Amerykańska tradycja myśli geopolitycznej – cz. 2

Drugim słowem wstępu

Oczywiście amerykańska tradycja myśli geopolitycznej nie kończy się na Nicholasie Spykmanie. Z jego wybitnego dorobku skorzystali późniejsi wielcy myśliciele, którzy tchnęli nowy życie w państwowość, która wciąż poszukiwała swojego „ja”. Pomimo już wybitnego dorobku w skali światowej, Stany Zjednoczone Ameryki potrzebowały zmiany. Świat się zmieniał, a amerykańska geopolityka razem z nim.

Część 2

Isaiah Bowman

Swój niewątpliwie cenny wkład w rozwój amerykańskiej myśli geopolitycznej wzniósł Isaiah Bowman. Urodził się w Ontario w roku 1878. Tam także uzyskał niezbędne wykształcenie, które zakończył zdobywając stopień naukowy z dziedziny geografii. Jednak po tym opuszcza rodzinną Kanadę i przenosi się do Stanów Zjednoczonych, gdzie w ciągu następnych lat pracuje na licznych uniwersytetach stale poszerzając zakres swoich kompetencji. Już w tym czasie wykazał się nadzwyczajną inteligencją i polotem umysłu. Już wtedy piastował stanowisko przewodniczącego Stowarzyszenia Amerykańskich Geografów.

Jednak nie miał to być szczyt jego kariery. W okresie pomiędzy rokiem 1917, a 1950 wchodził w skład Rady ds. Polityki Zagranicznej. Jako jeden z głównych konsultantów prezydenta Stanów Zjednoczonych doradzał m.in. podczas rozmów pokojowych w Paryżu, które położyły kres Drugiej Wojnie Światowej. Wcześniej zaś (w czasie II Wojny Światowej) pracował w Departamencie Stanu Stanów Zjednoczonych, gdzie zdobył renomę, która zwróciła uwagę rządu USA, dzięki czemu stał się konsultantem w powyżej wymienionych pertraktacjach.

Wstęp do rozważań politycznych

Jako swoisty punkt zwrotny dla jego kariery naukowej można z całą pewnością uznać ową konferencję w Paryżu. Bowman występował tam jako doradca ds. terytorialnych. O ile wcześniej w pełni koncentrował się na czysto geograficznych aspektach swojej pracy (np. w czasie piastowania stanowiska przewodniczącego Stowarzyszenia Amerykańskich Geografów), o tyle rzeczona konferencja wymusiła na nim przewartościowanie obranego kierunku. Ożywione i częste kontakty ze światowymi politykami wielkiego formatu pozwoliły spojrzeć na geografię w zupełnie nowy sposób i dodać do niej aspekt politycznych rozważań. Zdobyte, w czasie pracy w Departamencie Stanu i w czasie konferencji paryskiej, kontakty pozwoliły mu zdobyć największe wpływy na politykę ze wszystkich ówczesnych mu amerykańskich geografów.

14

Ideologicznie zgadzał się i popierał kierunek obrany w polityce zagranicznej przez prezydenta Woodrowa Willsona, który był typowym przedstawicielem amerykańskiego ekspansjonizmu. Wystarczy przejrzeć jego mowę przed Kongresem Stanów Zjednoczonych. Argumentował w niej, że Stany nie mogą pozostawać dłużej bierne wobec wojny na kontynencie europejskim. Tym samym poprosił Wysoką Izbę o wypowiedzenie wojny III Rzeszy, co oczywiście doszło do skutku. Uwadze ujść nie może słynne przemówienie rzeczonego prezydenta. „14 punktów Willsona” na zawsze znalazło należne miejsce w historii, jednoznacznie formułując stanowisko Stanów Zjednoczonych wobec wojny w Europie i wobec rosnącej fali totalitaryzmu, który przeżywał swój rozkwit. Zawarł w nich postulaty przedstawione Kongresowi Stanów Zjednoczonych, a dążące do zapewnienia pokojowego ładu w powojennej Europie po 1918 roku. Warto także zauważyć, że Willson postulował o dążenie do całkowitej wolności żeglugi i zniesienia barier celnych. W końcu osobiście doprowadził do realizacji szczytnej idei Ligi Narodów, która jednak nie posiadła realnych narzędzi, by egzekwować postanowienia tej międzynarodowej instytucji i strzec pokoju w Europie. Koniec końców, jej nieudolne działania dopuściły do wybuchu najtragiczniejszego konfliktu w historii ludzkości – II Wojny Światowej.

Rewitalizacja

Swoje poglądy na możliwy kierunek polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych Bowman wyraził w swojej pracy z roku 1921 pod tytułem „The New World: problems in political geography”. Pochylił się w niej nad porządkiem światowym, który nastał po I Wojnie Światowej i roli Stanów Zjednoczonych w tej skomplikowanej układance. Punktem wyjściowym w jego rozważaniach było definitywne odejście Stanów Zjednoczonych od polityki izolacjonizmu. Rząd USA powinien spojrzeć na strategiczne regiony świata w poszukiwaniu sojuszników, nad którymi można rozwinąć swoją strefę wpływów. Swoje poglądy argumentował wyjątkowym położeniem Stanów Zjednoczonych. Wiąże się ono z posiadaniem dostępu do dwóch największych ziemskich oceanów – Ocean Spokojny i Ocean Atlantycki. Czynnik ten zapewnia (wg. Bowmana) niemalże niczym nieograniczony dostęp Stanów Zjednoczonych do każdego miejsca na Ziemi. Według tego poglądu konflikt w Europie jest tak samo dostępny dla wojsk amerykańskich jak wojna w Wietnamie, czy na Bliskim Wschodzie. Jednocześnie Stany Zjednoczone znajdują się w dogodnym położeniu, które w pewnym stopniu izoluje teren tego kraju od potencjalnych niebezpieczeństw. Powyżej wymienione konflikty, wojny wydają się zarówno obywatelom, jak i politykom niezwykle odległe i niemogące w żaden sposób wpłynąć na narodowe bezpieczeństwo. Jednak Bowman wskazuje, że jest to spojrzenie bardzo krótkowzroczne, gdyż obserwujemy postępujący geometrycznie rozwój technologii, który pewnego dnia zmniejszy odległości na świecie, czyniąc każdy jego zakątek dostępnym w równym stopniu. Dziś wiemy, że te odległości faktycznie zanikły niemal całkowicie, a wydaje się, że zanikają nadal.

Siła gospodarki

Jednak myśl Bowmana nie ograniczała się do panowania jako takiego pod względem fizycznym, czyli zdobycia przewagi na polu militarnym. Twierdził, że dla podtrzymania dominacji zdobytą w drodze siły potrzeba zacząć działać na polu gospodarczym. Oznacza to nie mniej, nie więcej, że Stany Zjednoczone powinny utrzymywać balas pomiędzy ekspansją terytorialną, a tą gospodarczą. Powinny dążyć do jak największego otwarcia wszystkich światowych rynków na gospodarkę amerykańską, co odzwierciedliło się w praktyce jako gwarant amerykańskiej dominacji w XX i XXI wieku.

George Kennan

George Kennan

Ostatnim z wielkich amerykańskich myślicieli geopolitycznych, których poglądy pokrótce opisałem, to rzecz jasna George Kennan. Urodzony w roku 1904 miał tę wątpliwą przyjemność przeżyć wszystkie wojny, kryzysy XX i XXI wieku, gdyż zmarł w wieku 101 lat, w roku 2005. Wszystkie one wpływały niezwykle mocno na jego poglądy, a szczególnie w początkowym okresie życia, kiedy jako młody chłopak obserwował wybuch I Wojny Światowej i odejście Stanów Zjednoczonych od idei izolacjonizmu, a także „odsiecz” Europie w odwrocie.

Kształcił się na Uniwersytecie Princeton, który ukończył w roku 1925 i w przeciwieństwie do większości swoich kolegów nie zaciągnął się do wojska lecz wybrał karierę dyplomaty. Pierwszą placówką, na którą trafił była Genewa, skąd już rok później przeniesiony został do Hamburga. Jednak i tam nie pracował zbyt długo, gdyż w roku 1928 pracował w połączonej ambasadzie republik bałtyckich w Tallinie. W tym czasie nie posiadał wysokiego stopnia dyplomatycznego – był zaledwie trzecim sekretarzem. Lecz i Tallin musiał pożegnać po roku, ponieważ rząd Stanów Zjednoczonych zdecydował się na przeniesienie młodego Kennana na (jak się dziś zdaje) najtrudniejszą możliwą do obrania placówkę tych czasów – Berlin. Był to niewątpliwie awans dla młodego dyplomaty i wyraz docenienia jego przymiotów. W Niemczech spędził już więcej czasu jako urzędnik Departamentu Stanu. W tym burzliwym okresie poznawał język i kulturę rosyjską. Niewątpliwie był przygotowywany na zajęcie stanowiska na placówce w Moskwie, którą ponownie otwarto w roku 1933. Jego misja dyplomatyczna trwała w Rosji Radzieckiej aż do 1937 roku. Wtedy powrócił na krótko do Stanów Zjednoczonych, by w 1940 roku zostać ponowni wysłanym do Berlina. Lecz znów rok później jego misja dobiega końca, wraz z obustronnym wypowiedzeniem wojny między Stanami Zjednoczonymi, a III Rzeszą. Wówczas został internowany. W 1942 roku powraca do ojczystego kraju. Chwilowo pracował jako przedstawiciel rządu Stanów Zjednoczonych, który szykował jednak dla Kennana znacznie ważniejsze zadanie.

Telegram Kennana

Długi telegram Kennana

W 1944 roku powraca na placówkę w Moskwie. W trakcie jego pracy w ZSRR, w roku 1946, zostaje nadany słynny telegram o ambitnej nazwie – „długi telegram”. Za jego pośrednictwem dokonano pierwszej po II Wojnie Światowej analizy sytuacji politycznej w Związku Radzieckim. W bardzo przybliżonym i ogólnym ujęciu traktował on o ścisłych powiązaniach pomiędzy radziecką polityką zewnętrzną, a wewnętrzną. Zalecał całkowitą rewizję polityki Stanów Zjednoczonych względem Rosji Radzieckiej, gdyż zupełnie zmieniła się tam „pogoda polityczna”.

Zaproponował kierunek, który Stany Zjednoczone utrzymują po dzień dzisiejszy, a w owych czasach dał początek Zimnej Wojnie, której „konstruktorem” uważa się właśnie Kennana. Sugestię tę nazywa się polityką powstrzymywania. W swych głównych założeniach obejmuje zapobieganie wzrostowi potęgi Związku Radzieckiego (co jest pogłosem teorii Spykmana na temat Rimlandu) i powstrzymanie rozlewu komunizmu na świecie. Środkiem, który miał te cele zapewnić było tworzenie sojuszy wojskowych, takich jak NATO w roku 1949, ANZUS w 1951, SEATO w 1954, a także CENTO w 1955.

Sojusz północnoatlantycki

NATO, a dokładnie Organizacja Traktatu Północnoatlantyckiego, zostało powołane na mocy Traktatu Północnoatlantyckiego z roku 1949. Naczelnym celem sojuszu militarnego była obrona na poziomie militarnym przed Związkiem Radzieckim, a także jego państwami satelickimi. W skład organizacji na jej samym początku wchodziły Belgia, Dania, Francja, Holandia, Islandia, Kanada, Luksemburg, Norwegia, Portugalia, Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Włochy. Z biegiem lat rozszerzano organizację o kolejne państwa członkowskie. Od zawsze było i jest obecnie wielkim wydarzeniem, gdy państwo wstępuje w szeregi NATO. Wydarzenie to jest na tyle doniosłe, że przystąpienie RFN do Traktu Północnoamerykańskiego spowodowało zawiązanie przeciwstawnego Układu Warszawskiego w 1955 roku. Obecnie cele sojuszu uległy znaczącym zmianom, gdyż brakuje już głównego wroga – Związku Radzieckiego. Cele organizacji ograniczają się do rozwoju obronności państw członkowskich i koordynacji wspólnych manewrów, jak i działań zmierzających do zwalczenia współczesnego terroryzmu.

Sojusz na Pacyfiku

Pakt Bezpieczeństwa Pacyfiku zawiązano, by stworzyć analogiczny odpowiednik NATO w rejonie Oceanu Spokojnego. Za podstawowy cel postawiono sobie zagwarantowanie bezpieczeństwa w rejonie Pacyfiku przed państwami bloku komunistycznego. Państwami, które tego bezpieczeństwa potrzebowały to Australia, Nowa Zelandia, Stany Zjednoczone. Angielski odpowiednik PBP, to ANZUS i pochodzi od pierwszych liter nazw państw członkowskich (Australia, New Zeland, United States).

Przymierze z Azją

Z kolei SEATO powołane do życia w roku 1954, miało na celu pokojowe zwalczanie przemocy na terenie Azji Południowo-wschodniej. Motywacją do zawarcia sojuszu była miażdżąca klęska Francji w konflikcie w Indochinach (obecnie Wietnam). Jednak faktycznym celem sojuszu było ograniczenie rozprzestrzeniania się komunizmu poprzez zawieranie bloków militarnych, a także niedopuszczenie do głosu ugrupowań lewicowych w Indochinach. Organizacja trwała do roku 1977, kiedy to rozwiązano ją podważając sens istnienia sojuszu.

Pakt Centralny

Blok państw demokratycznych powołał do życia jeszcze jeden sojusz wojskowy. CENTO, czyli Organizacja Paktu Centralnego, stanowił bezpośrednią kontynuację Paktu Bagdadzkiego pomiędzy Irakiem, a Turcją, który został podpisany w roku 1955. W swych szeregach zrzeszał Irak, Iran, Turcję, Pakistan i Wielką Brytanię. Cel tej organizacji w żadnym stopniu nie odbiegał od założeń podobnych paktów polityczno-militarnych wyżej wymienionych. Państwa członkowskie Organizacji Paktu Centralnego postanowiły, że organizacja będzie dbała o bezpieczeństwo państw zrzeszonych i hamować rozwój komunizmu na świecie. Ciekawym jest fakt, że formalnie Stany Zjednoczone nie należały do grona państw członkowskich organizacji CENTO lecz bardzo aktywnie uczestniczyły w jej pracach, przez co dawały wyraźnie do zrozumienia pod czyją auspicjom odbywa się cała jej działalność. Organizacja miała zapewnić wyżej wymienione cele w rejonie Bliskiego Wschodu i Azji Południowo-wschodniej.

Nowy kierunek Trumana

Harry Truman

Filozofia powstrzymania (ang. containment) sformułowana przez Georga Kennana znalazła swój oddźwięk w słynnej Doktrynie Trumana, ogłoszonej w roku 1947, która była ona jej głównym celem. Zakładała ona bowiem pomoc gospodarczą, militarną i polityczną wszystkim krajom świata, które postanowią przeciwstawiać się rosnącej fali komunizmu, chociaż sformułowane zostało to w sposób niedosłowny, bowiem w swym orędziu prezydent Truman nie wskazywał jednoznacznie ani komunizmu, ani ZSRR jako wroga Stanów Zjednoczonych i wszystkich krajów z nimi sprzymierzonymi. Od tego pamiętnego wydarzenia, totalnej zmianie uległo spojrzenie Stanów Zjednoczonych na prowadzenie polityki zagranicznej, a także nastąpiło nieodwracalne zerwanie z polityką izolacjonizmu.

Podsumowanie

Stany Zjednoczone wydały na świat wielu światłych myślicieli i praktyków geopolityki. Niewątpliwie przyczyn należy upatrywać w warunkach w jakich rozwijała się amerykańska państwowość. Mówi się, że ciężkie czasy tworzą silnych ludzi i zdaje się to całkowicie potwierdzać. To potrzeba zaowocowała rewolucyjnymi koncepcjami, które zadecydowały o sukcesie państwa będącego początkowo zaledwie zlepkiem brytyjskich kolonii, których nikt nie traktował poważnie w ówczesnym świecie.

Pierwszymi, którzy podjęli się określenia własnego państwa na świecie byli ci, którzy przeciwstawili się brytyjskiej tyranii. George Washington najpierw wywalczył suwerenność Stanów Zjednoczonych, a następnie z sukcesem prowadził kraj przez wyjątkowo nieprzyjazny teren, stwarzając solidne podstawy pod przyszłe pokolenia. Thomas Jefferson dokonał zadziwiającej ekspansji państwa na zachód zręcznie wykorzystując sytuację na arenie międzynarodowej, korzystając z okresu wojen napoleońskich. Uspokojenie sytuacji na południu i północy pozwoliło na niemalże niczym nie ograniczoną ekspansję, która zaprowadziła młodą demokrację Stanów Zjednoczonych nad brzeg Oceanu Spokojnego, co okazało się bezcenne przez kolejne dziesięciolecia. Zwrot pod postacią nadejścia nurtu izolacjonizmu za czasu prezydentury Monroe’a pozwoliła się skupić państwu amerykańskiemu na sprawach toczących się na ich własnym kontynencie i nadało moralne prawo do umycia rąk od konfliktów toczących się w innych częściach świata, a szczególnie w Europie. Z przywileju tego zrezygnowano, gdy przyszedł czas dwóch największych wojen w historii ludzkości w pierwszej połowie XX wieku. Ten bodziec zmusił Stany Zjednoczone do całkowitego zrewidowania własnych poglądów na stosunki międzynarodowe i na własną pozycję w toczącej się grze. Nadszedł czas interwencjonizmu w relacjach USA z resztą świata. Stany Zjednoczone musiały odnaleźć się w całkiem nowej rzeczywistości, gdyż odcięcie się od „problemów innych” nie mogło dłużej zapewnić bezpieczeństwa egzystencji, nie mówiąc już o dominacji na arenie międzynarodowej. Z odpowiedzią nadszedł Kennan, który dzięki doskonałej znajomości Związku Radzieckiego i jego wnikliwej oceny w słynnym „długim telegramie” był w stanie znaleźć koncepcję rewidującą spojrzenie na politykę międzynarodową, a jednocześnie trafnie się wpisującą w nowe warunki. Epoka interwencjonizmu w stosunkach zagranicznych Stanów Zjednoczonych zdaje się doskonale wpisywać w charakter samego narodu amerykańskiego, pragnącego dominacji. Mnogość sojuszy polityczno-militarnych, baz wojskowych rozsianych w każdym zakątku świata, konflikty w rejonach newralgicznych dla największego wroga, z którym prowadzi się wyścig zbrojeń dążył do nie tylko dominacji militarnej, co widać gołym okiem, lecz także wyniszczenia gospodarczego, czego dokonano na Związku Radzieckim za pomocą wyścigu zbrojeń, której ta zacofana i niewydajna gospodarka centralnie planowana nie była w stanie wytrzymać. Po zakończeniu Zimnej Wojny Stany Zjednoczone zapewniły sobie miano niekwestionowanego hegemona na arenie międzynarodowej. Przez następne lata końca XX i początku XXI wieku zarezerwowali sobie prawo do decydowania o granicach sprawiedliwości , które były przekraczane wprost proporcjonalnie do wielkości złóż ropy naftowej państwa, bądź reżimu autorytarnego, który dopuszczał się łamania np. praw człowieka. Jednak wydaje się, że epoka dominacji Stanów Zjednoczonych dobiega rychłego końca, co widać w słabości społeczeństwa i w coraz większej zapaści gospodarczej. Początkowa dekada XXI wieku ujawniła lukę w światowej układance, o którą walczą pretendenci do nowego lidera na skalę globalną. Chociaż tradycje amerykańskiej myśli geopolitycznej zawsze trafnie odzwierciedlały potrzeby tego kraju na arenie międzynarodowej, zdaje się, że potrzebują kolejnej nowatorskiej koncepcji rewizji ich roli w układance międzynarodowej, która nieustannie ulega zmianom, którym ulegają wszyscy ci, którzy mylnie ocenili swoich oponentów.

Powiązane posty

Dodaj komentarz