Epidemie jako motyw w kulturze popularnej

Nikogo chyba nie zszokuje fakt, że tematyka epidemiologiczna bywa często podnoszonym tematem w działach kultury, takich jak książki, obrazy oraz filmy.  Motyw epidemii przyciąga rzeszę widzów pragnących przeżyć odrobinę grozy i napięcia, niezwiązanych z przereklamowanymi zjawiskami paranormalnymi.

Mnogość tematyki

Epidemie w filmach przyjmują zarówno charakter swego rodzaju wyimaginowanych patogenów, które zmieniają ludzi w anormalne, mrożące krew w żyłach postacie. Bardzo często mamy wówczas do czynienia z obrazem świata post apokaliptycznego. Zdarza się również tak, że dzieła kultury nawiązują do przebiegu epidemii, opisują jak zmienia się rzeczywistość świata dotkniętego niebezpieczeństwem. Do tego rodzaju utworów, należy między innymi Dżuma.

Krótka historia epidemii

Dawno, dawno temu, kiedy ludzie przemieszczali się z miejsca na miejsce, pałając się głównie zbieractwem, wirusy rzadko kiedy miały możliwość rozwinięcia się w takim stopniu, aby stać się epidemią. Z czasem, wraz z uczynieniem swojego życia bardziej osiadłym, zbiorowiska ludzkie powiększały się, następował rozwój rolnictwa i pasterstwa. Oprócz zwierząt, udomowione zostały również drobnoustroje chorobotwórcze. Wtedy jednak śmierć była na tyle częstym zdarzeniem, że epidemie nie wywoływały wielkiej paniki. Wiele imperiów, których ludność z biegiem lat zdołała uodpornić się na patogeny, czerpały z nich korzyści. Podczas najazdów nieprzygotowanych na wirusa, wrogich wojsk dało się zaobserwować ich wymieranie. Epidemie dziesiątkowały wojska jeszcze na początku, zdawać by się mogło cywilizowanego świata XX wieku. Wynalezienie szczepionek i leków na wiele dawniej nie uleczalnych chorób, pozwoliło na rozciągnięcie się I Wojny Światowej na parę lat. Przywożenie groźnych dla amerykańskich tubylców patogenów przyczyniło się do sukcesów kolonizatorów z Zachodu.

Przez cały XX wiek, w skutek rozwoju etiologii, wskaźniki śmiertelności i zakażalności malały. Nowoczesność i rozwój technologii przyniosły światu rozwój świadomości w sprawach higieny oraz instytucje, technologie i infrastrukturę umożliwiające jej utrzymanie. Unowocześnienie świata, rozwój państw i ich sprawniejsze funkcjonowanie, wymusiło na wirusach ich adaptacje, czego wynikiem było złagodzenie przebiegu wielu chorób. Zarażenia, które dawniej mroziły krew w żyłach, dziś mają charakter epizodycznych i krótkotrwałych zakażeń, których wyleczenie często ogranicza się do odpoczynku, wygrzania się, a w najgorszych przypadkach hospitalizacji w przygotowanych na leczenie szpitalach.

Spokój przerwała epidemia HIV/AIDS, jak i legionellozy. Wraz z przenoszeniem się do dużych miast i zatłoczeniem komunikacji publicznej, zwiększyła się zachorowalność na gruźlicę. Między rokiem 1982, a 1992, nastąpił skok w zachorowalności. Pojawiły się nowe szczepy, dotychczas nieznane medycynie i epidemiologii. Epidemiolodzy zwracali uwagę na przyczyny pojawienia się nowych epidemii. Nie uznawali ich za zadość uczynienie ze strony natury czy karę od Boga, uważali je za naturalne konsekwencje umiędzynarodowienia się stosunków gospodarczych, swobodnego przemieszczania się ludzi oraz produktów. Problemów w zmniejszaniu zagrożenia rozwojem epidemii przysporzyła moda na stosowanie klimatyzacji. Stała się ona tunelami dla wirusów, w takich miejscach jak wieżowce czy supermarkety. Komary przenoszące wirusa malarii jako swoje lęgowiska wykorzystywały odpadki, w postaci plastikowych butelek. Kolejnym fiaskiem okazało się nadmierne przepisywanie antybiotyków, które poskutkowało uodpornieniem się patogenów na niektóre leki. Również bagatelizowany przez niektórych efekt cieplarniany spowodował zmiany klimatu, które stworzyły dogodne warunki dla pojawienia się wirusów w miejscach, w których dawniej nie miały szans na przetrwanie.

Aby zakończyć część merytoryczną, pragnę przypomnieć jakie były najgroźniejsze epidemie nowoczesnego świata.

Cholera

Wirus cholery największe swoje żniwa zebrał w latach 1899-1923. Największe szkody spowodował w Indiach, co było skutkiem niskiego poziomu higieny. Z pandemią zmagały się również tereny Bliskiego Wschodu, Afryki i Rosji. Nie należy jednak zapominać, że wirus nadal istnieje, a według informacji zaczerpniętych od WHO rok rocznie na chorobę przez niego spowodowaną choruje nawet 4 miliony ludzi z całego świata.

Hiszpanka

Bardzo niebezpieczną epidemią, która pochłonęła życia głównie młodych ludzi, pomiędzy 20, a 40 rokiem życia, była grypa „hiszpanka”. W latach 1918-1920 objęła swoim zasięgiem około 1/3 populacji całego świata. Choroba charakteryzowała się wysoką śmiertelnością, czego wynikiem były zgony, szacowane nawet na miliard istnień.

Grypy azjatyckie

Wirus H2N2, który później ewoluował w H3N2, stał się przyczyną epidemii, jakie wybuchły w latach 50. i 60. XX wieku. Grypa azjatycka z lat 1957-1958 swoje źródło miała we wschodniej Azji, a najwięcej zachorowań wystąpiło w Chinach. Po kilku miesiącach dotarła do Stanów Zjednoczonych. Każda z jej serii stawała się coraz groźniejsza i odporniejsza na leczenie. Szacuje się, że wirus H2N2 zabił co najmniej 2 miliony ludzi.

Jego późniejsza postać- H3N2 okazała się łagodniejsza i mniej śmiercionośna. Ofiar śmiertelnych był około miliona osób, a jego kolejne szczepy atakowały kilkukrotnie w latach 70. XX wieku. Za każdym razem jednak był coraz mniej szkodliwy.

SARS

Pandemia swoje korzenie, podobnie jak ta w wyniku której wszystkie uczelnie i szkoły zostały  przed tygodniem zamknięte, miała w Chinach. W tym przypadku największe zagrożenie wirus stwarzał dla osób starszych, powyżej 60. Roku życia. Rozprzestrzenił się on na Azję, Europę i Amerykę. Istnieje wiele spekulacji co do liczby ofiar śmiertelnych, gdyż wiele organizacji międzynarodowych podważało prawdziwość danych podawanych przez chiński rząd. Istnieje również teza, że odpowiedzialne za przenoszenie wirusa były nietoperze, będące produktem na targach w Foshan.

Świńska grypa

Kolejna epidemia, związana z wirusem H1N1, w odróżnieniu od swojej ,,prababki” pochłonęła znacznie więcej istnień ludzkich. Pierwsze doniesienia o zachowaniach pojawiły się na terenie Stanów Zjednoczonych, szybko jednak sprawy przybrały postać pandemii, obejmując wszystkie kontynenty, z wyłączeniem Antarktydy. Szacowana liczba zachorowań w latach 2009-2010 wyniosła 200 milinów, a śmierć w wyniku choroby poniosło około 200 tysięcy ludzi.

Ebola

Epidemia, która trwała w latach 2013-2016, wywołana została wirusem wykrytym jeszcze w latach 1976 na terenie DRK. W 2013 roku odnotowano pierwsze zachorowanie w Gwinei, później wirus rozprzestrzenił się na inne kraje Afryki. Zarażeni występowali również w Stanach Zjednoczonych i Europie. Śmiertelność do 2016 roku utrzymywała się na poziomie 40%, po wynalezieniu szczepionki diametralnie spadła.

Odra

Jest ona kolejna epidemią, która objęła swoim występowaniem Demokratyczną Republikę Konga, gdzie zachorowało co najmniej 300 tysięcy osób. W skali całego kraju liczącego ponad 80 milionów mieszkańców, stanowi to niespełna 0.38% ogółu społeczeństwa. Wirus ma jednak wysoka zachorowalność oraz umieralność u dzieci, z powodu braku wystarczającej ilości szczepionek i łatwego przenoszenia się w tak dużej populacji. Według danych ze stycznia 2020 roku śmierć poniosło 6 tysięcy chorych.

SARS-coV-2

Znany pod nazwą koronawiurus, którego pierwsze przypadki pojawiły się w mieście Wuhan pod koniec 2019 roku, powoduje chorobę o nazwie COVID-19. Wokół epidemii powstaje dużo paniki i oskarżeń w kierunku władz różnych krajów, głownie Chin, które miałyby tuszować informacje o zagrożeniu. Mówi się, że panująca obecnie atmosfera jest próbą dla stabilności każdego państwa dotkniętego zmaganiami o bezpieczeństwo obywateli. Przenoszony jest drogą kropelkową a osobami najbardziej zagrożonymi są osoby starsze, jak i te które zmagają się z innymi ciężkimi schorzeniami lub/i przyjmują leki obniżające odporność. Wirus stanowi już 7 przykład koronawiurusa, na którego ludzie nie wykazują odporności. Objawia się gorączką, kaszlem, bólem mięśni i zmęczeniem, czyli stanami grypopodobnymi. Ciężki przebieg choroby zauważa się u 15% zarażonych. Śmiertelność oscyluje w granicach 2-3%

Co z tą kulturą?

Wiele dzieł kultury ukazywało się wraz z narastaniem paniki, po pojawieniu się nowych szczepów wirusów. Twórcy wiedzieli, że tego rodzaju filmy czy książki będą cieszyć się popularnością. Z jednej strony miały one dobroczynne działanie, uświadamiające jak szybko epidemia może się rozprzestrzeniać w wyniku skupisk ludzi na małych powierzchniach, w komunikacji miejskiej, czy w biurowcach, w których klimatyzacja hula w najlepsze i przenosi patogeny wraz z powietrzem. Nie można jednak zapomnieć, że dzieła kultury oddziaływują na naszą wyobraźnię i mogą wywoływać panikę, jak to było w przypadku ,,Ptaków” Hitchcocka, po którym chyba każdy z nas przez moment z zaniepokojeniem przyglądał się siedzącym na drzewach lotnym zwierzętom.

Dżuma (1947)

Ten tytuł każdy chyba zna, ale nie wiem, czy pamięta o co dokładnie w lekturze chodziło. Akcja toczy się w pewnym abstrakcyjnym mieście – Oran, które zostało dotknięte przez epidemię. Jest to dzieło napisane w modnym w latach XX nurcie – egzystencjalizmie, wzywającym do heroizmu, walki ze złem, chodźmy było ono w nas. Owa choroba jest pewnego rodzaju parabolą, do tego co siedzi w nas, do zgorszenia jakie dokonało się w ludziach, ich moralności i braterskości. Camus pokazuje przez swoich bohaterów, jak różne mogą być postawy wobec zagrożenia śmiercią. Znajdziemy w książce osoby gotowe nieść pomoc pomimo możliwości utraty życia, a obok nich lekarzy, którzy stają się bezradni wobec postępującej epidemii. Są też tacy, którzy potrafią wykorzystać obecną sytuację do własnych celów lub popaść w całkowity marazm, czekając na nieuniknioną śmierć. Egzystencjaliści pokazują jak tragiczne jest życie człowieka, które zarazem powinno być przeżyte w jak najlepszy sposób, czerpiący co najlepsze ze wszystkiego co dostępne. Camus stwarza atmosferę grozy, rysuje postępujący rozwój choroby, który zaczyna się od masowej śmierci szczurów. Później pojawiają się jednostkowe przypadki dziwnych i niespotykanych zachorowań, aby przeistoczyć się w szalejącą epidemię, pochłaniającą szczęście i życie ogromnej ilości osób. Wiele miesięcy musi minąć, aby miasto poddane kwarantannie zobaczyło przysłowiowe ,,światełko w tunelu”. Dzieje się to za sprawą starań lekarzy szukających leku na chorobę. Ważne są jednak słowa narratora, który mówi, że „bakcyl dżumy” nie znika, a jedynie czeka chwile uśpiony, aby móc znowu zaatakować.

Jest to jednak oczywiście powieść paraboliczna, co oznacza, że tak jak przypowieści biblijne ma w sobie drugie, znacznie ważniejsze dno. W tym przypadku Oran poddany kwarantannie, oddzielony od świata, pozbawiony pomocy z zewnątrz, symbolizuje miasta, odgrodzone od reszty świata podczas II wojny światowej. Owym czyhającym złem jest to co niosą ze sobą systemy totalitarne.

Sam egzystencjalizm, widoczny na kartach powieści Camusa jest wciąż żywą filozofią, która zakłada brak ingerencji Boga, który nie mógł by dopuścić do tak wielu cierpień ludzkich. Punktem wyjścia dla myśli egzystencjalistów jest wolność jednostki, która obarczona jest odpowiedzialnością za siebie. Miałoby w nas panować uczucie strachu i bezsensowności, wynikających z wewnętrznego rozdarcia. Egzystencjalizm jest pewnego rodzaju badaniem tego, jak owa wolna jednostka może odnaleźć się w społeczeństwie masowym. Ten nurt filozoficzny stara się pomóc człowiekowi drugiej połowy XX wieku znaleźć odpowiedź na pytania o sens życia, naturę człowieka i jego miejsce w świecie.

Czy w wypadku Dżumy Camusa można mówić o próbie stwierdzenia, że epidemia jest swego rodzaju momentem próby dla ludzi, aby sprawdzili swoje człowieczeństwo? Czy w momencie zmagania się z szalejącą chorobą ludzie pokazują swoje prawdziwe oblicza i zdolność do współpracy?

Epidemia (1995)

Film reżyserii W. Petersena nawiązuje do szalejącej wówczas paniki dotyczącej pojawienia się epidemii wirusa eboli w Stanach Zjednoczonych. Akcja toczy się w małym, kalifornijskim miasteczku, w którym pojawia się śmiertelne zagrożenie chorobą wirusową. Szczepionka znajduje się w posiadaniu wojska, które nie chce jej udostępnić cywilom, skazując miasteczko na wyginięcie.

W filmie reżyser zawarł upór i bezmyślność ludzi, którzy chcąc dopiąć swego potrafią narazić całe społeczeństwo. Wirus przedostał się bowiem do USA w wyniku zabrania przez jednego z turystów pamiątki w postaci małpki. Była ona nosicielem wirusa, który rozprzestrzenił się bardzo szybko i zebrał śmiertelne żniwo.

Epidemia jest filmem grozy, gdzie napięcie, spowodowane nierzeczywistym zagrożeniem i skala niebezpieczeństwa, trzyma do ostatniej chwili. Pobrzmiewa w nim również nuta amerykańskiej pompatyczności, która pokazuje rząd i jego agendy, jako gotowe do zastosowania nawet najbardziej barbarzyńskich i nieludzkich metod rozwiązywania problematycznych sytuacji.

Na przykładzie Epidemii widać również, jak bardzo zmienia się postawa mieszkańców, tak wobec siebie nawzajem, ale i do życia. Stają się oni gotowi do działania, by wspólnymi siłami odnaleźć lekarstwo. W filmie, podobnie jak w Dżumie, można odczuć klimat separacji miasta, pozbawionego jakiegokolwiek kontaktu i pomocy z zewnątrz, co budzi niepokój i rozgoryczenie wśród oczekujących ratunku mieszkańcach, którzy nieustannie muszą mierzyć się ze śmiercią.

Podobnie jak Dżuma, tak Epidemia, budują napięcie poprzez momenty przedstawiania danych dotyczących nowych zachorowań, które wzrastają w niekontrolowanym, zastraszającym tempie. Czytelnik i widz mogą odczuć wówczas powagę sytuacji i jak ogromne zagrożenie stojące przed bohaterami.

Kwarantanna (2008)

Jest to jedna z serii sagi, w której skład wchodzi Kwarantanna z 2008 roku oraz jej druga część z 2011. Reżyserem filmu jest John Erick Dowdle, który swoją karierę oparł o twórczość z pogranicza horroru i science fiction. Trudno jednak nazwać pomysł na film fenomenem, który stanowiłby novum w świecie kina. Fabuła została, żeby nie powiedzieć skradziona, zapożyczona z hiszpańskiego filmu Rec..

Główną bohaterka jest młoda reporterka, grana przez Jennifer Carpenter, którą wiele z nas może kojarzyć z serialu Dexter. Fani świata horrorów będą ją kojarzyć z takimi filmami jak Egzorcyzmy Emily Rose, czy Devil’s Hand. Ma ona za zadanie spędzić dzień z jednostką straży pożarnej, gdzie czas zdaje się biec sielankowo. Twórcy jakby chcieli stworzyć atmosferę ciszy przed burzą. Momentem przełomowym okazuje się oczywiście wezwanie do kamienicy, w której bohaterowie spotykają obłąkaną kobietę. Zostają zaatakowani, a cały przebieg rzezi zostaje udokumentowany zgadnijcie przez kogo.

Nie można jednak zarzucać twórcom naśladownictwa jedynie iberyjskiego horroru. Motyw amatorskiej kamery został stworzony przez Amerykanów już 1999 roku za sprawą filmu Blair Witch Project.

Sam John Erick Dowdle tworząc Kwarantannę mógł pocieszyć się niemałym doświadczeniem w dokumentalnym sposobie prowadzenia narracji filmu. Cała produkcja poszczycić się może również szybkością z jaką została przeprowadzona, co w stosunku do Rec. jest niemałym osiągnięciem. Kwarantanna posiada w sobie wiele ukrytych motywów socjologicznych, jest nieco bogatsza fabularnie, z powodu zawartych w niej powodów epidemii, czy rozwiniętego początku filmu, podczas którego możemy lepiej poznać bohaterów. Należy jednak pamiętać, że niemałą role odgrywa budżet filmowy, którym Amerykanie prześcignęli swoich hiszpańskich konkurentów, dzięki czemu mogli pozwolić sobie na powiększenie miejsca akcji (kamienicy), jak i zastosowanie lepszych efektów specjalnych i charakteryzacji.

Utopia (2013-2014)

Produkcja sieci Channel 4, która słynie z nadawania serii, które mają na celu prezentować innowacyjne, eksperymentalne i zadziwiające widzów pomysły, które poruszą serca szerokiej gamy odbiorców. To właśnie tej brytyjskiej sieci zawdzięczamy serial Skins, czy Samurai Jack.

Atmosfera filmu zaspokoi fanów takich serii, jak Miasteczko Twin Peaks, jest ona przepełniona niepewnością spowodowaną ciągłym napięciem, zawiłymi, niejasnymi wątkami fabularnymi, połączonymi z upadkiem moralnym najwyższych szczebli państwowości, które są pogrążone w korupcji i innych nieprawych działaniach. Każdy jeden odcinek odkrywa kolejną warstwę spisku, jaki zagraża całej ludzkości. W serialu głównym czarnym charakterem jest naukowiec, za którego sprawą pojawia się w świecie dziwna choroba, do tego rosnące ceny żywności, zamieszki, czy uwikłany w stosunki z rosyjską mafią Minister Zdrowia. Każdy kto zdecyduje się, aby lepiej poznać zawirowany świat Utopii, musi być przygotowany na brutalne, krwawe sceny, nierzadko przepełnione motywami erotycznymi, zagubienie między ciągle pojawiającymi się wątkami fabularnymi. Warto jednak spróbować poznać wulgarny świat serialu, aby móc nacieszyć się jego znakomicie napisanym scenariuszem, który powoduje, że już od pierwszej sceny napięcie wisi w powietrzu. Pikanterii dodaje jaskrawość kolorów i niespotykana muzyka, które razem z charakterystyką upadłego świata tworzą surrealistyczny klimat.

To nie wszystko…

Wymienione przeze mnie dzieła kultury to oczywiście nie jedyne nawiązujące do motywu epidemii, która nierzadko doprowadza do apokalipsy. Jest to temat niesamowicie bogaty i niejednorodny, gdyż sam wirus może przybierać postać wymyśloną w laboratoriach, który przez nieuwagę pracowników wydostaje się na zewnątrz. W tym przypadku byłby czymś na kształt dinozaurów z Parku Jurajskiego. Często jednak, tak jak ma to miejsce w Więźniu labiryntu czy Utopii, stanowi on umyślne działania, podczas których patogeny wykorzystywane są jako broń biologiczna. W wielkim zbiorowisku filmów, książek i seriali znaleźć można motyw wirusa, który jest wynikiem działalności człowieka, postępu cywilizacyjnego, w wyniku którego wirus przeobraża się w tzw. miecz obusieczny. Dobrym przykładem wykorzystania tego właśnie podejścia jest Noc żywych trupów (1968), który mówi o zagładzie zombie, powstałych w wyniku skażenia radioaktywnego. Mimo, że nie mówi o wirusie, jest związany z ogarniającym świat strachem i postępującymi zmianami ludzi w potwory. Jednak już w remake’u filmu z 2004 roku, to nie rozwój nuklearny staje się czynnikiem upadku cywilizacji, a właśnie wirus, którego pochodzenie jest nieznane, a wyleczenie niemożliwe. Świt żywych trupów, jak i kultowy serial The Walking Dead czerpią inspiracje z naturalnego, ludzkiego lęku przed nieznanym, który nawet w starciu z wiarą w nowoczesność i jej możliwości, potrafi zostać podsycony niepewnością jutra, budowaną przez media pan-paniką, czy niespotykanymi dotąd problemami.

Zombie to jednak tylko część z konsekwencji opanowania świata przez wirusa. Często przybiera on postać bardziej realistyczną, choć jak to bywa w filmach – wyolbrzymioną. Może on dziesiątkować miasta, niszczyć relacje międzyludzkie, zmuszać do ciężkich decyzji, czy podobnie jak w przypadku zombie horrorów, przeistaczać ludzi w dziwne kreatury (Jestem Legendą).

Czego się boimy?

Pomysłów scenarzyści nie biorą z nieba. Są to zaobserwowane na przestrzeni wielu lat reakcje ludzi na pojawiające się nowe wirusy, które nierzadko powodują nieuzasadnioną panikę. Żyjemy w świecie, w którym nowe media odgrywają kluczową rolę w kształtowaniu naszych wyobrażeń umysłowych, wpływając na nasze emocje i uczucia. Strach jest jednym, jak nie najmocniejszym uczuciem. To właśnie on pchał naszych przodków ku ewolucji.

Jakie są więc podstawowe ludzkie postawy, wykorzystywane przez twórców filmów bazujących na epidemiach? Do pierwszej z nich zaliczyłabym chwiejną wiarę w zaradność naukowców w zwalczaniu epidemii. Ludzie z natury są raczej pesymistami, którzy nie ufają nieznanym nowościom. Kolejnym lękiem jest bioterroryzm, który na równi z arsenałem jądrowym, stanowi zagrożenie na skale światową. Trzecią ważną kwestią jest szybko dostępna wiedza epidemiologiczna, która może być budowa wielorako. Przy obecnym dostępie do informacji każdy z nas może poczuć się ekspertem. Jednak każde źródło przedstawia inne dane, co  jest uwarunkowane odmiennym celem. Jeśli ktoś ma ochotę wywołać strach, będzie przedstawiał duże liczby, twierdząc, że pochodzą ze zweryfikowanych źródeł, do których dostęp jest niestety niemożliwy. Ostatnim, ale nie jedynym problemem, z którym mierzy się nasza cywilizacja, jest nowoczesność, a raczej problemy związane z wiążącymi się z nią instytucjami. Dzieła kultury mówiące o epidemiach (i pan-epidemiach) czerpią z ludzkiego braku zaufania do instytucji, które przecież tak często są krytykowane w mediach. Nasuwa się więc pytanie jak zaufać im podczas największej próby na jaką zostaje wystawiona ludzkość? We wszystkich filmach, serialach i powieściach władza jest albo skorumpowanym aktorem, biorącym udział w zagładzie świata, bądź nieporadnym organizmem, niemogącym uporać się z narastającym, masowym strachem i chęcią ucieczki. Często sam człowiek i jego działalność okazują się narzędziem do rozprzestrzeniania się epidemii. Dzieje się to w wyniku tak naturalnych i codziennych procesów, jak globalizacja, transport międzynarodowy, skażenie środowiska czy indywidualizm, który staje na drodze do wspólnego zaradzania problemom.

Należy jednak pamiętać, że wszystkie historie zawarte w filmach i innych dziełach kultury popularnej to tylko wymyślone na potrzeby rynku fabuły, które oczywiście mogą zawierać ziarno prawdy o człowieku i jego naturze, jednak z rzeczywistością świata, w którym żyjemy mają mało wspólnego. Bazują na najbardziej podstawowych ludzkich uczuciach i panujących trendach. Przy każdej większej aferze pojawiały się filmy podsycające panujące nastroje niezadowolenia, strachu lub zwątpienia. Nie zdziwmy się wiec, gdy w jesiennym repertuarze multipleksów odnajdziemy film bazujący na pandemii koronawiurusa.

Upomnienie

Artykuł ten w żadnym przypadku nie ma na celu zgody na rozprzestrzenianie postaw umniejszających powadze obecnej sytuacji, związanej z pandemią wirusa SARS-CoV-2, wywołującego chorobę COVID-19. Należy zachować szczególną ostrożność, by nie narazić nie tyle siebie, ile swoich bliskich. Tak więc, jeśli decydujemy się na powrót do domu rodzinnego, pamiętajmy, że możemy być nosicielami, spotykając się z rodzicami, rodzeństwem czy dziadkami, uważajmy, aby nie nawiązywać kontaktów bezpośrednich, głównie tych uznawanych za szczególnie niebezpieczne. Nie trzeba już chyba przypominać, że wolne od zajęć szkolnych i uczelnianych, nie oznacza wakacji, jest to działanie prewencyjne, więc my też przyjmijmy postawę osób dorosłych i postarajmy się dbać o bezpieczeństwo swoje i innych. Nie oznacza to oczywiście zamknięcia się na cztery spusty. Spacer, spotkanie ze znajomymi, czy inne formy aktywności są jak najbardziej możliwe do zrealizowania przy zachowaniu odpowiednich zasad higieny. Nie chodzi tu oczywiście o maseczki chirurgiczne (i tak już niemożliwe do zakupu), czy mycie rąk co 5 minut. Nie należy panikować, a zachować zdrowy rozsądek. Z działaniami rządu można się zgadzać lub nie. Ważne jednak, aby pomimo uprzedzeń co do powagi sytuacji zachować choć odrobinę działań prewencyjnych. Tak więc, myjmy rączki i starajmy się nie wkładać ich do buzi, kaszląc, czy kichając róbmy to ostrożnie, najlepiej w chusteczkę (jednorazowego użytku),  a wszystko będzie dobrze.

Dodaj komentarz