Boże Narodzenie – święto religijne czy konsumenckie?

W każdym centrum handlowym już od połowy listopada zobaczymy świąteczne ozdoby, zapachy czy usłyszymy świąteczne piosenki. Nic więc dziwnego, że zakupowy szał skutecznie przesłania większości z nas istotę świąt Bożego Narodzenia. Ważniejsze od przedświątecznej spowiedzi czy uczestnictwa w roratach staje się polowanie na prezenty i okazje. W tej kwestii, niedoścignionym wzorem dla wielu firm jest koncern Coca-Cola, który m.in. spopularyzował obecny wizerunek św. Mikołaja w czerwono-białym płaszczu i charakterystycznej czapce.

– Problem w tym, że wykreowany Mikołaj niekoniecznie pozostaje święty, wszak nie ma zbyt wiele wspólnego z chrześcijańskimi świętami Bożego Narodzenia – mówi prof. Szpociński. – To jest to samo, co próbowali zrobić komuniści, czyli usunąć Chrystusa z Bożego Narodzenia. Mieliśmy wprawdzie „tradycyjną, polską Wigilię”, ale już zamiast dnia Bożego Narodzenia była albo Gwiazdka, albo „pierwszy dzień świąt”. Dzieciom prezenty przynosił Dziadek Mróz, a nie Święty Mikołaj.

Do tradycji tych świąt dołączyła wzmożona konsumpcja. Zakupowy szał napędzany konsumenckimi kredytami, których spłacanie często kończy się dopiero przed kolejną wigilią, z roku na rok nie ustępuje.

Zapewne zastanawiacie się, kiedy tak właściwie zaczęło się to całe szaleństwo. Połączenie ducha świąt z polowaniem na prezenty zaczęło się ponad 100 lat temu w domach towarowych. Budynki te zbierały zewsząd wielu handlowców. Przez współczesnych socjologów nazywane są  „świątyniami konsumpcji”. W tamtym czasie możliwość zakupów była niezwykłą rzadkością i nikt nie znał czegoś takiego jak domy towarowe (które miałyby zgromadzić wszystkich kupców pod je

dnym dachem.) Marketing ograniczał się do rozwieszanych na mieście afiszów i ogłoszeń publikowanych w prasie. Nie było pięknie urządzonych wystaw sklepowych, specjalnego wyboru towarów ani nawet metek z cenami. Kult posiadania miał się dopiero narodzić.

Boże Narodzenie i konsumpcjonizm weszły razem w reakcję, która mocno zapisała się w zbiorowej świadomości. Czy dzisiaj potrafimy wyobrazić sobie grudniowe święto bez tej całej otoczki, bez prezentów, straganów z choinkami, ozdobionych centrów handlowych, nastrojowych reklam w telewizji i zapachu cynamonu unoszącego się z piekarników?

Tymczasem okazuje się, że większość Polaków wciąż chce obchodzić święta – co więcej deklarują, że mają one dla nich charakter religijny. Z ubiegłorocznego badania CBOS wynika, że dla 29% Polaków, Boże Narodzenie jest przede wszystkim świętem sakralnym. Dla 51% świętem rodzinnym.

Co ciekawe, okazuje się również, że większość Polaków twierdzi, iż podczas świąt najważniejsze są dla nich nie prezenty czy zakupy, a właśnie spędzanie czasu z rodziną (67%), podtrzymywanie tradycji (38%) i udział w kościelnych uroczystościach (32%). Tyle deklaracji, lecz rzeczywistość zwykle wygląda mniej optymistycznie. Choć prof. Szpociński podkreśla, że nie wszystko jeszcze stracone:

– Mam nadzieję, że ludzie w końcu się zbiorą i w ramach społeczeństwa obywatelskiego zaczną walczyć z laicyzacją i komercjalizacją świąt – mówi.

Gorączka świątecznych zakupów, specjalne oferty produktów, ozdoby, choinki – duch świąt jest dziś mocno skomercjalizowany. Choć intuicyjnie wiemy, że Boże Narodzenie nie zawsze tak wyglądało, to mało kto zna prawdziwą historię przeobrażenia się święta narodzin Chrystusa w święto konsumpcji i kiczu.

 

Powiązane posty

Dodaj komentarz