„Lot nad kukułczym gniazdem” w Teatrze Miejskim im. Witolda Gombrowicza w Gdyni

„Lot nad kukułczym gniazdem” to sztuka teatralna Dale’a Wassermana, w tłumaczeniu Bronisława Zielińskiego, napisana na podstawie powieści Kena Keseya. W Teatrze Miejskim im. Witolda Gombrowicza w Gdyni została wyreżyserowana przez Krzysztofa Babickiego, a w role wcielili się m.in. Piotr Michalski (jako Randle Patrick McMurphy), Dorota Lulka (jako Siostra Ratched), Grzegorz Wolf (jako Wódz Bromden). Za scenografię odpowiadał Marek Braun, za muzykę Marek Kuczyński, za kostiumy Hanna Szymczak, a za światło Marek Perkowski. W realizacji pomógł również Daniel Krokosz będący psychologiem klinicznym, który udzielił konsultacji naukowych.

Sztuka opowiada o wartościach dla człowieka bardzo istotnych a często niedocenianych na co dzień, czyli o wolności osobistej i prawu do samodzielnych decyzji. Gdy do szpitala psychiatrycznego trafia Randle Patrick McMurphy, staje się dla innych pacjentów przywódcą w walce o ich prawa. Niejednokrotnie wszczynając bunt próbuje wygrać z regulaminem Siostry Ratched. To jednocześnie piękna i okrutna metafora dzisiejszych czasów, w których tak istotna jest walka o wartości i ideały. Szpital to symbol miejsca, w którym ludzie poddawani są praktykom zastraszania i ogłupiania. Stąd metaforykę dzieła można odnieść do rzeczywistości totalitarnej.

Przede wszystkim należy podkreślić fantastyczną grę aktorską. Wszelkie postaci zostały odegrane ze szczególną starannością o każdy szczegół, co z pewnością nie było łatwe ze względu na specyfikę bohaterów, którzy mimo trudności pozostają autentyczni od pierwszej do ostatniej minuty spektaklu.  Największą uwagę przykuwa Piotr Michalski w roli McMurphyego, który nadał dużo dynamiki sztuce, ale jej nie zdominował, gdyż każda postać jest wykreowana wyraziście. Z pewnością wpłynęła również na to gra światłem, dobre wykorzystanie przestrzeni sceny oraz fenomenalne efekty dźwiękowe. Nie pozostaje również nic do zarzucenia komunikacji na poziomie aktor – widz. Widownia niejednokrotnie zostaje wprowadzona w refleksyjny nastrój. Nie zdradzając szczegółów, by nie popsuć wrażeń osobom, które nie miały jeszcze okazji tego obejrzeć, rozglądając się po sali w wielu momentach można dostrzec łzy w oczach publiczności.

Trudno znaleźć „słabe ogniwo” tego dzieła, gdyż robi porywające i niepowtarzalne wrażenie. Z pewnością niejedna osoba stwierdzi, że to najlepszy spektakl na jakim była. Z pewnością dlatego aktorzy dostali podwójne owacje na stojąco. To sztuka, na którą warto się wybrać więcej niż raz, gdyż to bardzo dobrze wykorzystane 150 minut.

Powiązane posty

Dodaj komentarz