Bundesliga - podsumowanie: 22 kolejka

Bundesliga – podsumowanie 22 kolejki

W kolejce 22 piłkarze zapewnili kibicom wiele bramek. Nie zabrakło kontrowersyjnych sytuacji, nerwowych końcowych minut i co najważniejsze – pięknych i spektakularnych goli. Boiska pierwszej Bundesligi były świadkami aż 29 bramek, a ciekawostką okazał się całkowity brak remisów. Buchmacherzy, którzy obstawiali niespodziewane wyniki z pewnością rozczarują się pustką w portfelach. Wygrywały drużyny po których mogliśmy się tego spodziewać, choć nie zawsze prezentowały styl, do którego zostaliśmy przyzwyczajeni.

  1. RB Lipsk – FC Augsburg

Pierwszym meczem rozegranym w ramach 22 kolejki niemieckiej ekstraklasy było spotkanie pomiędzy RB Lipsk a FC Augsburg, który występował w roli gościa na stadionie Red Bull Arena Lipsk. Gospodarze nie sprawili rozczarowania, a gościom niespodzianki. Piłkarze Hasenhutta atakowali już od pierwszych minut. Widać było, że od samego początku, że chcą dominować na boisku. Wysoki pressing i twarda gra przyniosły Lipskowi bramkę w 17 minucie. Młody obrońca – Dayot Upamecano – popisał się wyśmienitym strzałem z blisko 30 metrów i umieścił piłkę w bramce. Co prawda piłkarze Augsburga przeprowadzili szybki kontratak po wznowieniu gry, który zakończył się zdobyciem gola, jednak sędzia spotkania – po sugestii sędziego asystenta – bramki uznać nie mógł ze względu na pozycję spaloną. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 1:0 dla Lipska. W drugiej odsłonie spotkania oglądaliśmy głównie ataki gospodarzy i nieliczne kontry wyprowadzane przez drużynę gości, które jednak nie przyniosły żadnych korzyści. W 70 minucie wynik spotkania ustalił ostatecznie pomocnik Naby Keita. Licznik zatrzymał się na wyniku 2:0 dla drużyny gospodarzy.

2.  Borussia Dortmund – Hamburger SV

https://www.bvb.de/eng/BVB/Signal-Iduna-Park/SIGNAL-IDUNA-PARK

Kolejny dzień 22 kolejki otworzyło nam spotkanie w Dortmundzie pomiędzy BvB a Hamburgerem SV, którego kibice nie mogli zaliczyć od szczególnie ekscytujących. Do zakończenia pierwszej połowy niewiele wydarzyło się na Signal Iduna Park, a żadna z drużyn nie zdobyła bramki. Jednak na drugą połowę trener Peter Stroger skutecznie zmobilizował swój zespół, czego efekty ujrzeliśmy w pełnej okazałości po czterech pierwszych minutach drugiej połowy, gdy Christian Pulisić dograł do Batshuayiego, który otworzył wynik meczu. Jest to ważna informacja zarówno dla Strogera, jak i kibiców, gdyż zdobywca bramki ma być następcą Aubameyanga, który niedawno zmienił barwy klubowe na biel i czerwień Arsenalu z Londynu. Dortmund wciąż nacierał, a trener dokonywał kolejnych zmian, które zdecydowanie ubarwiły obraz meczu. W 62 minucie zszedł Shingi Kagawa, który z pewnością nie zaliczył tego spotkania do udanych, a jego miejsce zajął Mahmoug Dahoud. Kolejna zmiana w ekipie Strogera okazała się kluczowa dla wyniku meczu. W 71 minucie Mario Goetze zastępuje Marco Reusa, który nie jest jeszcze w stanie rozgrywać pełnego meczu po ostatnim urazie. Złote dziecko Dortmundu w 92 minucie ustanawia ostateczny rezultat meczu na poziomie 2:0 przy asyście Andree Schurrle. Niedługo po tym sędzia kończy spotkanie. Z polskiego punktu widzenia istotny był występ Łukasza Piszczka, który zaliczył jak najbardziej poprawne zawody.

3. TSG Hoffenheim – FSV Mainz

Zdecydowanie więcej emocji dostarczyło starcie pomiędzy TSG 1899 Hoffenheim i FSV Mainz. Drużyna pod wodzą objawienia trenerskiego, jakim z pewnością jest Julian Nagelsmann, pokonała niżej notowanych rywali aż 4:2 na własnym boisku. Spotkanie znajdowało się pod całkowitą kontrolą piłkarzy z Hoffenheim, co w 27 minucie spotkania zaowocowało bramką z szybkiego kontrataku. Jej zdobywcą był Adam Szalai. Otwierająca bramka zawsze stanowi pozytywny bodziec dla widowiska, które z każdą minutą stawało się coraz bardziej atrakcyjne dla obecnych na stadionie kibiców. Piłkarzom FSV Mainz udało się chwilowo odrobić stratę do szóstej drużyny w tabeli. Dośrodkowanie z rzutu wolnego świetnie wykorzystał Emil Berggreen umieszczając piłkę w siatce głową.

W drugiej połowie meczu obie drużyny wyszły odpowiednio zmotywowane, co pokazywały już od rozpoczynającego gwizdka. Obie strony były zdeterminowane, by zdobyć przełamującą bramkę. Sztuka ta udała się gospodarzom przy niewielkiej pomocy gości. Po rzucie wolnym w 67 minucie piłka latała jak piłeczka w kultowym automacie w polu karnym drużyny z Mainz. Zaistniały chaos wykorzystał Andrej Kramarić dosłownie wpychając piłkę do bramki. Szala zwycięstwa powoli, lecz wyraźnie, przechylała się na stronę Hoffenheim, co potwierdziło się już siedem minut później. Dublet zaliczył wcześniej wspomniany Szalai, popisując się dobrą techniką i chłodną głową, gdy ze skraju pola karnego posłał piłkę między nogami obrońcy. Bramkarz, nie mając właściwego oglądu sytuacji, nie był w stanie skutecznie interweniować, a Hoffenheim wysunął się już na dwubramkowe prowadzenie. Drugi dublet w tym spotkaniu padł łupem Emila Berggreena, który wykorzystał zamieszanie w polu karnym „wieśniaków” po kontrze swojego zespołu. Piłka szczęśliwie trafiła pod jego nogi po odbiciu się od słupka, a ten instynktownie zapakował ją do bramki, dając tym samym nadzieję na wyrównanie. Sytuacja ostatecznie się wyjaśniła, gdy tego wieczoru obejrzeliśmy trzeci dublet. Tym razem Andrej Kramarić fantastycznie uderzył z rzutu wolnego z 26 metrów. Idealnie zmieścił piłkę przy lewym słupku, wykorzystując niewłaściwe ustawienie bramkarza Mainz. Ostatecznie wynik spotkania zatrzymał się na 4:2 dla drużyny gospodarzy.

4. Eintracht Frankfurt – FC Koln

Identycznym wynikiem zakończył się mecz pomiędzy drużynami Eintracht Frankfurt i FC Koln. Spotkanie było kluczowe dla ekipy z Kolonii, która ustatkowała się na ostatnim miejscu w tabeli ze stratą czterech punktów do drugiej drużyny ze strefy spadkowej. Nie było zaskoczeniem, że to piłkarze z Frankfurtu rozpoczęli strzelanie na Commerzbank-Arena. W 17 minucie piłkę w niemal pustej bramce umieścił Ante Rebić po kapitalnym dośrodkowaniu Jovicia z prawego skrzydła. Obrona okazała się całkowicie bezradna wobec szybkiej akcji frankfurtczyków.

Druga połowa zaczęła układać się po myśli gości. Dzięki lepszemu oglądowi sytuacji z  systemu VAR sędzia podyktował rzut karny, który wykorzystał Simon Terodde. Kibice Kolonii nie cieszyli się zbyt długo z wyrównania swoich pupili. Dwie minuty później po dokładnym dośrodkowaniu z rzutu wolnego skorzystał Marco Russ umieszczając piłkę w siatce głową. Piłkarzom z Kolonii wyraźnie ubywało motywacji, co boleśnie odczuli ich kibice w 65 minucie. Simon Falette pierwszy dobiegł do piłki odbitej przez bramkarza gości i bez większych problemów zapisał sobie kolejne trafienie w sezonie 2017/2018. „Źrebaki” nie potrafiły znaleźć recepty na rozpędzony Eintracht, który dwie minuty później przypieczętował swoje zwycięstwo. Bez większych trudności gospodarze dostali się pod pole karne przeciwnika, który bez wiary obserwował zwieńczenie akcji. Technicznym strzałem z szesnastu metrów piłkę w siatce umieścił Marius Wolf. Na otarcie łez kibicie, jak i piłkarze z Kolonii otrzymali prezent od bramkarza frankfurtczyków, któremu wyślizgnęła się piłka po strzale z rzutu wolnego i potoczyła się za linię bramkową, dając gościom drugie trafienie. Kiks ten nie mógł w żaden sposób wpłynąć na rezultat zawodów we Frankfurcie.

5. Bayer Leverkusen – Hertha Berlin

https://fullyfootball.com/hertha-berlin-vs-bayer-leverkusen-2-1-highlights-bundesliga-13938

Sporym zaskoczeniem okazało się spotkanie Bayeru Leverkusen z Herthą Berlin, które zakończyło się rezultatem 0:2 dla gości. Chociaż to gospodarze BayAreny stwarzali groźniejsze sytuacje i częściej oddawali strzały w światło bramki, brakowało im niezbędnej skuteczności. Znacznie lepiej w tym aspekcie zaprezentowali się berlińczycy, którzy wykorzystali ciekawą kontrę, a Valentino Lazaro pokonał bramkarza Bayeru w akcji „sam na sam”. Była wtedy minuta 43 i zaraz po tym sędzia spotkania dał sygnał na zakończenie pierwszej połowy. Niedługo po rozpoczęciu drugiej odsłony spotkania, w 58 minucie, koszmarny błąd w przyjęciu w obronie został wykorzystany przez Salomona Kalou, a licznik wyświetlał już wynik 0:2.

Leverkusen zajmuje obecnie 5 lokatę w tabeli Bundesligi i wciąż walczy o uczestnictwo w europejskich pucharach, chociaż 22 kolejkę będą musieli szybko wymazać z pamięci. Z kolei dla Herthy, wywalczony rezultat daje szansę walki o czołowe miejsca w tabeli. Zajmując jedenastą lokatę do siódmego Augsburga, tracą ledwie jeden punkt.

6. Hannover 96 – SC Freiburg

Wyrównane spotkanie rozegrały drużyny z Hannoveru i Freiburga na stadionie HDI-arena. Od samego początku spotkanie stanowiło świetne widowisko, a obie ekipy przeprowadzały ataki i kontry piękne nawet dla kibiców nie znających się na niemieckiej ekstraklasie. Najpierw przytomną interwencją popisał się bramkarz gości, wybijając za linię bramkową groźny strzał zza pola karnego. Ledwie parę minut później brawurową wręcz obroną wykazał się Tschauner – bramkarz gospodarzy – blokując dwa strzały pod rząd, stojąc niemal na 16 metrze własnego pola karnego. Bezbramkową passę przerwał dopiero Waldemar Anton w 28 minucie pięknym wykończeniem akcji z pola karnego gości. Do przerwy wynik nie uległ już żadnym zmianom.

Strzelanie po wznowieniu gry rozpoczął ponownie gracz gospodarzy. Felix Klaus w 54 minucie skorzystał z podania Bebou i posłał futbolówkę tuż obok bezradnego bramkarza Freiburga, ustanawiając wynik 2:0. Ataki na bramkę Schwolowa nie ustawały, co jednak nie załamało piłkarzy drużyny z 12 miejsca w tabeli. Przez całą drugą połowę starali się odrobić dwubramkową stratę. Dopiero w 88 minucie po wykonaniu rzutu wolnego i odbiciu piłki przez bramkarza, Maluel Gulde pewnym strzałem zapewnił swojej drużynie bramkę honorową, która bez wątpienia należała się Freiburgowi za postawę na boisku w meczu 22 kolejki Bundesligi. Spotkanie zakończyło się wynikiem 2:1 dla drużyny gospodarzy.

7. Bayern Munchen – FC Schalke 04

Hitem kolejki ogłoszono starcie lidera tabeli, czyli Bayernu Monachium, z drużyną z Zagłębia Rhury – Schalke 04. O ile spotkanie w Hannoverze okazało się wyrównane, to w meczu na Alianz Arenie do ostatniej minuty nie można było wskazać pewnego zwycięscy. W pierwszym składzie gospodarzy nie mogło zabraknąć oczywiście Roberta Lewandowskiego, który nie poprzestaje na dotychczas zdobytych tytułach i zmierza po kolejne. Napastnik, a zarazem kapitan reprezentacji Polski, zdobył 19 już bramkę w bieżących rozgrywkach, dobijając wyborny strzał Thomasa Mullera zza pola karnego. Bramkarz w tej sytuacji był zupełnie bezradny, a wina za straconą bramkę spada na formację obrony gości, którzy odpuścili krycie Polaka, choć trzeba pamiętać z kim się mierzyli. W 6 minucie spotkania „Lewy” zdobył także jedenastą bramkę w jedenastym spotkaniu w Bundeslidze, wyrównując rekord wszech czasów Juppa Hoenkesa. Na dziś nic nie wskazuje, by poprzestał na tym meczu. Obecnie znajduje się w wyśmienitej formie, czego nie można niestety powiedzieć o samym Bayernie.

http://www.eska.pl/news/robert_lewandowski_-_ile_zarabia_najbogatszy_polski_sportowiec/147732

Do końca spotkania wciąż pozostawały jeszcze 84 minuty, więc Schalke nie miało powodów do złożenia broni, tym bardziej, że drużyna prowadzona przez Dominika Tedesco jest w fantastycznej dyspozycji, którą utrzymuje już od dłuższego czasu. Ich bojowa postawa na boisku zaowocowała bramką w 29 minucie spotkania, a zdobył ją niezawodny Franco di Santo po doskonałym podaniu Leona Goretzki, który niedługo stanie się zawodnikiem drużyny z Monachium. Asystą w tym spotkaniu potwierdził zasadność swojej obecności w ekipie mistrza Niemiec. Należy jednak pamiętać, że Bayern, nawet gdy nie jest w formie, stanowi śmiertelne zagrożenie na boisku. Do dawnej dyspozycji wraca Thomas Muller, który w 36 minucie spotkania strzelił z bardzo ostrego kąta piątego już gola w tym sezonie, ustanawiając końcowy wynik spotkania. Druga połowa meczu w Monachium zdawała się należeć do zawodników Schalke, którzy ponawiali groźne ataki na bramkę Svena Ulreicha. Ten jednak nie zamierzał przepuścić ani jednej piłki, czego dokonał w wybornym stylu. Można śmiało postawić pytanie, czy Manuel Neuer nie zagrzeje przez chwilę ławki rezerwowych, gdy wróci do pełni sił i treningów z pierwszą drużyną. Ciężko sobie wyobrazić, by bramkarz w tak fantastycznej dyspozycji, jaką prezentuje Ulreich, miał z automatu wrócić do roli zmiennika. Ostatecznie spotkanie zakończyło się szczęśliwie dla monachijczyków wynikiem 2:1. Należy jednak zaznaczyć, że prezentowali gorszą dyspozycję od piłkarzy Schalke 04.

8. Stuttgart – Borussia Monchengladbach

Poza pojedynczym przypadkiem zwycięstwa na wyjeździe Herthy Berlin, w 22 kolejce oglądaliśmy głównie drużyny gospodarzy święcących tryumfy. Od tej reguły nie odbiegł zespół Korkuta ze Stuttgartu, choć ich wyniku nie można nazwać okazałym. Biorąc jednak pod uwagę przeciwnika, czyli Borussię Munchengladbach, która jest notowana wyżej od gospodarzy, wynik 1:0 nie jest wcale złym. Jedyną bramkę w meczu obejrzeliśmy w piątej minucie. Jej autorem był Daniel Glinczek, a asystował mu w tym sam Mario Gomez, którego piłkarska emerytura przybliża się wielkimi krokami.

Goście nie poddali się na samym początku spotkania. Przeprowadzali dynamiczne ataki, które zazwyczaj kończyły się celnym strzałem. W każdym przypadku jednak skutecznie w bramce stał Zieler. Do końca meczu wynik nie uległ zmianie, z czego z pewnością kibicie nie byli zachwyceni. Mimo tego, widowisko utrzymywało solidny poziom.

9.  Werder Bremen – VFL Wolfsburg

Widzowie na Weserstadion mieli okazję obejrzeć niewątpliwie ciekawe spotkanie. Werder Bremen podejmowało na własnym stadionie VFL Wolfsburg, który znajduje się w głębokim dołku już od blisko dwóch sezonów. Pierwszą bramkę obejrzeliśmy najwcześniej w całej 22 kolejce. Już w czwartej minucie Ludwig Augustinsson pokonał bramkarza gości otwierając wynik meczu. Świetne dośrodkowanie z rzutu rożnego znalazło drogę między obrońcami, a wcześniej wspomniany zawodnik gospodarzy umieścił piłkę głową tuż obok lewego słupka. W pierwszej połowie atakowała niemal wyłącznie Brema, która kontrolowała spotkanie. Zaraz przed gwizdkiem na przerwę w 40 minucie kapitalnym strzałem popisał się Florian Kainz, a asystował mu w tym wszystkim Junuzović. Potężnie kopnięta piłka na niskiej wysokości pokonała bramkarza gości tym razem przy prawym słupku. Ciężko było winić bramkarza starającego się sięgnąć piłki poza jego zasięgiem. Był to raczej błąd obrony, która nie zablokowała w porę bremeńczyka. Do końca pierwszej połowy nie obejrzeliśmy już więcej bramek.

Kibicie Werderu przeżyli chwile grozy, kiedy w drugiej odsłonie spotkania w minucie 49 w polu karnym padł zawodnik z Monachium, a sędzia bez wahania podyktował rzut karny. Choć Pavlenka świetnie wyczuł intencje Paula Verhaegha, czyli egzekutora jedenastki, to mimo parady obronnej bramkarza, strzelec dopadł do odbitej piłki i umieścił ją pewnie między słupkami z najbliższej odległości. Rozpoczęła się dość nerwowa i nierówna gra obydwu drużyn. Rezultat spotkania ostatecznie ustalił Florian Kainz, uzyskując w  meczu dublet. Po szczęśliwie przeprowadzonej akcji lewą nogą, z ostrego kąta, zmieścił piłkę obok bramkarza, szczęśliwie znajdując drogę do bramki.

Niewątpliwą sensacją były cztery żółte kartki rozdane zawodnikom gości. Wszystkie przyznano w doliczonym czasie gry, między 92 a 94 minutą, za faule, które przepisowo błagają o napomnienie. Decyzje sędziego, choć kontrowersyjne dla kibiców na stadionie, były całkowicie uzasadnione. Każdy kibic po obejrzeniu powtórek powinien zgodzić się z werdyktami sędziego. Po nerwowej końcówce spotkanie zakończyło się wynikiem 3:1 dla drużyny Werderu Bremen.

Po 22 kolejce rozgrywek pierwszej Bundesligi sytuacja w tabeli staje się wręcz ekstremalnie napięta. Oczywiście pierwsze miejsce jest zarezerwowane dla Bayernu Monachium, który prowadzi już z 18-punktową przewagą nad drugim Lipskiem. Zacięta walka będzie się toczyć do samego końca o drugie miejsce, do którego pretensje będzie zgłaszało aż dziesięć drużyn. O wiele jaśniejsza sytuacja występuje na dole tabeli, którą zamyka ekipa z Kolonii z zaledwie 17 punktami. Nad nią znajduje się HSV posiadające ledwie cztery punkty więcej, a prawo do gry w barażach posiada obecnie FSV Mainz z dorobkiem 20 punktów.

Powiązane posty

Dodaj komentarz