Miejsce, gdzie imprezy kończą się nad ranem - Na Kwadracie. | Impuls

Miejsce, gdzie imprezy kończą się nad ranem – Na Kwadracie.

Większość osób, zapytanych o to, gdzie najlepiej im się imprezuje, odpowiada: w domu! Nic więc dziwnego, że na imprezy w drogich lokalach w towarzystwie obcych ludzi frekwencja często nie powala, a żeby dotrzeć na domówkę ludzie są skłonni wynająć helikopter. Skąd takie zjawisko się bierze?

Bary i klubokawiarnie generują specyficzną atmosferę – przystojni barmani żonglujący butelkami, losowi awanturnicy z okolicy, sztab obcokrajowców, grono natrętnych adoratorów, pijani mędrcy, którzy zaczynają opowiadać nam niestworzone historie i na dokładkę okazuje się, że akurat tego dnia jest zaplanowana jakaś gra, karaoke, konkurs czy inna aktywność, na którą niekoniecznie mamy ochotę. Studencka imprezowa codzienność sprawia, że tego typu klimat staje się chlebem powszednim i zapomina się o urokach swojskich imprez,  na których działy się równie niesamowite rzeczy, lecz o takich wie jedynie zamknięte grono znajomych. W następstwie, tego typu uroczystości stwarzają przestrzeń do popisu hermetycznym żartom, które trafią i rozbawią do łez jedynie osoby obecne na tej domówce. Brak świadków, osób postronnych, niechcianych plotek i zakazu wstępu do lokalu, a do tego muzyka, którą sami sobie wybierzemy. Komfort braku sąsiadów i możliwość decydowania o końcu imprezy, bez zdawania się na zasady czy łaskę właścicieli albo chcącej do domu obsługi.  Brzmi dobrze, prawda?

Jednym z takich miejsc jest świeżo otwarty lokal w Gdyni, nazwany po prostu –  „Na Kwadracie”. Tam każdy może poczuć się jak w domu – we własnych czterech ścianach, gdy rodzice wyjechali na wakacje. Jedna flaszka, druga flaszka i też trzecia kurde bele leci, a znajomych przybywa, przybywa i przybywa… Nie muszą to być Twoje urodziny, aby móc wybawić się w gronie najbliższych znajomych.

Zatańczyć (do białego rana), zdać (klucze), zapomnieć (oby nie!).

Co więcej, lokal wyposażony jest w szereg gadżetów, czyniących imprezę niczym z bajki lub najpopularniejszych TV shows. Jest maszyna do robienia dymu – a połączona z laserami tworzy nietuzinkowy nastrój niczym z amerykańskich filmów obyczajowych, gdy bohaterka poznaje na szkolnym balu swojego wybrańca serca. Z rzeczy bardziej przyziemnych, do dyspozycji jest lodówka i mikrofala. Po co wydawać kasę na catering czy dwadzieścia pizz, skoro każdy może przynieść coś od siebie i w odpowiednim momencie podgrzać. Ach, lodówka także służy oczywiście do chłodzenia tego i tamtego. Miejsca starczy na wszystko. W strefie gadżetów jest również shisha. Wystarczy zaopatrzyć się w zapas węgielków i melasę, a swoje własne Bollywood z Tysiąca i Jednej Nocy masz na wyciągnięcie ręki. Pod nosem jest także… rura do tańczenia! Z początku brzmi i wygląda kontrowersyjnie, lecz po pewnym czasie daje ubaw absolutnie każdemu – kobietom, facetom, tym nieśmiałym, tym nie za silnym, tym podpierającym ściany, wszystkim! Całości dopełnia całkowite bezpieczeństwo Twojej domówki – lokal jest zamykany od środka, aby nikt niechciany nie zakłócił Wam zabawy, a dla spragnionych miejsca „na dymka” wewnętrznie jest dostęp do patio.

Nie zdziw się jak opuszczając to miejsce będziesz cały… w piasku. Tak, 12 minut od Party House’u znajduje się główna gdyńska plaża, gdzie można zrobić idealny bifor lub after przy szumie morza i w towarzystwie mew. W razie nieoczekiwanych zwrotów akcji, należy brać poprawkę na zbyt odważnych śmiałków, którzy postanowią wymknąć się z imprezy i wykąpać niczym syreny w morzu w świetle gwiazd. Zabezpiecz się wtedy w czołowe latarki dla delikwentów lub specjalne czujniki! Dla spragnionych gorączki sobotniej nocy Gdynia oferuje również swoje imprezowe oblicze – lokal znajduje się 3 minuty od Placu Kaszubskiego także można udać się na wieczorny spacer Świętojańską odwiedzić  lokalne food trucki czy okazjonalnie wyskoczyć na tutejsze atrakcje, które miasto chętnie organizuje, zwłaszcza w sezonie letnim.

Więcej historii napisz sam ze swoimi znajomymi. Jeśli zaciekawiła Cię oferta „Na Kwadracie” zachęcam do skontaktowania się bezpośrednio z organizatorami, a zarazem doświadczonymi koneserami dobrych imprez, którzy lokal stworzyli własnymi rękami przekształcając nudną przestrzeń biurową w imprezowy potencjał, który odpowie nawet najbardziej wymagającym z Was.

Pamiętajcie: „little party never killed nobody”! Do zobaczenia “Na kwadracie”.

Powiązane posty

Dodaj komentarz