest ich mnóstwo. Najbardziej ogólną jest dostosowanie ubioru do okazji, do konkretnego wydarzenia. Tutaj pomaga rozróżnienie konkretnych typów elegancji, jak black tie, white tie, business formal, business casual, smart casual…

Rozwiniesz temat?
Zacznijmy od white tie. Jest to strój typowo formalny. W przypadku męskiego stroju wieczorowego będzie to frak. Jednak już w wypadku stroju dziennego żakiet lub surdut. Ten drugi jest już coraz rzadziej stosowany, a niektórzy go nawet nie uznają ale jak najbardziej zalicza się do tej grupy. Black tie jest postrzegany jako strój półformalny. W tej wersji wieczorowej będzie to smoking. W przypadku dziennym stosuje się stroller lub streseman. Z kolei business formal to znacznie bardziej nieformalny styl jednak wciąż zachowawczy. Do tej

www.trojmiasto.pl/wiadomosci/a,Alan-Balewski-695490.html

grupy zaliczamy to co często możemy spotkać w trakcie pracy biurowej. Garnitur z gładkiej wełny granatowej, ciemnoszarej, koszule w prążki. W business casual możemy już sobie pozwolić na nieco więcej. Jaśniejsze kolory, czasami też jakiś wzór, wyraźniejszą fakturę. Wszystko zależy tutaj od dresscodu roboczego. Smart casual to już coś co mógłbym polecić przede wszystkim studentom – osobom, które nie są formalnie zobowiązane dresscodem. Panuje w tym przypadku spora dowolność. Można czerpać z elementów ubioru casualowego i łączyć je z elementami eleganckimi, z tym że lepiej z tymi luźniejszymi – sportowa marynarka, bawełniane spodnie, koszula w kratę, wzorzysty krawat, poszetka. Można się już tutaj bawić, koncepcja jest dowolna. Bezpieczną podstawą zestawów smart casualowych będzie np. jasnogranatowa marynarka i biała lub błękitna koszula. Możemy je połączyć ze spodniami typu chino (a zimą np. sztruksami) w różnych kolorach, dobrać do tego jakieś ciekawe dodatki np. krawat w grochy, poszetkę w paisley.
Jeśli już mówimy o dowolności w koncepcjach, to jakie można zaakceptować odstępstwa od klasycznych modeli garniturów?

Zależy od tego, czym chcemy się sugerować. Jeśli weźmiemy brytyjską klasyczną elegancję to w jej wypadku bardziej restrykcyjnie patrzymy na wszelkie odstępstwa. Co innego na południu Europy. Włosi mają nawet ikoniczne już określenie „sprezzatura”. Jest to taki styl nonszalancji, po którym nie dajemy po sobie jednoznacznie poznać, że odstępujemy od reguł. Bardziej staramy się stworzyć wrażenie, że dokonaliśmy odstępstw nieumyślnie. Będzie to na przykład wydęta końcówka krawata czy też rozpięte guziki w mankietach marynarki.

Jakie w takim razie błędy popełniamy najczęściej? Kiedy zdarza się już przedobrzyć?

gq.globo.com/Cultura/007/noticia/2015/11/007-os-relogios-inesqueciveis-da-franquia-james-bond.html

Przede wszystkim gdy chcemy za bardzo modyfikować. Często przekombinujemy różne rzeczy. Zbyt daleko odchodzimy od klasyki. Efekt czasami bywa karykaturalny, bo na przykład mamy na sobie strój ze zbyt dużą ilością wzorów, która odciąga uwagę od naszej twarzy, co zdecydowanie nie jest wskazane. Wydaje mi się, że wciąż dość duży problem stanowi kwestia dopasowania garderoby. Panuje powszechne przekonanie, że rzeczy kupione z wieszaka zazwyczaj leżą przyzwoicie dobrze. Dzieje się tak jednak bardzo rzadko. Nawet drobne przeróbki krawieckie są wskazane, by uzyskać akceptowalny efekt. Ostatnim dużym błędem, który mógłbym wyróżnić, jest traktowanie eleganckiego stroju jako przebrania. Nachalna chęć wyróżnienia się, nieumiejętność dostosowania się do okazji, częste bycie overdressed. Chcąc być prawdziwie eleganckim, powinniśmy nauczyć się, być też czasami niezauważalnym.

Czy w takim razie elegancja jest droga?

Wiadomo… są różne sposoby dostosowywania jej do swojego budżetu. Jednym z popularniejszych sposobów, który mogę osobiście polecić, jest szukanie ciekawszych rzeczy w secondhandach. Wymaga to czasu ale można tam natrafić na prawdziwe perełki np. legendarne prochowce Burberry, ponadczasowe stylistycznie krawaty, praktycznie nieużywane koszule od producentów z Jermyn Street. Wówczas możemy większą część budżetu przeznaczyć na odpowiednie dopasowanie. Oczywiście poruszajmy się w granicach rozsądku i wybierajmy takie elementy, które będzie można łatwo dopasować do naszej sylwetki. Nawet krawieckie przeróbki mają swój limit możliwości i nie zniwelują „magicznie” niektórych niedostatków.

Prowadzisz też stronę internetową poświęconą tej tematyce. „The elegance of”. Jakie konkretnie zagadnienia tam poruszasz?

theeleganceof.pl/o-nas/

Głównie zajmuję się tematem klasycznego ubioru oraz perfumerii, głównie perfumeriiniszowej. Z tym, że koncepcja ogólna portalu polega na opisywaniu elegancji w różnych sferach naszego życia. Chcielibyśmy zachęcić ludzi, którzy mają swój pomysł na elegancję i odnajdują ją w swoim życiu, do podejmowania dyskusji i dzielenia się poglądami. To może być naprawdę cokolwiek – sport, jedzenie. Chcielibyśmy stworzyć miejsce, które promuje elegancki life style na wielu poziomach. Przede wszystkim, poprzez artykuły opisujące jak można prostymi sposobami wprowadzić elegancję do swojego życia, w sposób, który najbardziej by nam odpowiadał. Kolejnym sposobem jest dyskusja. Oczywiście, chętnie odpowiadamy na pytania. Wspieramy osoby, które chciałby się zagłębić w ten świat. Długofalowo myślimy o akcjach lokalnych, społecznych. Promocja elegancji pod postacią eventów, imprez hobbystycznych. Na razie, są to dość kameralne spotkania. Dyskutujemy, wymieniamy doświadczenia, zapoznajemy się z lokalną społecznością miłośników elegancji. Chcielibyśmy żeby docelowo było to coś więcej, żeby doszedł do tego element edukacyjny, jak na przykład wykłady, doradztwo stylistyczne.

Postrzegasz waszą dotychczasową działalność jako udaną?

Póki co – tak. Chociaż mogę powiedzieć, że liczyłem na szybszy rozwój naszej działalności. Na początku plany zawsze realizuje się dość prężnie. Czujemy zastrzyk motywacji. Teraz ze względu na obowiązki trochę to przystopowało ale myślę, że jesteśmy na jak najlepszej drodze, by się dalej rozwijać.

theeleganceof.pl/2017/03/26/garnitur-dzienny-poradnik/

Naszą rozmowę chciałbym zakończyć pytaniem z gatunku filozoficznych. Czy uważasz, że w świecie przekraczania kolejnych barier klasyczna elegancja jest w stanie się obronić?

Nawet wskazane jest, by w pewnym sensie te bariery łamać wciąż pozostając eleganckim. Jeśli kogoś interesowałby udany i doceniany polski przykład, to polecam blog Styleman, który prowadzi Ireneusz Korzeniewski. Zna on dość dobrze kanony elegancji. Można powiedzieć, że im hołduje, a mimo wszystko potrafi je przełamać w ciekawy sposób, który interesuje wiele mediów z całego świata. Odpowiadając na pytanie – elegancja zawsze się obroni, szczególnie gdy nauczymy się dostosowywać ją do realiów dzisiejszego świata.

Rozmawiał Beniamin Prokaziuk.

Powiązane posty

Dodaj komentarz