Droga do wolności, prawdy i nowej Polski- historia NZS UG

Słysząc dziś skrót „NZS” większość studentów zazwyczaj kręci głową na znak nieznajomości tematu lub kojarzy pojedyncze eventy na uczelni, np. Wampiriada czy Studenckie OKNO na kulturę. Tak nasza NZS-owa rzeczywistość wygląda dzisiaj- spokojna, wesoła, kulturalna i rozwijająca. Jednak początki Niezależnego Zrzeszenia Studentów to nie radosne spotkanka z podróżnikami i oddawanie krwi potrzebującym. NZS to organizacja, która u progu nowej ery Rzeczpospolitej walczyła o jej odrodzenie i lepszą przyszłość.

 

Pierwszy głos

Oficjalnymi dniami „narodzin” Niezależnego Zrzeszenia Studentów były 18 i 19 października 1980 roku. Wówczas w Warszawie 59 komitetów z różnych uczelni wystąpiło o rejestrację stowarzyszenia. Nastąpiła ona 17 lutego 1981 roku, jednak wprowadzony w grudniu 1981 roku stan wojenny położył się cieniem na przyszłości NZS-u. Ówczesny minister nauki, szkolnictwa wyższego i techniki Janusz Górski bardzo szybko uznał organizację za „niezgodną z Konstytucją PRL” i 5 stycznia 1982 roku NZS został rozwiązany.

Jednak sam pomysł na organizację powstał dwa miesiące wcześniej, 27 sierpnia 1980 roku pod Bramą nr 2 Stoczni Gdańskiej, gdzie odbywały się strajki. Tam też czterech zwykłych studentów Uniwersytetu Gdańskiego- Andrzej Zarębski, Paweł Huelle, Donald Tusk i Jacek Jancelewicz- siedząc na drewnianej desce podpartej cegłami dyskutowało o konieczności stworzenia niezależnej organizacji studenckiej. W niedługim czasie, bo już 2 września, powstał Tymczasowy Komitet Założycielski Niezależnego Zrzeszenia Studentów Polskich Uniwersytetu Gdańskiego. Stworzył on oświadczenie zapowiadające utworzenie organizacji, „która- posiadając apolityczny charakter- będzie autentycznie uczestniczyć w życiu naukowym, kulturalnym i społecznym” uczelni. Dokument podpisały 22 osoby.

 

NZS UG 1988

Pogrzeb, konsekwencje i mobilizacja

Zdelegalizowanie z 1982 roku sprawiło, że NZS UG „ucichł” i zszedł do podziemia, a pierwszym etapem jego odrodzenia był listopad 1985 roku. Pod koniec miesiąca na uczelni pojawiły się ulotki kolportowane przez NZS z informacją, że decyzją ministra edukacji ze stanowisk zostaną zdjęci demokratycznie wybrani: rektor UG- prof. Karol Taylor, dziekan Wydziału Matematyczno- Fizyczno- Chemicznego- prof. Marian Kwapisz i prodziekan ds. studenckich tego samego wydziału- doc. Jerzy Grzywacz. Powodem było uczestnictwo trzech panów w pogrzebie Marcina Antonowicza, studenta chemii zamordowanego w Olsztynie przez tamtejsze oddziały ZOMO.

„Przykładne ukaranie” naukowców związane było z ustawą o szkolnictwie wyższym wprowadzoną 11 września 1985 roku, w której chodziło o „stworzenie możliwości dalszego włączenia się szkół wyższych i innych placówek naukowych w działalność na rzecz społeczno- gospodarczego rozwoju kraju”. Ponadto większość przepisów rzeczonej ustawy znacznie redukowała samorządność uczelni m.in. poprzez ograniczenie kompetencji senatu, nakaz zgodności statutów ze wzorcem stworzonym przez ministerstwo czy niemożność odwoływania się do sądów od bezprawnych lub złych decyzji ministra.

Nowa ustawa, a także incydent z naukowcami sprawił, że NZS UG wyszedł z ukrycia, aby- wzorem kolegów z Wrocławia czy Krakowa, gdzie NZS funkcjonował znacznie lepiej- stanąć na nogi wiosną 1986 roku.

 

Zatruta podłoga

Kolejnym bodźcem do działań był problem nowych podłóg z plastiduru na Wydziale Matematyczno- Fizycznym, położonych w wakacje 1985 roku. Powierzchnia wydzielała niebezpieczne, rakotwórcze opary (styren, benzen, krezon i inne), a u studentów i pracowników wydziału zaobserwowano liczne, niepokojące zmiany chorobowe. Wystosowane do rektora UG Mirosława Krzysztofiaka pismo informujące o problemie spotkało się jedynie z pogardliwym fukaniem i absolutną bagatelizacją. Studenci musieli zatem wziąć sprawy w swoje ręce. W styczniu i lutym NZS rozmieszczał na wydziale ulotki oraz plakaty z informacją o planowanym strajku, a także apelem, aby przebywanie w budynku ograniczyć do absolutnego minimum. Ich działania poparł dr. Stefan Sokołowski, za co został zawieszony w obowiązkach przez rektora. Nie zniechęciło to jednak studentów, którzy w poniedziałek, 3 marca 1986 roku, nie pojawili się na zajęciach. Władze uczelni zaczęły nagle interesować się tematem, co prawdopodobnie było związane z rychłym zjazdem partii i opiniami strażaków, że posadzki faktycznie należy jak najszybciej wymienić.
W kwietniu Mirosław Krzysztofiak wpadł na pomysł, aby przeczekać z problemem do wakacji. Wówczas podłoga z pewnością się wywietrzy i będzie spełniać obowiązujące normy. Argument ten nie trafił jednak zupełnie do braci studenckiej. W pierwszej połowie maja na podłogach drugiego i trzeciego piętra wydziału znalazły się wytrawione mocnym kwasem napisy „Strajk 19.V”. Nie zabrakło również ulotek, w których studenci oznajmili, iż nie pojawią się na zajęciach ani na sesji egzaminacyjnej, dopóki władze uczelni nie podejmą decyzji o zmianie podłóg. Walka trwała do 4 czerwca, lecz prace remontowe rozpoczęto dopiero jesienią 1986 roku, już w trakcie roku akademickiego.

Po studenckim strajku podłogowym gdański NZS znów nieco zwolnił tempo, robiąc na scenie miejsce dla innych organizacji: Ruchu Społeczeństwa Alternatywnego, Federacji Młodzieży Walczącej oraz Ruchu „Wolność i Pokój”.

 

Pierwszy „Impuls”

Coraz częstsze protesty i bunty polskiej młodzieży sprawiły, że władze komunistyczne zaczęły się mocno niepokoić zaistniałą sytuacją. Aby zdyscyplinować „krnąbrnych” studentów znów pojawił się- od grudnia 1986 roku, po sześciu latach przerwy- obowiązek odbycia studenckich praktyk robotniczych dla słuchaczy roku zerowego. Pomysł był kompletnie nietrafiony, ponieważ przedsiębiorstwa wcale nie paliły się do zatrudniania studentów ze względu na brak kwalifikacji, praktyki były źle organizowane i mało kogo interesowały przepisy BHP.

Młodzi Kennedy z

Efekty były jednak przeciwne do zamierzonych- gdański NZS zaczął rosnąć w siłę. We wrześniu 1986 roku w akademiku nr 10 przy ulicy Polanki powstał Uczelniany Komitet Koordynacyjny NZS UG, z którego rok później, w sierpniu 1987 roku, narodziła się Międzyuczelniana Komisja Koordynacyjna NZS. W skład obu organów weszli m.in. Grzegorz Bierecki, Mariusz Popielarz, Tomasz Posadzki i Andrzej Sosnowski.

Podstawowym celem UKK było stworzenie niezależnego pisma „Impuls”, które przekazywałoby studentom rzetelne informacje na temat uczelni oraz zachęcała czytelników do dyskusji i przemyśleń. Pierwszy numer pod redakcją Mariusza Popielarza był gotowy pod koniec 1986 roku, jednak ze względu na kolejki do druku pojawił się dopiero w lutym 1987 roku. Cel został jednak osiągnięty- NZS wetknął kij w mrowisko, drażniąc SB i cały rząd.

W ślad za Uniwersytetem Gdańskim podążyli NZS-siacy z innych uczelni w Trójmieście. Jesienią 1987 roku pojawił się pierwszy numer „Polibudy” stworzonej przez Politechnikę, a później „Eskulap” (Akademia Medyczna) oraz „Maraton” (Akademia Wychowania Fizycznego). Do wiosny 1989 roku międzyuczelniana struktura NZS wydała „Biuletyn Informacyjny NZS”, którego powstało co najmniej 19 numerów.

Trudno dziś powiedzieć gdzie i kto konkretnie zajmował się drukiem „Impulsu”. Większość z 21 numerów powstała na pewno w oficynie w Oliwie.

 

Arena krajowa

Na początku 1987 roku, podczas II Krajowego Zjazdu NZS, w akademiku Politechniki Warszawskiej wybrana została Komisja Krajowa złożona z 21 uczelni. Podczas Zjazdu powstało także następujące oświadczenie:

Niezależne Zrzeszenie Studentów w aktualnej sytuacji społeczno- politycznej deklaruje pozostanie w konspiracji, pragnąc:

– bronić i rozwijać anatomię środowiska oraz tradycyjne wartości akademickie;

– propagować wśród swoich członków i w całej wspólnocie akademickiej postawy i wartości demokracji oraz wolności osobistej i narodowej;

– bronić interesów socjalno- bytowych studentów;

– dążyć do stworzenia systemu studiów odpowiadającego wymogom współczesności;

– poszerzać zasięg wolnego słowa;

– rozwijać niezależną kulturę, sztukę i myśl studencką;

– podejmować działania polityczne adekwatne do sytuacji na uczelniach i w kraju.

 Działania NZS pragniemy oprzeć o zasady etyki chrześcijańskiej, zachowując wielość światopoglądów.

 Celem ostatecznym Niezależnego Zrzeszenia Studentów jest niepodległa i demokratyczna Polska.

Krajowa Komisja

Niezależnego Zrzeszenia Studentów

Wieść o stołecznym zjeździe rozeszła się lotem błyskawicy po całym kraju i ostatecznie zmotywowała NZS na Wybrzeżu do reaktywacji. W marcu tego roku gdańscy aktywiści zebrali Komisję Uczelnianą NZS UG, w której skład weszli: Grzegorz Bierecki, Mariusz Popielarz, Tomasz Posadzki i Andrzej Sosnowski- rekordzista Polski w liczbie zatrzymań przez z SB na 48 godzin za intensywny kolportaż propagandowych ulotek.

 

Przyjąć papieża

Jednym z ważniejszych wydarzeń nie tylko w historii NZS, ale i całego kraju była wizyta Jana Pawła II w ojczyźnie. Na kilka tygodni przed przyjazdem Ojca Świętego Krajowa Komisja Koordynacyjna NZS wystosowała list powitalny opublikowany w podziemnych czasopismach studenckich. Tego samego dnia (10 maja) wydano także apel do społeczności akademickiej o solidarne, masowe uczestnictwo w mszy świętej na Zaspie 12 czerwca 1987 roku o godz. 15.30.

Przyjazd papieża był znakomitą okazją do kolejnych wystąpień antykomunistycznych, choć tym razem sprawa była znacznie utrudniona. Służby bezpieczeństwa dokonywały szczegółowej rewizji poprzez dokładne obszukanie (niekiedy uwłaczające godności osobistej) i sprawdzenie zawartości toreb. Mimo to kilkunastu studentom udało się przemycić transparenty z antykomunistycznymi hasłami, aby pokazać je Ojcu Świętemu. Metod szmuglowania było kilka: owinięcie transparentu wokół bielizny kogoś bardzo chudego, prośba do zaufanego księdza o przemycenie transparentu złożonego w kostkę pod sutanną lub przenoszenie go pod specjalnie uszytą, rozkloszowaną spódnicą, która była w stanie ukryć nawet 5 metrów materiału. A skąd rzeczony materiał był brany? Głównie podkradany ze szpitali, hoteli robotniczych oraz internatów. Pomoc okazywały także starsze panie, oddając strajkującym swoje prześcieradła, aby „służyły sprawie”.
Pożegnalne zdjęcie samorządu UG

O ile do lata 1987 roku współpraca pomiędzy poszczególnymi grupami NZS ograniczała się tylko do zjazdów „krajówki”, o tyle przyjazd Jana Pawła II był momentem przełomowym, wielką krajową integracją sympatyków i członków z całego kraju. 18 sierpnia tegoż roku „krajówka” uznała mszę na Zaspie za największą publiczną manifestację całego Zrzeszenia od czasów strajków studenckich z 1981 roku.

Trzy dni po wyjeździe papieża NZS UG oficjalnie zaprotestował przeciwko ostrym represjom jakie powzięto w stosunku do obecnych na mszy studentów. Kilkanaście dni później, 6 lipca 1987 roku, odbyło się spotkanie Krajowej Komisji Koordynacyjnej NZS z Lechem Wałęsą zakończone podpisaniem wspólnego apelu. Wśród „dorosłych” środowisk opozycyjnych NZS stał się ważną organizacją.

 

„Hepy”- niewinna zabawa?

Jesień 1987 roku rozpoczęła czas happeningów w NZS w całym kraju. Pierwszy stołeczny „hep” wymyślony przez „krajówkę” odbył się 29 listopada, w dzień państwowego referendum nt. reform politycznych i gospodarczych. Studenci podzielili się na dwie drużyny- KS „Nędza” i FC „Dobrobyt”, po czym rozegrali mecz piłki nożnej ubarwiony kolejnymi parodiami typu pokaz „zaciskania pasa” z papieru toaletowego.

W Trójmieście początkowo happeningi organizowali „koledzy po fachu”, czyli różne formacje pacyfistyczne i anarchistyczne, Federacja Młodzieży Walczącej czy Ruch „Wolność i Pokój”. Ci ostatni zabłysnęli 16 października 1987 roku na akcji przeciwko budowie elektrowni atomowych. Czterech protestujących wdrapało się na dach apteki we Wrzeszczu w przebraniach zwierząt, aby rozwiesić tam transparenty i obrzucać tłum ulotkami. Następnego dnia zostali ukarani mandatami po 80 tys. złotych za „działanie z pobudek chuligańskich”.

Mniej więcej pół roku później, gdy w Warszawie odbywały się obchody dwudziestej rocznicy Marca’68, NZS UG zorganizował na Wydziale Humanistycznym demonstrację pod hasłem „Urban wyżywi się z rekompensaty”. Choć wydarzenie było skromne, to po raz pierwszy ukazała się twarz tzw. drugiego NZS na Wybrzeżu. Zresztą braki zostały bardzo szybko nadrobione…

12 kwietnia 1988 roku na dziedzińcu pomiędzy Wydziałem Humanistycznym a Matematyczno- Fizycznym NZS urządził happening pod hasłem „Przyjdź, okaż swoją nędzę!”. Powodem były kolejne podwyżki cen, a co za tym idzie- obniżenie standardu życia.

wiec 8 marca

I tak wystrojeni w łachmany studenci bawili się przez cały dzień, organizując aukcję towarów deficytowych na rynku (stare ubrania, czajniki, popielniczki, garnki), przeprowadzając kwestę na rzecz organizacji o zbliżonej ideologii oraz czytając fragmenty „Trybuny Ludu” i paląc ją później w koszach na śmieci. Wszystko pod transparentem z karykaturą Jerzego Urbana i podpisem „Strach ma wielkie uszy”.

Kilka dni później, 17 kwietnia, na ulicy Długiej w Gdańsku odbyło się Smurfowisko- Grupa 20 młodych ludzi przebrana za Smurfy przeszła pod Fontannę Neptuna, trzymając transparenty z napisami „Smurfy, nie bójcie się Gargusia” czy „Baw się z nami, a Gargamel cię nie omami”. Rzeczony Gargamel występował w ciemnych okularach, czym jednoznacznie odwoływano się do gen. Jaruzelskiego.

 

Początek końca

Zabawa i przebieranki musiały jednak odejść na dalszy plan, bowiem kraj czekały ogromne zmiany. Pierwszym sygnałem do rozpoczęcia strajków był protest robotników z huty im. Lenina w Nowej Hucie, który wybuchł 26 kwietnia 1988 roku z powodu zmniejszenia płac i skandalicznych warunków pracy (z powodu np. starych maszyn od 1954 roku zginęło tam prawie 1000 hutników). Mniej więcej w tym samym czasie NZS coraz głośniej domagał się przywrócenia pluralizmu organizacji społeczno- politycznych i całkowitej samorządności środowiska akademickiego, przywrócenia autonomii uczelniom wyższym z ograniczeniem władzy ministerstwa, gwarancji odpowiednich płac pracownikom oraz bezpieczeństwa socjalnego studentom, a także reformy procesu dydaktycznego.

29 kwietnia 1988 roku, na zebraniu Komitetu Założycielskiego NSZZ „Solidarność” Pracowników Stoczni Gdańskiej uchwalono projekt statutu, według którego związek ma zrzeszać pracowników, emerytów, rencistów i uczniów szkół przyzakładowych Stoczni Gdańskiej. Oliwy do ognia dolał Lech Wałęsa w niedzielę, 1 maja, swoim przemówieniem przed mszą pod kościołem św. Brygidy, w którym powoli podburzał ludzi do strajku, choć z jego ust nie padło nawet takie słowo. Mimo to podekscytowani sytuacją z Nowej Huty robotnicy zaczęli głośno skandować „Jutro strajk!”. I tak właśnie miało się stać…

 

Decydujący dzień

Gdy liderzy gdańskiego NZS dowiedzieli się o strajku w „Leninie”, bez chwili wahania dołączyli do robotników. Na spotkaniu zorganizowanym wczesnym popołudniem 2 maja 1988 roku ustalono, że następnego dnia odbędzie się wiec przygotowawczy na Wydziale Humanistycznym. Już rankiem grupa aktywistów, której przewodzili Mariusz Popielarz i Tomasz Miegoń, rozwieszała plakaty informujące o wiecu i godzinie jego rozpoczęcia (11.30). Przewodniczącym Studenckiego Komitetu Strajkowego UG został Paweł Adamowicz- wówczas student IV roku prawa, dziś prezydent Gdańska. Pozostałymi członkami byli: Przemysław Gosiewski, Andrzej Sosnowski, Mariusz Popielarz i Anna Galus.

Wiec rozpoczęto zgodnie z planem. Studenci po kolei zabierali głos- jedni namawiali do strajku, inni do zaprzestania takiej działalności. Trudną decyzję pomogło podjąć przemówienie studentki polonistyki, Małgosi Dębickiej. Jej płomienne słowa zostały nagrodzone oklaskami. Mimo to organizatorzy zarządzili półgodzinną przerwę, podczas której studenci mieli przedyskutować między sobą ideę dołączenia do strajku i podjąć decyzję „na chłodno”.

Przed głosowaniem odtworzono z magnetofonu poranną mowę Lecha Wałęsy w Stoczni Gdańskiej, a następnie przedstawiono 3 formy strajku. Wygrała opcja numer jeden- okupacyjny. Po akceptacji proponowanego składu Studenckiego Komitetu Strajkowego uczestnicy zostali poinstruowani, aby przyjść o godzinie 17.00 z plecakami, kocami itp. na wiec informacyjno- porządkowy, który miał być pierwszym elementem protestu.

Powstałe z tej okazji oświadczenie zawierało pięć postulatów: poparcie dla strajków w stoczni i Nowej Hucie, przywrócenie wolności zrzeszania się (a zatem legalizacja NZS), podwyżki stypendiów i płac pracowniczych o 80%, przywrócenie szkołom wyższym ich autonomii i samorządności oraz demokratyczne wybory władz uczelnianych.

 

Upór

Późnym popołudniem 3 maja 1988 roku na „Humanie” zebrał się tłum strajkujących studentów. Ustalono porządek dnia oraz warty służby porządkowej. Już pierwsza grupa rzeczonej służby okazała się niezbędna, gdy przed wydziałem pojawił się docent Włodzimierz Lebiedziński- znany wszystkim zapalony komunista. Wściekły mężczyzna próbował najpierw zniszczyć transparenty, a następnie zaczął bić wartowników parasolem. Mimo to nie udało mu się dostać do środka.

Kilku innych naukowców o lewicowych poglądach również próbowało uprzykrzyć życie strajkującym studentom, jednak z mizernym skutkiem. Na czas protestu każdy miał wyznaczone zadanie, np. wspomniana już Anna Galus wraz z podległą sobie grupą studentek zajmowała się organizacją żywności.

Jeszcze tego samego dnia protestujący otrzymali list od uniwersyteckiej „Solidarności” z zapewnieniami, że pracownicy UG popierają ich działania oraz udzielą wszelkiej pomocy. W praktyce jednak niewielu naukowców faktycznie przyłączyło się do strajkującego „Humana”…

 

Ogień rozprzestrzenia się

Śladem UG podążyła Gdańska Politechnika, jednak tamtejsza uczelniana „Solidarność” (współpracująca z NZS PG) musiała się uciec do drobnego oszustwa, aby zmylić SB- wieczorem, 3 maja 1988 roku, Studencka Agencja Radiowa PG poinformowała, iż następnego dnia w Gmachu Głównym odbędzie się wiec. Pojawiły się także ulotki. W rzeczywistości wiec był jednak zaplanowany na 5 maja. Nie wszystko jednak przebiegło na nim zgodnie z założeniami.

Około godziny 12.00 na Politechnice pojawili się przedstawiciele z UG- Grzegorz Bierecki i Tomasz Posadzki w towarzystwie dwóch stoczniowców. Ich gorące przemówienia sprawiły, że na wiecu zawrzało, a spontaniczna propozycja przedstawiciela NZS PG Wojciecha Kwidzyńskiego, aby rozpocząć strajk solidarnościowy, spotkała się z niesamowitą aprobatą.

Niestety, protest na PG upadł już po dwóch dniach ze względu na kilka czynników: wybrany przez organizatorów Gmach Główny nie był najlepszym miejscem ze względu na bliskość wielu ważnych pomieszczeń i przejść, których trudno było upilnować. Ponadto studenci nie mieli dostępu do telefonu, nie otrzymali też wsparcia od pracowników PG, nawet tych z „Solidarności”. Wszystkie te elementy spowodowały zniechęcenie i wygaszenie strajku. Niemniej było to ważne wydarzenie dla NZS PG i jego późniejszego rozwoju.

Tymczasem akcja na Uniwersytecie kwitła w najlepsze. Studentów nie zniechęciły nawet wieści o nocnym ataku zomowców w Nowej Hucie na protestujących robotników i krążące wokół uczelni kordony milicji. Pojawili się nawet chętni do prowadzenia wykładów tematycznych naukowcy, m.in. dr Janusz Golichowski, prof. Jerzy Zalewski i dr Lech Mażewski. Rozpoczęto także wydawanie biuletynu „Reduta Strajkowa”, której z pomocą przyszły inne organizacje, takie jak „WiP”, RSA i FMW.

 

Sianie popłochu

Informacje z Nowej Huty nie przeszły zupełnie bez echa. Wśród strajkujących pojawiły się pogłoski- prawdopodobnie „rozsiane” przez agentów SB- że władza już szykuje akcję, aby przywołać nieposłusznych uczniaków do porządku. Plotką bardzo przejął się prorektor ds. nauki Zygmunt Krasucki. Na zebraniu Senatu UG oznajmił współpracownikom, że został postawiony pod ścianą: strajk ma się zakończyć do 22.00 albo do akcji wkroczy ZOMO. Wówczas uczelnia zostanie zamknięta, a studenci- siłą wcieleni do wojska.

W obliczu katastrofy naukowcy postanowili poprosić młodzież o zakończenie strajku. Wśród nich znalazła się jednak szóstka odważnych, która wystosowała votum separatum informujące, że strajk przebiega w sposób spokojny i bezpieczny. Nie przekonało to jednak rządu.

W tej sytuacji z pomocą przybył rektor prof. Karol Taylor. Wraz z kilkoma przedstawicielami Uniwersytetu udał się do kurii biskupiej, gdzie poproszony o wsparcie biskup natychmiast zadzwonił do generała Andrzejewskiego z prośbą, aby ten odwołał planowany nocny atak ZOMO na uczelnię. Mimo zapewnień wojskowego, że noc będzie spokojna, Karol Taylor, a także profesorowie Robert Głębocki i Leszek Moszyński zostali ze studentami aż do rana. Atak nie nastąpił.

 

„Jeszcze Polska nie zginęła…”

Choć w ostatnich godzinach strajku liczba obecnych wynosiła niemal 800, zapał powoli opadał. 6 maja 1988 roku przed południem Uniwersytet Gdański wystosował do robotników w Stoczni oświadczenie, w którym informował o zakończeniu protestu na uczelni jednocześnie obiecując każdą inną możliwą metodę wsparcia. Komitet Strajkowy Stoczni Gdańskiej odpowiedział krótkim podziękowaniem i zapewnieniem, że doceniają ten gest oraz trudną sytuację studentów.

O 14.30 w auli „Humana” rozpoczął się ostatni wiec, podczas którego głos zabierali także członkowie FMW i „WiP”. Zdania co do słuszności zakończenia strajku były podzielone, lecz ostatecznie Paweł Adamowicz oznajmił, że protest zostanie zawieszony o godzinie 15.00. Następnie zaintonował: „Jeszcze Polska nie zginęła”.

NZS i robotnicy

Choć strajk oficjalnie się zakończył, studenci nie zamierzali jeszcze odpuszczać. Rano, 9 maja 1988 roku, do UG dotarła przerażająca informacja- zomowcy otaczający Stocznię pobili do nieprzytomności parę kurierów. Studenci zadecydowali, że od dnia następnego, czyli 10 maja, znów zaczną normalnie chodzić na zajęcia, jednocześnie jednak codziennie uczestnicząc w wiecach na różnych wydziałach. Na jednym z takich wieców Studencki Komitet Strajkowy został przekształcony w Studencką Grupę Negocjacyjną NZS, która miała kontynuować rozmowy z władzami UG. Walka trwała dalej, zarówno w Stoczni, jak i na uczelni.

11 października 1988 roku, za zgodą i ze współudziałem rektora Czesława Jackowiaka, odbył się wiec na temat perspektyw NZS i jego przyszłości. Podobne spotkania zorganizowano w całej Polsce.

 

Oczekiwanie

Majowe wydarzenia sprawiły, że przedstawiciele NZS jeszcze głośniej domagali się rejestracji stowarzyszenia. Przez całe lato odbywały się w tej sprawie spotkania. W międzyczasie około 20 przedstawicieli NZS z Mariuszem Popielarzem i Andrzejem Sosnowskim na czele dołączyło do stoczniowców. Wówczas zrodził się pomysł na stworzenie Akademickiego Komitetu Solidarności, który zajął się zbiórką żywności i leków oraz organizacją wykładów dla robotników. Jednocześnie wielu studentów wciąż przeprowadzało akcje propagandowe, a punkt usługowy NZS entuzjastycznie wykonywał dla nich transparenty na zamówienie.

Z nadejściem jesieni w strukturach NZS UG pojawiły się tarcia pomiędzy zwolennikami Mariusza Popielarza a grupą skupioną wokół Grzegorza Biereckiego. Powodem były dwie wizje przyszłości organizacji- rodzaj związku zawodowego studentów (Popielarz) kontra świadomość niepodległościowa i praca u podstaw (Bierecki). Mimo to, nikt nie uważał, że różnice w poglądach doprowadzą do zniszczenia organizacji. Przeciwnie, do głosu mogła wreszcie dojść demokracja.

Spotkanie z Wałęsą

14 października 1988 roku złożono ogólnopolski wniosek o rejestrację NZS. Został on jednak odrzucony 9 listopada przez I instancję i 31 grudnia przez II. Krajowa Komisja Koordynacyjna zaczynała tracić cierpliwość. 13 stycznia 1989 roku podjęto decyzję o ogólnokrajowej akcji protestacyjnej. Wiece, ulotkowanie, pikiety, demonstracje- wszystko, co tylko możliwe. W Gdańsku zorganizowano demonstracyjny przemarsz do Dworca PKP Gdańsk w niedzielę 22 stycznia 1989 roku.

 

Ku odrodzeniu

Na kolejnym posiedzeniu KKK NZS, które odbyło się 3 lutego 1989 roku w Warszawie, poruszono temat uczestniczenia w obradach okrągłego stołu. Przeciwnicy uważali, że dyskusja z komunistami jest nieodpowiednia, a poza tym okrągły stół i tak nie rozwiąże studenckich problemów. Ostatecznie zadecydowano o uczestnictwie, ale jeszcze tego samego dnia okazało się, że miejsce dla NZS znajdzie się, owszem, ale tylko w podzespołach ds. młodzieży i ds. stowarzyszeń. Nikt nie przewidział krzesła dla przedstawiciela Zrzeszenia przy okrągłym stole…

Mimo to NZS postanowił przyjąć otrzymane stanowisko i 7 lutego 1989 roku KKK wydała komunikat, w którym poinformowała o decyzji uczestnictwa w rozmowach z ramienia podzespołów ds. młodzieży, ds. stowarzyszeń i samorządu terytorialnego oraz ds. nauki, oświaty i postępu technicznego. Przedstawione zostały także składy oraz postulaty: zmiana ustawy o szkolnictwie wyższym, reforma służby wojskowej oraz- najważniejsze- przywrócenie statusu prawnego Zrzeszenia z 1981 roku.

Nie obyło się bez nieprzyjemnych incydentów- 17 lutego 1989 roku na Rynku Głównym w Krakowie odbył się wiec zorganizowany przez NZS i FMW. Niecały tydzień później, 23 lutego, studenci obrzucili pomnik Wdzięczności Armii Czerwonej pojemnikami z kefirem. Następnego dnia, podczas kolejnego wiecu, zebrany tłum został zaatakowany kordon pałkarzy. Manifestanci nie zamierzali jednak się poddawać- rozpoczęli kontratak schowani za barykadami z ławek i koszy na śmieci, skąd obrzucili zomowców kamieniami. Walka trwała niemal 2 godziny.

Kolejne miesiące obfitowały w dalsze spotkania i obrady okrągłego stołu. 7 marca 1989 roku w klubie „Łajba” w Sopocie swoją działalność rozpoczął klub filmowy NZS UG.

Rejestracja NZS była wciąż odwlekana, podczas gdy „Solidarność” zalegalizowano stosunkowo szybko i sprawnie. 18 kwietnia 1989 roku w placówkach akademickich Gdańska rozkolportowano ogromną ilość ulotek, w której NZS podkreślał na potęgę, że ŻĄDA rejestracji bez zmian w statucie, autonomii uczelni i skrócenia czasu służby wojskowej. Zaledwie dwa dni później we Wrocławiu odbył się IV Nadzwyczajny Zjazd Delegatów. Po burzliwych obradach i kilku drobnych zmianach w statucie, organizatorzy ogłosili, że w związku z kolejnym odrzuceniem przez Sąd Wojewódzki rejestracji NZS (23 maja 1989 roku) na kilkunastu uczelniach w całym kraju rozpoczyna się kolejna akcja strajkowa. Niestety frekwencja nie rzucała na kolana, ponadto zbliżające się wybory i sesja zmusiły uczestników do zawieszenia strajków 31 maja 1989 roku. Walka trwała jednak dalej. Gdy 19 lipca gen. Jaruzelski został wybrany prezydentem PRL, NZS wsparty przez inne organizacje młodzieżowe głośno zaprotestował skandując hasło „Chcemy prezydenta- nie agenta!”.

24 sierpnia stanowisko premiera objął- poparty przez Lecha Wałęsę- Tadeusz Mazowiecki, katolicki publicysta. Dzięki temu wydarzeniu w polityce państwowej względem NZS zaszły ogromne zmiany i 22 września 1989 roku Sąd Najwyższy zarejestrował Niezależne Zrzeszenie Studentów.

Na organizację czekało jeszcze wiele wyzwań, ale najgorsze mieli już za sobą.

 

zdjęcia pochodzą ze strony http://fotoforum.gazeta.pl/0,0.html

Powiązane posty

Dodaj komentarz