Kredyt studencki- szansa czy zagrożenie?

Gdy podjąłem się napisania artykułu do nowo powstałego Impulsowego działu prawnego, w którym wyjaśniane mają być kwestie dotyczące studentów, od razu pomyślałem o alkoholu. Nie dlatego, że nabrałem ochoty na konsumpcję. Niestety negatywny stereotyp podpowiadał mi, iż pisząc o prawie dla studentów powinienem poruszyć temat picia w miejscu publicznym lub zachowania w sytuacji, gdy policji nie podobają się dźwięki dochodzące z naszych stancji po dwudziestej drugiej. Nie chcąc jednak ugruntowywać tego rodzaju opinii o studenckim życiu, ani też radzić w jednak stosunkowo błahych i nieprzystających sprawach już w pierwszym artykule z serii – postanowiłem poruszyć kwestię kredytów studenckich.

kredyt

Choć wielu, a może i większość z czytelników wie czym są kredyty studenckie, to jednak uważam, że nawet dla nielicznej nieświadomej mniejszości warto poruszyć ten temat ze względu na jego wagę i możliwość faktycznego poprawienia czyjejś sytuacji.

Niestety na ograniczonej przestrzeni pisma nie sposób wymienić szczegółowo wszystkich przepisów dotyczących tej tematyki, dodatkowo co roku minister wydaje nowe rozporządzenie mogące owe szczegóły zmieniać i… pisanie o tych wszystkich cyfrach byłoby po prostu nudne.

Skupmy się na tym, co najważniejsze.

Najważniejszą przesłanką warunkującą otrzymanie omawianego kredytu jest posiadanie statusu studenta oraz wykazanie, że w naszej rodzinie dochód na osobę nie przekracza 2500 złotych.

Po złożeniu wniosku i potrzebnych dokumentów w wyznaczonym terminie (do 15 listopada 2016 roku) oraz jego pozytywnym rozpatrzeniu przez bank, studentowi przysługuje comiesięczna wypłata 600 lub 800 złotych (w zależności od kwoty, o którą wnosił) 10 dnia każdego miesiąca- za wyjątkiem lipca i sierpnia.

Jedynym obowiązkiem nałożonym na studenta w związku z otrzymaniem kredytu studenckiego (poza jego spłatą oczywiście) jest powinność informowania banku o swojej sytuacji na uczelni. Obowiązujące przepisy skrócić można do zobowiązania kredytobiorcy do udowadniania co semestr, iż wciąż jest studentem i informowania, jeśli zdarzy mu się potrzeba powtórzenia roku.
Tak pobieżne omówienie tej formy pomocy, choć w żadnej mierze nie wyczerpujące, wydaje się wystarczające, by przedstawić niezaznajomionym z przedstawioną kwestią podstawowe jej założenia.
Przechodząc do rozważań związanych z tytułem tego artykułu najważniejszych należy zdefiniować co rozumiemy pod pojęciem „szansa”. W kontekście kredytu studenckiego za szansę uważam możliwość uzupełnienia osobistych funduszy bez obciążania swoich rodzicieli i poświęcania czasu na pracę. Oczywiście 600 czy 800 złotych miesięcznie może wystarczyć co najwyżej na opłacenie stancji i nie zapewnia całkowitego usamodzielnienia, jednak jeśli połączyć te wpływy z pracą na pół etatu, to utrzymanie się z uzyskiwanych tym sposobem pieniędzy nie powinno stanowić większego wyzwania.

euro-870757_1920

W związku z powyższym uważam, iż większości żaków kredyt studencki daje perspektywę znacznej, jak na dolę studenta uniwersytetu, poprawę sytuacji materialnej, co z kolei z pewnością jest szansą na skupienie większej ilości sił na studia i inwestowanie w swoją przyszłość lub odciążenie swoich rodziców.

O czym musimy pamiętać zastanawiając się nad zagrożeniami związanymi z braniem tego rodzaju pożyczki? Rzecz jasna o spłacie i odsetkach. Wśród wielu ludzi (absolutnie słusznie) zadłużanie kojarzy się skrajnie negatywnie. Popieram ten pogląd, jednak istnieją konkretne przesłanki, które kredyt studencki pozwalają traktować jako inwestycję. Jego niskie oprocentowanie, które w skali roku wynosi poniżej 1,5% czyni z niego najtańszy sposób na uzyskanie kapitału. Nigdzie nie znajdziecie tańszego kredytu komercyjnego. Dlatego właśnie, nawet jeśli nie macie potrzeby wzięcia kredytu na inwestowanie w swoje studia, proste wyliczenia wskażą Wam, iż nawet pobieranie kredytu tylko w celu wpłacania go na lokaty jest całkiem niezłym sposobem na zarobienie złotówek. I to kilku tysięcy złotówek.

Dodatkowo warto wspomnieć, że bonusem za bycie wśród 5% najlepszych studentów (co jest łatwiejsze z dodatkowymi środkami) jest możliwość umorzenia aż 20% wartości kredytu.

Sam obowiązek oddania kredytu uderzy nas dopiero dwa lata po zakończeniu studiów. Spłata następuje w formie maksymalnie 100 rat w wysokości nieco ponad 300 złotych. Czy jest się zatem czego bać? Wydaje się, że nie. Nawet jeśli otrzymanych pieniędzy nie zainwestowaliśmy, nie odłożyliśmy na lokacie, ani nie udało nam się osiągnąć sukcesów na polu naukowym czy zawodowym, ten rodzaj pożyczki wydaje się wciąż dobrym wyborem obarczonym niewielkim ryzykiem. Niewielkim, gdyż w razie trudnej sytuacji życiowej możemy ubiegać się o zawieszenie spłaty kredytu, a nawet o umorzenie jego całości lub części!

Biorąc pod uwagę przedstawione wyżej dane, gorąco zachęcam do dokładniejszego zapoznania się z tematem i życzę udanych inwestycji.

 

Autor: Kamil Poźniak

Powiązane posty

Dodaj komentarz