Malarstwo w rytmie gabber

Pozostaje najbardziej oryginalną subkulturą ostatnich dekad i nadal zaskakuje nas swoją nadzwyczajną estetyką.

i-d.vice.com

Dresy, ogolone głowy, narkotyki i taniec do rana przy 220 BPM-ach… Gabber narodził się w latach 90. w Holandii i po ćwierćwieczu, na fali popularności lat 90., wrócił. Rozlał się po Europie i stworzył nową subkulturę.

i-d.vice.com

Gabber (inaczej hardcore bądź gabba), subkultura i gatunek muzyki elektronicznej, rozwijający się w latach dziewięćdziesiątych pod wpływem zainteresowania muzyką rave. Nurt czerpał z utworów house’owych powstałych na przełomie ’87 i ’88, jednak czas wzmożonego rozkwitu twórczości gabba przypadł na na lata ’91-92, kiedy to artyści związani z tego rodzaju estetyką święcili triumfy przede wszystkim w Holandii i Belgii. Przełomowy okres przypada także na lata ’94-’96 w wyniku licznych sukcesów takich postaci jak Lisa Eliaz czy  BSE Dj team.

Najbardziej charakterystyczne dla hardcore’u są ostre brzmienia, zdumiewająco dynamiczne tempo (180-220 uderzeń na minutę) oraz wyrazisty beat. Co jednak istotne wokół zjawisk muzycznych, takich jak koncerty czy festiwale, gromadziła się społeczność, dla której gabber stawał się sposobem na wyrażanie siebie na wielu płaszczyznach. W ten sposób narodziła się subkultura, którą wyróżniał pomysł na życie, wizerunek czy też rytuały towarzyszące festiwalowej zabawie.

(Aleksandra Chilińska, obrazy z cyklu You’re not special 2,3,4,6, 9 i 12.)

Współcześnie nierzadko spotykamy się z nostalgią odwołującą się do lat ’90. Dla wielu jest to złota dekada muzyki i towarzyszących jej zjawisk. Nic więc  dziwnego, że do dzisiaj wyobraźnia tamtego czasu może okazać się niezwykle żywym źródłem inspiracji.  Jak pisał G.W.F. Hegel – „sowa Minerwy wylatuje po zmierzchu”. Zatem dopiero z obecnej perspektywy, zachowując odpowiedni dystans, jesteśmy w stanie wskazać, co w tamtym okresie było naprawdę wyjątkowe i niejako określało charakter ostatniego dziesięciolecia minionego wieku.

Kiedy jednak mówi się o inspiracji, należy podkreślić, że nie chodzi o proste powtórzenie artystycznych gestów czy tendencji kultury popularnej. Współcześnie podejmując próby uchwycenia ducha tamtego czasu, w związku ze wspomnianym dystansem, jedyną uzasadnioną postawą wydaje się konfrontowanie tego, co minione ze współczesną wrażliwością i sposobami myślenia o świecie. Tym samym akt odnoszenia się wykracza poza typową nostalgiczną podróż ku temu, co niedostępne. Mamy do czynienia raczej z przetworzeniem, konstruowaniem nowego fantazmatu, który może być widziany jako  skondensowana nadwyżka, oparta na wyobrażeniach lat ’90, ale bynajmniej wcale z nimi nie tożsama.

Interesującym przykładem takiej działalności są obrazy Aleksandry Chilińskiej. Studentka gdańskiej ASP, nawiązując do estetyki gabber, tworzy kompozycje malarskie, w sposób esencjonalny eksponujące motywy charakterystyczne dla kultury hardcore’u. Żywe, jaskrawe kolory, paski rodem z dresów adidasa, geometryczne, kontrastujące ze sobą wzory są tworzywem, które ulega przetworzeniu. Liczne deformacje, manipulowanie układem, komponowanie mozaikowych zestawień – to wszystko stanowi nadbudowę, grę z fantazmatem, w której trudno określić, na ile mamy do czynienia z gestem afirmatywnym, a na ile jest to działanie krytyczne. Ów dystans czasowy, sprawia, że neutralny stosunek do tego, co przywoływane nie jest możliwy – zatem odbiorca niejako jest zobligowany do tego, żeby jakoś się ustosunkować – zarówno w odniesieniu do samego wzoru, jak i wyobrażeń, które ten przywołuje.

Nie jest to jednak wyłącznie eksperymentowaniem z mnogością potencjalnych układów, na które składają  się wybrane fragmenty.

 

 

 

 

 

 

Malarstwo Aleksandry Chilińskiej udowadnia, że motyw malarski nie potrzebuje pretekstu, może być wybrany loteryjnie jak hasło wklepane w Google „kultura gabber” i zlinkowane z nim bluzy dresowe.

Jak w fabryce tekstyliów jej gest jest zmechanizowany, apla zamknięta w szablonie przytaczanych form. Grupa obrazów jak kolorowe klocki dają się przegrupować, tylko pozornie tworząc nowe konstelacje. Poruszając się w siatce kulturowego remixu malarstwo Oli zdaje się powtarzać „You’re not special”. Po bliższej analizie odkrywamy, że grupa obrazów to znak, skondensowany fetysz naszych czasów, globalny trade mark sezonowej nijakości.

ASP w Gdańsku, Wydział Malarstwa, wystawa pracowni 325, 31.05.2017

Jest to z pewnością interesujący komentarz do naszej obecnej rzeczywistości. Dlatego właśnie pragniemy zachęcić naszych Czytelników do regularnego obserwowania artystycznych poczynań Oli, a także zainteresowania się licznymi wydarzeniami organizowanymi przez Wydział Malarstwa ASP w Gdańsku.

Dodaj komentarz